Trinity Baroque & Julian Podger
Już myślałem, że wyleczyłem się na jakiś czas z muzyki Jana Sebastiana Bacha. Że teraz czas na odkładane po wielokroć Requiem Faure oraz Duruflé, że może wreszcie utwory orkiestrowe Fryderyka Chopina znajdą swoje miejsce i czas, a myśli z nimi związane wystukam na klawiaturze, by zaprezentować je w Klasycznej Niedzieli. Ale … jak to zwykle bywa, niespodzianki przydarzają się nam co i rusz, pojawiając się zazwyczaj w naszych życiorysach w sposób nieprzewidziany i burzący przyjęte wcześniej założenia. Wystarczy odrobina wolnego czasu, możliwość wsłuchania się w muzykę i pewnie kilka innych okoliczności, a muzyka, o której myśleliśmy, że może poczekać pcha się na pierwszy plan i tylko patrzeć, jak rozpanoszy się w odtwarzaczu. Jak album będący przedmiotem niniejszej recenzji.
Aby jednak nie wprowadzać nikogo w błąd trzeba jasno przyznać, że tytuł „Johann Sebastian Bach |Motetten” jest tu trochę podany na wyrost. Trinity Baroque wykonali bowiem na potrzeby recenzowanego albumu nie tylko motety słynnego kantora św. Tomasza, ale także szereg XVI wiecznych (lub wcześniejszych) pieśni liturgicznych. Zaczyna się od porywającego Komm, Gott Schöpfer, Heiliger Geist. Tekst, który napisał Martin Luther śpiewany do melodii kojarzącej się od razu również z naszymi katolickimi pieśniami „Przybądź Duchu Stworzycielu”. Trinity Baroque śpiewają niezwykle. Mimo, że część utworów znam już z genialnego albumu Suzukiego wydanego przez BIS, to jednak w każdym z tych utworów można odnaleźć na nowo coś zupełnie nieopisywalnego. Niewątpliwie spora zasługa w tej materii leży po stronie Juliana Podgera, który motety poprzedzielał utworami nie kojarzącymi się stricte z muzyką sakralną. I tak oprócz …, mamy tu dzieła muzyki organowej, znakomicie zagrane na odrestaurowanych organach Zachariasza Hildebrandta (na których kiedyś grywał Jan Sebastian Bach!). Całość wykonana została z precyzją iście zegarmistrzowską: nie ma tu żadnej zbędnej nuty, a perfekcja podkreślana z jednej strony przez czyste i pełne ciepła głosy śpiewaków, a z drugiej przez wyważone i niezwykle doniosłe brzmienie organów składa się na obraz idealnego albumu z muzyką barokową.
Na koniec przekornie dodam, że album Raumklangu … nie zaskakuje. A to dlatego, że niemiecka wytwórnia zdążyła już sobie wyrobić odpowiednią markę (parafrazując znaną reklamę – Raumklang: Wir Leben Musik”) i każda z jej płyt technicznie jest doskonała. Na J.S. Bach | Motetten mamy na dodatek do czynienia ze znakomitymi muzykami. Co ważne, Trinity Baroque zarejestrowali muzykę na ten album w odnowionym kościele pod wezwaniem św. Wacława w Naumburgu (nawiasem mówiąc – trzeba się tam koniecznie wybrać, bo oprócz wspomnianych organów Hildebrandta można tam obejrzeć również obrazy Lucasa Cranacha Starszego). Zapewnie gotyckim przestrzeniom tego kościoła zawdzięczamy owo niezwykłe brzmienie, jakie od pierwszych nut potrafi zachwycić niejednego słuchacza. I dlatego płyta, którą w sumie brałem z Music-Island bez przekonania okazała się być jednym z odkryć tej wiosny. Polecam.