
Masaaki Suzuki. Bach Collegium Japan. J. S. Bach: Mass in B Minor, BWV 232
Nie wiem, co jest bardziej wstrząsające. Czy wszystkie te fakty historyczne, które dookoła tej mszy narosły? Czy wokalno – instrumentalne misterium, jakie Bach serwuje słuchaczowi. W sumie przecież liczy się muzyka, a nie pewne zdarzenia, który w odniesieniu do mszy h-moll wymieniają biografowie i historycy Bacha. Zatem przechodząc do sedna – wydane w formie dwupłytowego albumu SACD dzieło niemieckiego kompozytora nagrane zostało przez barokową orkiestrę Bach Collegium Japan stworzoną w 1990 roku i prowadzoną do dnia dzisiejszego przez Masaakiego Suzuki, japońskiego dyrygenta, organistę i klawesynistę. Suzuki, będący także profesorem w katedrze organów i klawesynu w Tokyo National University of Fine Arts and Music nagrał już sporo kantat bachowskich, które mam nadzieję poznać już wkrótce.
Muszę przyznać, że do mszy h-moll po moich wcześniejszych kontaktach z koncertami brandenburskimi Bacha podchodziłem lekko sceptycznie. Ilość zawijasów, ornamentów i różnych ozdobników, jakie znajdują się w słynnych koncertach orkiestrowych ofiarowanych Christianowi Ludwigowi (margrabiemu Brandenburgii) przytłoczyła mnie pierwotnie. Toteż moje pierwsze podejście do tej muzyki, mimo zapewnień Konrada Tomaszewskiego z Music Island było zabarwione lekkimi obawami – czy aby nie będzie tak samo, jak w przypadku owych koncertów.
Nic bardziej błędnego. Każda minuta spędzona w ostatnich dniach z albumem wydanym przez Artsa to absolutnie ponadczasowe piękno podane na tacy. Suzuki i Bach Collegium Japan wiodą słuchacza ścieżką muzycznej perfekcji. Wykonanie mszy, jej realizacja i ostateczny finał w postaci płyt SACD to spełnienie wszystkich oczekiwań, jakie niżej podpisany miał wobec tego wydawnictwa. Orkiestra, prowadzona pewną ręką Suzukiego brzmi porywająco, głosy solistów idealnie oddają piękno liturgii, odwołującej się do Boga bez wskazywania na kwestię przynależności do tej czy innej wspólnoty.
Czy tego oczekiwałem? Nie, i tym większe było moje zdziwienie i radość, gdy ostatnia nuta Wielkiej Mszy h-moll oznaczonej w katalogu BWV (Bach Werke Verzeichnis) numerem 232 wybrzmiała. Cóż, perfekcyjny dźwięk, idealne wykonanie. Zresztą, kto chce, może sam posłuchać mojego ulubionego Gloria in excelsis deo
Też to nagranie bardzo lubię, chyba moje ulubione, obok nagrania Minkowskiego. No i może jeszcze Jacobs. Aczkolwiek co samej Mszy, to wydaje mi się nieco przereklamowana – wśród kantat nie takie cuda się zdarzają
Jacobs udanie zdobywa sobie u mnie przyczółki. A co do kantat – pełna zgoda.