Piękna płyta się mi dostała w ręce ostatnio. Wydany przez Deutschlandradio Kultur CD zespołu Instrumenta Musica prowadzonego przez Ercole Nisiniego, zawierający muzykę kompozytorów z przełomu wieków XVI i XVII (no i przełomów epok rzecz jasna). Album zdecydowanie niezwykły.
Kompozytorzy – mało znani. Poza Schützem rzecz jasna, a i on do specjalnie wspominanych na łamach Klasycznej Niedzieli dotąd nie należy. Artyści – podobnie: to moja pierwsza płytka z tymi wykonawcami. Jak grają i śpiewają? Już uprzejmie donoszę…
Taki Carlo Farina dajmy na to. Żył na tym padole niespełna 39 lat, mając dwadzieścia parę otrzymał posadę koncertmistrza w Dreźnie, gdzie przybył między innymi poduczyć się kompozycji u Heinricha Schütza. Zmarł na zarazę w Wiedniu, stąd za wiele po nim nie pozostało (więc nic dziwnego, że nie wspomina się o nim w kontekście znanych i lubianych kompozytorów epoki baroku). Na szczęście coś tam jednak drzemie w przepastnych archiwach niemieckich muzeów – dzięki czemu możemy nacieszyć się jego muzyką. Omawianą płytę zaczyna zatem Pavana właśnie autorstwa Carlo Fariny. Śliczna po prostu. Melodia podawana przez smyczki, oplatana przez flety, wspierana przez organy jest nieziemsko urocza. Aż dziw bierze, że nikt jeszcze nie inkorporował jej na potrzeby muzyki bardziej współczesnej. Jako jakiegoś tła reklamy lub innego dzwonka w telefonie.
Po nim – Schütz – Paratum cor meum – w roli głównej nasza sopranistka Maria Skiba. Oj, znakomicie śpiewa – lekko, czyściutko, dynamicznie – aż dreszcze przechodzą po karku. Świetnie współgra z jej śpiewem organowo – skrzypcowy akompaniament. Oszczędny, wyważony. Aż szkoda, że to tylko niecałe 4 minuty. Na szczęście to nie koniec – i do Schütza, i do Marii Skiby wrócimy na tej płytce jeszcze raz. Zaś po krótkim, instrumentalnym przerywniku (nawet nie minuta z muzyką Fariny, brzmiącą jak wstęp do barokowej uczty) – nadchodzi czas na utwory Antonio Scandello. To już nie barok, a jak to się u nas mówi – Odrodzenie. Pasuje jednak do poprzednich utworów, bo czuć w tej muzyce nadchodzące nowe: barok spokojnie mógłby się o utwory Scandello upomnieć. Tu znowu słyszymy Marię Skibę – jej śpiew to jeden z najjaśniejszych punktów tego albumu. Zresztą, co tu się rozwodzić – proponuję mały fragmencik dla poparcia mojej tezy.
Dalej na albumie mamy kompozycje Giovanni Battisty Pinellego – również kapelmistrza drezdeńskiej orkiestry (w latach 1580-1584). Informacyjnie Pinelli to zupełnie biała plama, jeśli chodzi o jakiekolwiek wiadomości o tym kompozytorze: poza szefowaniem Sächsische Staatskapelle Dresden doszukać nie można się nic więcej. A szkoda, bo jego Pastorałka, a zwłaszcza Pater noster brzmią zachwycająco – kompozycyjnie czuć niezwykłą lekkość w tych utworach. Tak, jakby renesansowe brzmienia zrzuciły z siebie cały ciężar religijnych utrapień i zapragnęły być tylko chwilami zapomnienia dla człowieka.
I ostatni z kompozytorów „włoskich” w Dreźnie. Johann Hermann Schein – tak wiem, to Niemiec, a nie Włoch, ale jego dzieła noszą wyraźni ślad wpływów szkoły włoskiej, więc zaliczenie go do grona „Włochów w Dreźnie” wcale nie jest nadużyciem. I rzeczywiście – wsłuchując się w jego utwory zamieszczone na albumie zdecydowanie słychać użycie stylu koncertującego w poszczególnych utworach: kontrasty w naprzemiennym użyciu głosów i poszczególnych instrumentów zaznaczone są tak wyraziście, że można tych utworów użyć jako definicji stylu. Z całą pewnością też Giovanni Gabrielli – jeden z twórców tego sposobu wykonywania muzyki nie powstydziłby się tych kompozycji. Scheina na albumie znajdziemy w trzech krótkich pieśniach, z których największe wrażenie na mnie zrobił utwór O Schäferin, o Filli mein – znowuż z udziałem Marii Skiby.
Generalnie – bardzo przyjemna, mało znana muzyka. Zestawiono ją w taki sposób, by większe kompzycje Scandello, Pinellego czy Scheina porozdzielać pojedynczymi utworami Schütza a zwłaszcza Fariny. Dzięki temu zyskujemy na dynamice, bo przemieszanie utworów barokowych z renesansowymi jest w tym wypadku zabiegiem niezwykle udanym. Wszystko do siebie pasuje, nic dziwnego, skoro muzyka zawarta na Italiener in Dresden jest i świetnie zagrana, i zaśpiewana. Wydana w formie ładnego digipacku, bardzo ładny, ciepły dźwięk – słowem warto po nią sięgnąć.
Zachęcam też do odwiedzenia myspace’owych stron Marii Skiby i Ercole Nisiniego. Sporo tam fajnej muzyki, a tego przecież nigdy za wiele.