Aukso Chamber Orchestra, conducted by Marek Moś, Janusz Olejniczak – piano.
Wreszcie, chciałoby się zakrzyknąć! W roku chopinowskim doczekaliśmy się wydania utworów orkiestrowych naszego kompozytora w formacie SACD. Właściwie to najbardziej cieszy nie kolejna wersja koncertu fortepianowego f-moll, op. 21, którego to nasłuchać się można z różnych płyt aż nadto, ale te „młodzieńcze” dzieła naszego Fryderyka, których specjalnie artyści nie lubią (jakby nie patrzeć, co rusz ktoś się bierze za koncerty, sonaty, nokturny, preludia itd… a utworów orkiestrowych zwłaszcza tych z lat młodzieńczych ciężko jest uświadczyć).
Fantazja na tematy polskie A-dur op. 13 powstała w latach 1828 – 1829 a więc wówczas, gdy Chopin przebywał jeszcze w rodzinnych stronach. I to słychać w tym utworze. Mamy tu odniesienia do polskich melodii grane ręką pianisty, mamy też szeroki plan polskich pięknych krajobrazów, kreślonych pewnie partiami akompaniującej orkiestry. Taki zresztą jest układ całego utworu: to fortepian wiedzie tu prym, nadając tempo, frazując uczucia i obdarzając nas kolejnymi barwami, a orkiestra tylko wspomaga ten wizerunek pięknych polskich pejzaży, całkiem z I księgi utworu naszego Wieszcza, wzdychającego:
Do tych pagórków leśnych, do tych łąk zielonych,
Szeroko nad błękitnym Niemnem rozciągnionych;
Do tych pól malowanych zbożem rozmaitem,
Wyzłacanych pszenicą, posrebrzanych żytem;
Muzyka wzmaga tę tęsknotę, owo pragnienie dumania sobie wśród pszczół nad bytowaniem. Janusz Olejniczak czuje tę rolę doskonale: wiedzie nas pewną ręką przez te wszystkie zakamarki polskiej duszy, wiedząc, kiedy weselej, kiedy ckliwiej, a kiedy ostrzej uderzyć w ton naszych fantazji. Orkiestra, gdzieś tam w tle, niezauważalnie wspomaga pianistę w tych dążeniach, a słuchać siedzi i marzy o szerokich polach i lasach…
[…] Gdzie bursztynowy świerzop, gryka jak śnieg biała,
Gdzie panieńskim rumieńcem dzięcielina pała,
A wszystko przepasane jakby wstęgą, miedzą
Zieloną, na niej z rzadka ciche grusze siedzą…
Koncert fortepianowy f-moll op. 21 to już klasa sama w sobie. Chopin świetnie oddał w nim ów romantyczny czas, w jakim przyszło mu żyć, a że i sytuacja polityczna była wówczas delikatnie mówiąc rozchwiana, to słuchając jego utworu możemy sobie zeń wywodzić właściwie każdy wniosek. Jest w nim i romantyczne cierpienie bohatera za ukochaną (Larghetto pisane z myślą o Konstancji Gładkowskiej), jest wreszcie całkiem prawdziwa tęsknota za utraconym krajem, który nie dał rady podźwignąć się z kolan niewoli w trakcie ostatnich wojen. Utwór ten, ze wszech miar radosny kończy się pięknym kujawiakiem (przynajmniej początkowo) – allegro vivace jest tu prawdziwie pełne życia, humoru i swobody: czuć, że kompozytor wie, iż całe piękne (taką ma nadzieję) życie przed nim. Tę radość podkreśla nie tylko śpiewna gra fortepianu, ale też i swego rodzaju załamanie tempa poprzez dźwięk myśliwskiego rogu: ostatecznie polowanie to też zabawa.
I na koniec drugi z wyczekiwanych przeze mnie utworów: Andante Spianato i Wielki Polonez Es –dur op. 22. Chronologicznie więc to kompozycja zaraz po koncercie fortepianowym. Z jednej strony, niezwykle różna od poprzedniczki, a z drugiej, jakże jej blisko do tych samych uczuć i tęsknot. Pojawiają się one zwłaszcza w części pierwszej – andante spianato – melancholia, wyciszenie i tęsknota przebija się z tych nut z siłą wodospadu. Utwór powstał w częściach: fragmenty Chopin napisał w Polsce, ale dokończył dzieło już w Wiedniu. W Wiedniu, w którym dopadła go informacja o wybuchu powstania listopadowego. Polonez jest taki rozchwiany: trochę w nim łagodnych fragmentów, a trochę owego piorunowania przy fortepianie, jak sam Fryderyk swego czasu wyznał. Burzliwe nuty przeplatają się z wręcz idyllicznym spokojem, a wszystko to w tle wspiera równie niesłyszalna, co we wcześniejszych utworach z tej płyty orkiestra. To chyba największa zaleta tej płyty – świetna gra Janusza Olejniczaka i niezauważalna, ale stale obecna i odczuwalna orkiestra. Maestria w czystej postaci.
Dźwięk ucieszy każdego fana dobrej muzyki – wreszcie dostajemy młodzieńcze utwory Fryderyka Chopina w czystym, wielokanałowym brzmieniu. Bogata, ilustrowana książeczka z ciekawym tekstem to tylko miłe uzupełnienie do świetnej muzyki. Oby więcej takiej.