Jest taka kolęda (właściwie to legenda, a na jej podstawie powstała specjalna pieśń), że gdy Maryja z Józefem jechali do Betlejem na ów znany wszystkim spis ludności, mijali sad owocowy, w którym rosły czereśnie. Maria, jak to na kobietę w ciąży przystało nie mogła sobie odmówić tych czereśni, a Józef, który ciut się jeszcze na nią boczył specjalnie miły nie był i delikatnie rzecz ujmując – odmówił. I na tym byłoby się skończyło, ale we wszystko wmieszał się Jezus (Bóg, więc co z tego że nienarodzony jeszcze?), który kazał drzewom pochylić się ku swojej Matce, tak, aby ta mogła owych czereśni zakosztować. Na takie dictum Józefowi zrobiło się głupio, zaraz tych czereśni narwał i potem już potem grzecznie robił co do niego należało.
Chybam niczego nie przekręcił. A jeśli nawet, to w sumie nieważne. Jezus się nam jutro narodzi, a The Cherry Tree – piętnastowieczną kolędę możemy usłyszeć tylko jak mamy wielkie szczęście. Albo też – mamy (jak ja) na półce album kwartetu Anonymous 4. Którego recenzję znajdziecie TU.
Błogosławieństwa Bożego dla tych co wierzą. Reszcie – świętego spokoju…
Krzysztof

Wspaniała opowieść, nigdy wcześniej jej nie słyszałam. Spotkałam się natomiast z legendą o tchórzliwej osice, pod którą schronili się Józef z Maryją. Drzewo ze strachu zaczęło drżeć i tak już ponoć zostało.
Historia z czereśniowym drzewem wprost cudna!
Życzę Ci wspaniałych, kolorowych Świąt, pełnych szczęścia i muzyki.
P.S.
W telewizji francuskiej Mezzo szykują się wielkie atrakcje dla miłośników Jordiego Savalla: http://www.mezzo.tv/a-la-une/l-artiste-du-mois Niestety, nie mamy tego kanału.
O no to niezwykle dziękuję za podpowiedź. Akurat Mezzo mam i sprawdziłem: Dynastia Borgiów Jordi Savalla jest w programie
Obejrzę z przyjemnością i skrobnę, jak czas pozwoli.