Renesans. O romantyzmie można rzec: było. No bo i Liszt (no, nie w dziale recenzje, ale zawsze), i Schumann się łapie. Klasycyzm? Proszę bardzo: Haydn, Mozart. Beethoven … wkrótce – że ujawnię plany na najbliższe tygodnie. W odniesieniu do baroku nie ma co wymieniać artystów – prawie cała reszta w dziale recenzje to muzyka właśnie tego okresu. W każdym razie kompozytorzy od concerti grossi to barok. Żeby nie było jednak tak monotonnie – średniowiecze przebija się nieśmiało przez tłum. Delikatnie, bo XIV – XV wieczni kompozytorzy z albumu Musica Divina to naprawdę rzadkość.
Renesans prawie się dotąd nie pojawiał – wyłączywszy postacie ze wspomnianej płyty Musica Divina, no i oczywiście palestrinowskie arcydzieła śpiewane przez The Tallis Scholars na koncercie w Basilica di Santa Maria Maggiore w Rzymie. Czas to zmienić.
Na początek z albumu Le Chant de Virgile wydanego przez Harmonia Mundi, a nagranego przez Paula van Nivele i jego Huelgas Ensemble zaprezentuje się Josquin des Prés. Jeden z najwybitniejszych kompozytorów renesansu, o którym Marcin Luter powiedział swego czasu: „Inni muzycy robią z nutami to co potrafią, Josquin robi to co chce”. Mam trochę wrażenie, że ten flamandzki kompozytor i śpiewak (a może w odwrotnej kolejności, któż to teraz jednak może rozstrzygnąć) znany jest w naszym kraju (mam nadzieję, że poza granicami jest lepiej) garstce zapaleńców. A szkoda. Jak donoszą almanachy wiedzy – des Prés to jeden z pierwszych kompozytorów, którego dzieła opublikowano drukiem za życia. Choć to akurat nie musi być takim wielkim osiągnięciem – ostatecznie Jan Gutenberg swoją Biblię wydrukował jakieś 100 lat wcześniej (a czy Gutenberg jest ojcem współczesnego drukarstwa to już zupełnie inna sprawa). Josquin des Prés w interpretacji Huelgas Ensamble jest po prostu niewiarygodnie piękny. Harmonia głosów muzyków z jednej strony, bogactwo melodii jakie kompozytor nam funduje z drugiej, łączą się w perfekcyjną całość za sprawą Paula van Nevela. Początek albumu wręcz czaruje anielskimi głosami – tak sobie myślę, że wymyślony na potrzeby muzyki Thomasa Tallisa i Williama Byrda tytuł „Heavenly harmonies” równie idealnie pasuje do muzyki flamandzkiego mistrza.
Fragment Eneidy Wergiliusza, w muzycznych ramach Josquina des Présa, zmaterializowanych przez Paula van Nevela brzmi tak.
Jest również na tym albumie dzieło, którego liryka, piękno melodii, harmonia głosów i współuczestnictwo instrumentów zapiera dech. To Richarda de Renvoisy: Vulcan fondz dedans ton four. Adaptacja tekstu sprzed prawie tysiąca lat, dokonana w stylu, który wymusza użycie wszelkiego rodzaju przymiotników, jakie służą do opisywania wyjątkowości danego utworu. De Renvoisy, urodzony prawdopodobnie w Nancy około roku 1520 francuski kompozytor, swoje komponowanie zaczął w Besançon, w tamtejszej katedrze (gdzie śpiewał w latach 1545 – 1554). W tymże roku został powołany do powadzenia chóru w Sainte-Chapelle, w Dijon, gdzie … w 1586 został aresztowany pod zarzutem sodomii. 6 marca 1586 roku spalono go za to na stosie. Mimo, że wówczas uznawany był za znakomitego lutnistę, muzyka i śpiewaka, mimo dokonanych przezeń tłumaczeń tekstów szkoły anakreońskiej … pamięć po nim zaginęła.
Tym bardziej cieszy, że van Nevel ze swoim zespołem przypomniał jeden z jego utworów. Właśnie z tekstem greckiej ody, przetłumaczonej na język francuski.
A brzmi to tak: Richard de Renvoisy: Vulcan fondz dedans ton four
Harmonia Mundi słynie z takich płyt. Może w tej mierze konkurować z Gimellem, od lat dysponującym bezkonkurencyjnymi w tej kategorii The Tallis Scholars. Byłem zresztą do niedawna przekonany, że nie ma innego zespołu, który do Tallisów mógłby się choć na moment zbliżyć. Huelgas Ensemble to przekonanie wysłał do stu diabłów.