Philippe Herreweghe & Collegium Vocale Gent.
Harmonia Mundi.
Nie mogłem się oprzeć. Odkąd w moim odtwarzaczu wylądowała płyta Herreweghego z kantatami Bacha nerwowo przebierałem palcami, by wreszcie skreślić parę słów na temat muzyki zawartej na płycie Collegium Vocale Gent. Ja tam wielkim znawcą bachowskich dzieł nie jestem, przewagi Harnoncourta czy też Gardinera na Herreweghem, czy Suzukim nie słyszę, ot, po prostu słucham i zachwycam się. I czasami muzyka podoba mi się…
Bach, mamy to szczęście i pecha, poszalał sobie w kantatach. Napisał ich kilkaset (szczęście), zachowało się ze 200 (pech), a różnorodność kompozytorska i wykonawcza (szczęście i pech do wyboru) prawdopodobnie uniemożliwią normalnemu człowiekowi zapoznanie się z większością z nich. Wiem, 200 kantat to niby nie dużo, ale przecież nie samym Bachem żyje człowiek…
Do sedna. Album belgijskiego dyrygenta i jego zespołu (Collegium Vocale Gent) zawiera trzy kompozycje lipskiego kantora, w tym słynną kantatę oznaczoną w katalogu Bach Werke Verzeichnis numerem 12. Od niej też album otrzymał swój tytuł: Weinen, Klagen, Sorgen, Zagen ( “Płacz, lament, niepokój, obawa”). BWV 12 jest kantatą, którą Jan Sebastian Bach napisał w okresie pobytu w Weimarze. Jej prawykonanie odbyło się w weimarskiej kaplicy pałacowej w trzecią niedzielę po Wielkanocy, 22 kwietnia 1714. Tekst kantaty przedstawiający nędzę chrześcijan został prawdopodobnie stworzony przez Salomon Francka, nadwornego poetę weimarskiego.
Kantata nr 12 na sopran, alt, tenor, bas, obój, trąbka, fagot, dwoje skrzypiec, dwie viole da gamba i basso continuo składa się z siedmiu części. Pierwsza z nich to sinfonia - na obój, skrzypce, viole da gamba i basso continuo oraz fagot, będąca właściwie krótkim, instrumentalnym intro, otwierającym kompozycję w tempie adagio assai. Wiele można by napisać o tym fragmencie, w którym wyrazisty i zarazem żałośnie brzmiący obój wręcz chwyta za serce. Ta właśnie część sprawia, że kantatę nr 12 odbieram tak emocjonalnie i osobiście. Po nim przychodzi czas na chór śpiewający główną partię (owe słynne “Weinen, Klagen, Sorgen, Zagen”) – gdzie brzmienie muzyki wokalnej idealnie uzupełniane jest przez wymienione wyżej instrumenty. Sam chór, z wyjątkiem środkowej części został później wykorzystany przez Bacha w wielkiej Mszy h-moll w Crucifixus. Mnie zaś kojarzy się jeszcze z Requiem Wolfganga Amadeusa Mozarta i z fragmentami muzyki Ennio Morricone do filmu Rolanda Joffego – The Mission. Dalej mamy recytatyw „Wir müssen durch viel Trübsal” („musimy przetrwać wielki ucisk”, aria “Kreuz Kronen und sind verbunden” („Krzyż i korona są ze sobą związane”) w której prym wiedzie sopran Carolyn Sampson oraz “Ich Folge nach Christo” ( “chcę pójść za Chrystusem”) – gdzie znakomicie prezentuje się bas Petera Kooy’a. Przedostatnia część to aria “Getreu Sei, alle Pein” ( “Bądź wierny, wszystkie cierpienia“) z tenorem Markiem Padmore, który chyba najpiękniej zaprezentował się na całym albumie. Całość wieńczy znowu chór “Was Gott tut, das ist wohlgetan” ( “Co Bóg czyni – jest dobre “).
Kantata BWV 38, oznaczona tytułem „Aus Tiefer Not schrei ich zu dir” to nawiązanie do Psalmu 130 – „De profundis clamavi ad Te, Domine” („Z głębokości wołam do ciebie, o Panie!). Bach napisał ją w 1724 roku, prawykonanie miało miejsce w Lipsku, 19 października tegoż roku. Nie można dziś wyjaśnić, kto jest autorem całego tekstu tej kantaty, zdecydowanie nie jest nim słynny Picander, czyli Christian Friedrich Henrici, urzędnik pocztowy, który po pierwotnym okresie pisania poezji satyrycznej dotykającej również tematów religijnych dopiero po grudniu 1724 roku zwrócił się ku poezji religijnej, mogącej stanowić treść kantat Jana Sebastiana. Ale o tym będzie osobny wpis, więc nie będę przywoływał tej historii w tym momencie. Kantata rozpisana została na obój, skrzypce , altówkę, basso continuo, fagot, violone, wiolonczelę i organy, zaś partie wokalne wykonuje czworo solistów (sopran, alt, tenor, bas) no i oczywiście chór. Tenże rozpoczyna kompozycję (“Aus tiefer Not schrei ich zu dir”), potem przychodzi czas na recitativo „In Jesu Gnade wird allein”. Arię: ”Ich höre mitten in den Leiden ” na tenor, oboje, i basso continuo świetnie wykonuje Mark Padmore, po czym znowu wracamy do recitativo (“Ach! Dass mein Glaube noch so schwach“) na sopran i basso continuo. Potem kolejna aria: “Wenn meine Trübsal als mit Ketten” na sopran, wysoki, bas, i continuo i całość wieńczy znowuż chór (“Ob bei uns ist der Sundén vie”). Kantata może nie tak przebojowa, jak dwunasta, ale równie piękna i uduchowiona.
I na koniec kompozycja oznaczona numerem BWV 75, napisana w okresie lipskim na – prawdopodobnie – pierwszą niedzielę po Uroczystości Najświętszej Trójcy. Mniej znana, choć jeszcze bardziej skomplikowana. Składa z 14 części (podzielonych na jakby dwa etapy). Pierwsza część rozpoczyna się doskonałym chórem w stylu francuskiej uwertury (co pokazuje, że Bach był na bieżąco z ówczesną modą). Z przejmującym – jak to zwykle u Bacha – śpiewem oboju, łączą się poszczególne arie, pełne niezapomnianych melodii. Zachwyca zwłaszcza świetnie wykonana aria tenora, która dzięki ciepłemu brzmieniu orkiestry nadaje całości niezwykle urokliwy kształt. Pierwszą część kantaty zamyka chór wsparty na pełnym orkiestrowym akompaniamencie. Druga część rozpoczyna się inaczej, niż przywykliśmy: chór łączy się z trąbką podającą wyjątkowej urody melodię. Brzmi to tak niesamowicie, że można się zastanawiać dlaczego Bach nie robił tego częściej. Finał kantaty oparty jest na podobnym założeniu co zamykający pierwszą część kompozycji chorał. Całość po prostu brzmi zachwycająco, a na szczególną uwagę zasługują partie w wykonaniu Carolyn Sampson oraz Marka Padmore’a.
Lubię ten album. Co ważne, w czasach, gdy kantaty Bacha są rejestrowane na pęczki, to czysta przyjemność znaleźć na jednym dysku kompozycje o zbliżonej tematyce, która koncertuje się wokół lamentu w obliczu cierpienia i śmierci Chrystusa. I choć każda z kantat pochodzi z różnych etapów kariery Jana Sebastiana, to jednocześnie perfekcyjnie wprowadza słuchacza w świat niewyczerpanej wyobraźni Bacha, inspirowanej religijnymi odniesieniami, tak ważnymi dla epoki baroku.
I na koniec zasadnicza uwaga. Aby w pełni zrozumieć teksty bachowskich kantat trzeba mieć na względzie czytania, jakie liturgia święta przewiduje na dany dzień (na dzień kantaty). I tak na przykład fragmenty Pisma Świętego, jakie odczytuje się w kościołach w pierwszą niedzielę po Trójcy Świętej to List św. Pawła do Efezjan 6: 10-17 i oraz Ewangelia św. Jana 4: 46-54 (Kantata BWV 38). Ewangelia czytana w trzecią niedzielę po Wielkanocy (Kantata nr 12) to List św. Piotra oraz fragment Ewangelii św. Jana 16: 16-23, natomiast Kantata BWV 75 łączy się z pierwszy List św. Jana 4: 16-21 oraz Ewangelią św. Łukasza 16: 19-31 .
Cóż. Miłego słuchania i czytania.
