Cantatas BWV 67; BWV 85, BWV 12
La Petite Bande
Sigiswald Kuijken – director
Gerlinde Sämann – sopran / Petra Noskaiova – alt / Christoph Genz – tenor / Jan Van der Crabben – bass
Accent 2010
Dla odmiany – tym razem nie kantaty BISU. Bo owszem, dzieła Masaaki Suzukiego i jego kolegium bachowskiego z Japonii są klasą samą w sobie i właściwie trudno do czegokolwiek się przyczepić, ale nie można skupiać się jedynie na jednym wykonawcy. W każdym razie – staram się tak nie robić. A że kilkanaście dni temu naszła mnie ochota na Weinen, Klagen, czyli słynną kantatę oznaczoną numerem BWV 12, ba, nadarzyła się okazja by po tę kantatę sięgnąć (jaka – to nieistotne, dość, że z niej skorzystałem), to i mamy efekt. Kolejny album z Bachem na półce. Może ktoś zapytać – a po co? Phi, a cóż to za pytanie?
Trzy kantaty. Zaczyna się od sześćdziesiątej siódmej, czyli kantaty na pierwszą niedzielę po Wielkanocy, zwaną Quasimodogeniti. Niedziela Miłosierdzia Bożego, oficjalnie jako święto ustanowione zostało dopiero w 2000 roku za sprawą Jana Pawła II i objawień św. Faustyny. Jak mówi księga Izajasza (Iz 40, 28-31) „Czy nie wiesz tego? Czyś nie słyszał? Pan – to Bóg wieczny, Stwórca krańców ziemi. On się nie męczy ani nie nuży, Jego mądrość jest niezgłębiona. On dodaje mocy zmęczonemu i pomnaża siły omdlałego. Chłopcy się męczą i nużą, chwieją się słabnąc młodzieńcy, lecz ci, co zaufali Panu, odzyskują siły, otrzymują skrzydła jak orły: biegną bez zmęczenia, bez znużenia idą”. I taka jest ta kantata. Jej siła, radość z wszechmocy Boga jest ogromna. Perfekcyjnie współgrają solowe partie poszczególnych wokalistów z brzmieniem całej orkiestry.
Kantata osiemdziesiąta piąta: Ich bin ein guter Hirt (BWV 85) to utwór na II niedzielę po Wielkanocy. To ta niedziela, w czasie której pojawia się owo słynne czytanie ze słowami słowa Pana Jezusa: „Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane”. Kantata Bacha – początkowo zupełnie przeze mnie niedoceniana, po kilkunastu przesłuchaniach nagle objawiła swoje piękno. Muzyka jest delikatna, z znakomitymi partiami solowymi instrumentów (wprowadzające solo małej wiolonczeli Sigiswalda Kuijkena!!!) świetnie współgrają tu głosy śpiewaków i poszczególne instrumenty. Zwłaszcza ta wspomniana przeze mnie aria Jesu ist ein guter Hirt zaśpiewana cudnie altem przez Petrę Noskaiovą po prostu czaruje. Zresztą jej śpiewny alt perfekcyjnie odnajduje się również w kolejnej arii akompaniowanej przez oboistów. Rewelacja. Sam nie wiem, jak to możliwe, że tyle czasu potrzebowałem na docenienie tego utworu. Ale, lepiej późno, niż później, prawda?
Finałowa kompozycja albumu to Weinen, klagen, sorgen, zagen, czyli kantata na III niedzielę po Wielkanocy. Już opisywana w Klasycznej Niedzieli, acz w wersji Philippe Herreweghe. Piękna, chyba jedna z moich najulubieńszych kantat bachowskich, w wykonaniu La Petite Bande brzmi jakby mroczniej. Może to pogoda za oknem powoduje taki odbiór, a może czasy obecne, zaciskające na szyi powróz ciągłych obaw i obowiązków – nie wiem. Dość, że słucham sobie weinen, klagen … z płyty Accentu jakoś tak czując mrowienie na karku. Oczywiście nie oznacza to, że wasz odbiór będzie taki sam. Zachęcam jednak, by po album z kantatami vol. 11 sięgnąć, bo naprawdę warto.
I na koniec takie osobliwe przemyślenie. Otóż słuchając finałowej arii tenora z tejże kantaty – czyli Sei getreu, alle Pein…, mając w pamięci trąbkę Milesa Davisa z hołubionej przeze mnie płyty Sketches from Spain pomyślałem sobie, że byłoby niezwykle posłuchać wersji jazzowej tego utworu. Już wykonanie La Petite Bande brzmi prawie-że jazzowo, a jestem pewien, że i Bach by się nie obraził, gdyby ktoś pokroju Milesa wziął jego kompozycję na warsztat. No dobra, Davis nie da rady z wiadomych względów, ale może ktoś ze współczesnych wielkich trębaczy wpadnie na taki pomysł? Czekam z niecierpliwością, jakby co…