Dorothee Oberlinger & Ensemble 1700
Muzyka kameralna Jerzego Fryderyka Haendla nie cieszy się zbytnią popularnością. Haendlowskie pasje, oratoria, koncerty grossi, czy nawet opery – to zupełnie inna sprawa. Natomiast muzyka na popołudniową drzemkę (bo tak kojarzą mi się sonaty oraz sonaty triowe słynnego kompozytora) raczej traktowana jest z przymrużeniem oka. A szkoda.
Zmienić to nastawienie może nagrana przez Dorothee Oberlinger z towarzyszeniem kierowanego przez nią zespołu Ensemble 1700 płyta „G.F. Handel – Sonatas for the recorder”. Trafiła mi się ona przez przypadek, w sposób zupełnie niezamierzony. Otóż, opisywałem onegdaj samplerek Raumklangu, na którym znalazły się utwory z różnych płyt, nagranych dla tej wytwórni w ciągu ostatnich kilku lat (sam sampler dostałem w prezencie przy okazji wizyty w sklepie Music-Island). Wybrałem się tam – znaczy do sklepiku w Poznaniu w ostatni poniedziałek, by uzupełnić dyskografię o Oratorium Wielkanocne Jana Sebastiana Bacha (ano bo najważniejsze Święta Chrześcijaństwa coraz bliżej) i … jakoś tak naturalnie rozmowa zeszła na płyty firmy Raumklang. Okazało się, że wśród różnych ‘zwykłych’ albumów Raumklang wydał również płytę SACD. A na niej – wspomniane wyżej utwory kameralne Händla.
Na pierwszy rzut oka może zatem wydawać się, że to nadzwyczaj „poważna muzyka klasyczna”. Sonaty na flet prosty (bo tyle znaczy nazwa recorder przełożona na „nasze”) można by dziś nazwać ambientem XVIII wieku. Zwłaszcza te kompozycje, w których długie, melodyjne i nieskomplikowane pasaże przypominają – posługując się terminologią malarską – bardziej plamy niż kontury poszczególnych utworów lub samych linii melodycznych. Nie oznacza to, że kompozycje są przez to mniej czytelne. Przeciwnie, dzięki wysunięciu na pierwszy plan fletu dzieła Haendla nabierają swoistej żywotności. A partie pozostałych instrumentów idealnie współgrają z wiodącym główny temat fletem.
Ensemble 1700 wspierający Dorothee Oberlinger na płycie z muzyką Haendla to Anton Steck grający na skrzypcach, Katharina Brahe – fagot, Karsten Erik Ose – flet basowy, Hille Perl – grająca na violi da gamba (to taka prawie wiolonczela, gdyby ktoś pytał), Thomas Boysen – pogrywający tu i ówdzie na lutni, gitarze oraz teorbie (czyli lutni basowej, ale o tym już było w Klasycznej Niedzieli) oraz Alexander Puliaev na klawesynie. Dodając do tego flet prosty Pani Oberlinger otrzymujemy klasyczną barokową orkiestrę.
Przyjemny to album. Muzycy Ensemble 1700 grają równo, ciesząc słuchacza barokowym duchem muzyki. Flety brzmią melodyjnie, klawesyn akompaniuje wybornie, lutnia, viola czy fagot współgrają, toteż słuchanie nagrań z albumu G.F.Händel – Sonatas for the recorder mieni się faktyczną ucztą dla ducha w niedzielne popołudnie. Muzyka gra, ogień w kominku płonie, kawa na stole, słowem: nic-nie-robienie. Całkiem przyjemne.
Zachęcam. Sonaty triowe Haendla to w sumie kanon baroku. Warto go poznać, a z pewnością zostanie ze słuchaczem na dłużej. To muzyka łatwa, przyjemna, melodyjna i zarazem perfekcyjnie wpasowująca się w tło. Nie wymaga specjalnego skupienia od słuchacza, ale z pewnością jest go sobie w stanie zjednać. Zwłaszcza takim wykonaniem, jak na płycie Dorothee Oberlinger i Ensemble 1700.