The Tallis Scholars: Live in Rome DVD. Celebrating Palestrina’s 400th Anniversary. 
Koncert The Tallis Scholars w Santa Maria Maggiore w Rzymie urasta do rangi hitu nad hitami. Począwszy od miejsca, które wybrano na zaprezentowanie tej muzyki – pięknych i idealnie komponujących się z dostojnym śpiewem The Tallis Scholars wnętrz rzymskiej bazyliki, dzieł malarzy i rzeźbiarzy renesansowych, przez publiczność (również tą z Watykanu) po samo zestawienie poszczególnych utworów, które tego wieczoru na eskwilińskim wzgórzu wybrzmiały.
Zaczyna się od Missa Papae Marcelli Giovanni’ego Pierluigi da Palestriny. Ten kompozytor, nazywany „Bachem renesansu” uczył się w zamierzchłych czasach swojej młodości śpiewu w … Bazylice Santa Maria Maggiore! 
Palestrina, pochodzący z małej miejscowości położonej w pobliżu Rzymu w wieku ok. 18 lat (około, bo są wątpliwości co do faktycznej daty jego narodzin) został kapelmistrzem katedry w swoim rodzinnym mieście. Szybko jednak awansował, i wieku 30 lat mógł już się poszczycić tytułem nauczyciela śpiewu i kapelmistrza w katedrze Św. Piotra w Rzymie. W 1555 roku został śpiewakiem w Cappella Pontificia, osobistej kapeli papieskiej papieża Juliana III. Wyrzucony z niej wkrótce przez następcę Juliana, Pawła IV, który zakazał śpiewu w kapeli żonatym (!) muzykom zaczął udzielać się z powrotem w bazylice Santa Maria Maggiore oraz w bazylice św. Jana na Lateranie.
Napisał ponad sto mszy (4 i 8 głosowych) i odcisnął takie piętno na muzyce kościelnej, że Sobór Trydencki uznał styl Palestriny za oficjalny styl wielogłosowej muzyki kościelnej. W jego kompozycjach zwraca uwagę niezwykła staranność deklamacji tekstu. Dajmy do tego prostotę rytmiczna i harmoniczna oraz podniosły charakter jego kompozycji i mamy obraz tzw. stylu osservato (surowy). Uczenie napisane, ale brzmi naprawdę pięknie. Zresztą – oto Kyrie z Mszy Ojca Marcelego (co prawda nie w tallisowskim wykonaniu).
Następny – Gregorio Allegri ze swoim nieśmiertelnym Miserere Mei, które już raz w tych moich opowieściach się pojawiło. Tradycyjnie nokautuje mnie wykonanie The Tallis Scholars, a Deborah Roberts to maestria i tyle. Nie będę więcej pisał, tej muzyki wstyd nie znać.
I znowu wracamy do Palestriny. Najpierw – jedno z najbardziej „znanych” a zarazem najpiękniejszych Stabat Mater Dolorosa. Jakże różne od dzieła Vivaldiego, którego dane mi było posłuchać niedawno (relacja tu w dziale Koncerty). Zaraz po nim Alma Redemptoris Mater – antyfona do Matki Boskiej, odmawiana w Kościele w okresie Adwentu. I wreszcie Magnificat Primi Toni przypominający chyba najbardziej jedną z naszych wypraw na Słowację, a zwłaszcza wizytę w Czerwonym Klasztorze.
A kończy się wszystko Nunc dimittis. Tu w wersji z koncertu, który naprawdę warto zobaczyć i posłuchać.
Ech…