Bach Collegium Japan & Masaaki Suzuki
Wielki Post sprzyja spotkaniom z muzyką klasyczną. Barok pasuje do niego idealnie, a religijne utwory Jana Sebastiana Bacha tym bardziej. Z drugiej jednak strony nadciągnęła wreszcie wiosna, więc w szranki tradycyjnie stanął Vivaldi ze swoimi słynnymi koncertami skrzypcowymi. I człowiek miota się między postem a karnawałem, dokładnie tak, jak to Jacek Kaczmarski kiedyś opisał. Osobne zdanie o wiośnie i o Vivaldim jeszcze się w Klasycznej Niedzieli znajdzie, ale innym razem. Dziś pora na motety Bacha, w wykonaniu japońsko – niemieckiego ensemble’a Bach Collegium Japan.
Motety… a co to takiego ktoś zapyta. Krótko mówiąc, to takie kompozycje (muzyczne oczywiście) podejmujące tematykę religijną, które zarazem nie są częściami Mszy Świętej (tzw. ordinarium missae) ani też nie są kantylenami (czyli świeckimi utworami solowymi na głos lub instrument). Motety rozwinęły się w XVI wieku m.in. w Niemczech, gdzie oparto je o chorały protestanckie). Bach nie mógł więc ich nie tworzyć – wyrósł na ich gruncie, słuchał ich w kościele, więc i sam zaczął je pisać. Płyt z tą muzyką ukazało się sporo, dziś jednak skupimy się na wydanym w 2009 roku przez BIS albumie SACD z muzyką kantora św. Tomasza.
Album „Bach – Motets” w pierwszej kolejności zwraca uwagę … znakomitą okładką. Gdyby jednak ktoś nie zwracał uwagi na takie szczegóły, to samo nazwisko japońskiego specjalisty od muzyki Jana Sebastiana Bacha powinno przyciągnąć jego uwagę. Masaaki Suzuki nagrał wraz Bach Collegium Japan rewelacyjną mszę h-moll tegoś kompozytora (do poczytania tu), wydał ponadto kilka świetnych płyt z kantatami kantora św. Tomasza. Na każdej z nich zarejestrowano muzykę, w której słychać niezwykłe wyczucie muzyki i perfekcję wykonawczą artystów. Toteż każdy z albumów wzbudza w słuchaczach uwielbienie dla muzyki Jana Sebastiana.
Nie inaczej jest w przypadku ubiegłorocznego wydawnictwa Suzukiego. Motety Bacha będące religijnymi pieśniami wykonywane są przez zespół śpiewaków z nabożną wręcz wnikliwością. Wystarczy choćby posłuchać wzruszającego wstępu do motetu Jesu, Meine Freunde w katalogu dzieł Bacha oznaczonego numerem BWV 227. Albo mojego absolutnie ulubionego Komm, Jesu, komm. Gdzie proporcja między śpiewem chóralnym a partiami solowymi wydaje się być tak perfekcyjnie zorientowana względem siebie, jakby kompozytor pisał to dzieło w oparciu o matematyczne formuły dowodowe.
Zasługa wielka w takim odbiorze płyty tkwi oczywiście w perfekcji wykonawczej BCJ. Świetnie zaśpiewana płyta, nagrana w czystości dźwięku SACD to jeden z piękniejszych albumów, jakie mam na półce. Zachęcam do sięgnięcia po to dzieło Japończyków, bo naprawdę warto.
Na koniec – posłuchajcie motetu Komm, Jesu, komm. W opisywanym wykonaniu.