Orchestra Barocca Italiana & Ryo Terakado
Wpadła mi (przy poszukiwaniu różnej muzyki z czasów baroku) w ręce taka płytka. Wydane przez Stradivarius koncerty Francesco Geminianiego nagrała włoska orkiestra barokowa (w sumie specjalnie nie trzeba znać włoskiego, by przetłumaczyć nazwę zespołu) pod kierownictwem Ryo Terakado, urodzonego w Boliwii Japończyka, znakomitego skrzypka i zarazem dyrygenta, który występował z tak znanymi orkiestrami jak Les Arts Florissants, La Chapelle Royale, Collegium Vocale Gent i Bach Collegium Japan. Co ciekawe, Terakado wystąpił również niedawno na koncertach w naszym kraju, współpracując w ramach festiwalu Persona Grata z orkiestrą Arte Dei Suonatori. Zagrał co prawda Vivaldiego, a koncerty zostały entuzjastycznie odebrane przez publiczność. Mogę zapewnić, że na płycie Stradivariusa japoński skrzypek z równą pasją wykonuje koncerty Geminianiego.
Co zaś się tyczy kompozytora, to Geminiani w trakcie swojej kariery (co już w Klasycznej Niedzieli można było wyczytać) wyjechał do Londynu, gdzie został entuzjastycznie przyjęty jako skrzypek. Wszystko za sprawą olśniewającej techniki, jaką prezentował w grze na skrzypcach oraz kompozytorskiej chwały, jaką przyniosły mu niezwykle popularne wówczas sonaty skrzypcowe. Niestety łaska publiczności na pstrym koniu jeździ (i teraz, i przed laty, tego chyba uzasadniać nie trzeba), więc po pewnym czasie jego popularność zaczęła słabnąć, a to głównie za sprawą postrzegania go jako „tylko ucznia” wielkiego Arcangelo Corellego. Zamierzając odzyskać zaufanie i miłość publiczności kompozytor poszukiwał własnego stylu, który ostatecznie uwidocznił się w concerti grossi z opusu 7. Wyraźnie w nich słychać, że wrażliwość muzyczna Geminianiego zaczęła iść własną drogą, formułując styl śpiewnych i zarazem niesamowicie wyprofilowanych koncertów, jakich próżno szukać u innych współczesnych mu artystów. Pewnie jedną z przyczyn takiej zmiany była jego legendarna gra na skrzypcach, o czym też świadczy popularność Włocha we wszystkich ważniejszych miastach ówczesnej Europy.
Będące przedmiotem niniejszej recenzji koncerty orkiestrowe Francesco Geminiani napisał na potrzeby pantomimy. Noszą one nazwę Inchanted Forrest i choć przedstawienie miało zostać wykonane w Paryżu w Grand Theatre du Palais des Tuileries, to jednak ostatecznie Geminiani opublikował je jako klasyczne orkiestrowe koncerty barokowe, mające jednak znacznie krótszą formę, niż będące wówczas na topie concerti grossi. W porównaniu do większości kompozycji Geminianiego, The Inchanted Forrest jest bogato zaaranżowane: na trąbki, flety, rogi, fagoty, pełne concertino (dwoje skrzypiec, altówka, wiolonczela), smyczki i basso continuo.
Mają one w sobie więcej atmosfery tańca czy baletu, niż klasycznej muzyki popołudniowej sjesty w ogrodzie, z jaką zazwyczaj kojarzy się barokowe świeckie koncerty skrzypcowe. A dzięki temu, że Terakano prowadzi orkiestrę pewną ręką, stopniując z jednej strony melodykę poszczególnych części, a z drugiej roztaczając nad słuchaczem swego rodzaju parasol przyjemnej zabawy. Idealnym przykładem takiego właśnie połączenia wybijającej się na pierwszy plan melodii oraz świetnego, cudownie oplatającego wszystko tła jest moje ulubione Allegro moderato z Części I tego koncertu. Wyjątkowej urody dzieło, zapadające w pamięć właściwie od pierwszego słuchania. Choćby dla niego warto po tę płytę sięgnąć, choć zapewniam, że kto już włoży ją do odtwarzacza, temu nie pozostanie nic innego, jak zostawić ją tam na dłużej.
Barok to nie tylko concerti grossi, czy inne kantaty. Barok to również zabawa i na The Inchanted Forrest słychać tę radość perfekcyjnie. Toteż na koniec jeszcze jeden fragment „muzyki filmowej z XVIII wieku”