Andrew Manze & The Academy Of Ancient Music. 
Szperając za kolejnymi dużymi koncertami z przełomu XVII i XVIII wieku nie mogłem nie natrafić na Francesco Geminianiego. Szaleniec. Il Furibondo – jak nazywali go jego włoscy uczniowie. Przyjaciel i współtowarzysz koncertowy (czyżby jedna z pierwszych tzw. supergrup – gdyby zastosować słownictwo z współczesnej muzyki rockowej) Jerzego Fryderyka Händla. Kolekcjoner malarstwa, obywatel świata (bo właściwie współczesny mu świat to Europa). Uczeń Alessandro Scarlatiego, a następnie Arcangelo Corellego, zapisał się w historii m.in. autorstwem podręcznika Art of Playing the Violin, opublikowanego w Londynie w 1751 roku.

Uczył się gry na skrzypcach w Mediolanie. W wieku 24 lat objął funkcję koncertmistrza orkiestry neapolitańskiej opery, co zaowocowało wzajemnymi kontaktami z wspomnianym wyżej Scarlattim. Gdy trzy lata później wyjechał do Londynu, był już wirtuozem (gwiazdą) skrzypiec . W Anglii jego pobyt wiązał się z mecenatem Williama Capela, III hrabiego Essex,, znanego miłośnika muzyki barokowej na dworze Jerzego I. Po tym, jak właściwie „na chwilę” wrócił na Stary Kontynent (odwiedził Francję i następnie spędził wiele lat w Paryżu), właściwie nic nie wskazywało, że jeszcze raz przeprawi się przez Kanał La Manche i ponownie zamieszka na Wyspach Brytyjskich. Jednak od 1755 roku znowuż przebywał w Anglii, a następnie w Irlandii, gdzie nagle zmarł, po chorobie wywołanej nerwicą i stresem, które nasiliły się po kradzieży przez służącego partytury utworu, nad którym Geminiani bardzo długo pracował.

Wielki, acz dziś zupełnie zapomniany Francesco, zauroczony Corellim, napisał swoje concerti grossi z op. 5 niejako w rozwinięciu muzyki swojego mistrza. I wyszło mu dzieło niesamowite. Ich interpretacji współczesnych, brzmiących niesłychanie pięknie i obrazowo dokonał brytyjski skrzypek Andrew Manze . Mistrz barokowych dźwięków, aktualnie kierujący orkiestrą The English Concert. Wydany przez Harmonia Mundi album z muzyką Geminianiego jest dziś – rarytasem muzycznym. Mowa oczywiście o pełnej, dwupłytowej wersji nagranego przez Andrew Manze z The Academy Of Ancient Music. Rarytasem, bo w sprzedaży zachowała się gdzieniegdzie wersja jednopłytowa. A to po prostu gwałt na muzyce, rozpowszechnianie tego albumu okrojonego do jednej części. Ten album – to jedna z płyt, które kręcą się w moim odtwarzaczu nieustająco od kilkunastu miesięcy. Przymiotników, których musiałbym używać na opisanie wielkich koncertów Geminianiego, nagranych po Corellim nie wystarczyłoby, żeby opisać bogactwo melodii i kolorystykę ornamentów w nich zawartych. Z całą pewnością duch baroku unosił się na sali, na której Andrew Manze i jego orkiestra przekładali piękno zaklęte w nutach na dźwięki, które później my możemy odtworzyć w naszych odtwarzaczach.
Znakomity, doskonale zrealizowany, perfekcyjnie brzmiący album. Muzyczna uczta i tyle.