Tytuł właściwie wyjaśnia wszystko. Grupy przedstawiać nie trzeba. Muzyka – średniowieczne pieśni w opracowaniu na czteroosobowy chór. Nośnik – płyta SACD. Wydawnictwo Harmonia Mundi. Rok 2010. Siedemnaście utworów, najkrótszy ma półtorej minuty, najdłuższy niespełna siedem.
Tyle szczegółów.
Piękno Bożego Narodzenia gdzieś się nam zatraciło. Nawet w tej naszej poprawności politycznej przez myśl nam nie przejdzie, dlaczego i po co obchodzimy to Święto rokrocznie. Zamiast na duchowym odrodzeniu skupiamy się na tu i teraz, ale nawet dobra doczesne nas już nie cieszą. Kolędy to już nie te pieśni, które śpiewało się po domach w radości wspólnego muzykowania. Potrawy – te specjalne i wyczekiwane, gdzieś w natłoku różnych doświadczeń kulinarnych straciły na znaczeniu, jakbyśmy się nasycili na co dzień tym co miało być nam dane od święta. Choinka spowszedniała w tożsamych prezentacjach supermarketów, prezentów moc już wcale nie cieszy, bo obowiązki, gonitwa i … bla bla … taki kwestiami nam przemyka przez palce tajemnica narodzin Jezusa.
Dlatego też gdy nastawiam w odtwarzaczu album The Cherry Tree, nagrany przez amerykański kwartet wokalny, którego w Klasycznej Niedzieli przedstawiać nie trzeba – to jakbym strząsał z siebie ten szary pył wszechogarniającego zmanierowania i blichtru. Anielska wręcz przejrzystość, jaką niesie w sobie barwa tej muzyki, czystość głosów poszczególnych wokalistek, znakomity, piękny i niezwykle obrazowy dźwięk płynący z nośnika SACD – to wszystko sprawia, że ubiegłoroczne dzieło Amerykanek (no, co prawda jedna z członkiń grupy nosi polskie nazwisko, a pochodzi z Irlandii Północnej, ale nie bądźmy drobiazgowi) zaliczyć można zdecydowanie do tych NAJWAŻNIEJSZYCH albumów ostatniej dekady. Anonymous 4 podeszły do tematu jak zwykle – z pełnym zaangażowaniem i jak zwykle wyszedł im album znakomity. Słucha się go z tym większą przyjemnością, że taka muzyka daje nie tylko oddech od pędu tego świata, ale również pozwala wyciszyć się i zastanowić nad zdarzeniami sprzed dwóch tysięcy lat.
Harmonia Mundi potrafi takie rzeczy wydawać. Ciepły i pełny dźwięk SACD, przyjemny digipack, wielostronicowa książeczka, z omówieniem właściwie wszystkich utworów to ładne uzupełnienie treści muzycznych wyśpiewywanych przez A4 na płycie.
Zatem skoro jutro Wigilia Bożego Narodzenia, to właściwie nie wolno nie nastawić takiej płyty, bo pomiędzy albumami z muzyką opisującą radość z narodzin Chrystusa ten właściwie nie ma sobie równych. No dobrze, może i parę by się znalazło, ale The Cherry Tree z pewnością miałby wśród nich zaszczytne miejsce.