Joseph Haydn: The Creation. Paul McCreesh & Gabrieli Consort & Players.
W 1798 roku świat ówczesny świat drży dalej w we wstrząsach wywołanych przez nieszczęsną rewolucję francuską. „Nowy” reżim szaleje we Francji, Napoleon wyprawia się z wojskami do Egiptu, by walczyć w cieniu piramid. Europa, jaką znano dotąd odchodzi w niebyt. Wielkimi krokami zbliża się zawierucha wojenna, która za chwilę przetoczy się od wybrzeży Atlantyku po Moskwę. W Wiedniu, Joseph Haydn, w przerwach między lekcjami udzielanymi młodemu Beethovenowi pisze oratorium The Creation (no, może nie dokładnie tak było, ale nie czepiajmy się szczegółów), opierając się na miltonowskim teście opisującym stworzenia świata. Premiera tego dzieła ma miejsce rok później – 1799 roku na dworze cesarza Franciszka I.

Paul McCreesh, Garbieli Consort & Players
Wydane pod szyldem Archiv Produktion, a tak naprawdę przez Deutsche Grammophon oratorium Haydna zaskoczyło mnie zupełnie. Pomijając tu samą złożoność tego dzieła – zdumiała mnie przede wszystkim melodyka poszczególnych części. Cóż, byłem przekonany, że taka „cegła” (sorry, ale wkładając płytę do odtwarzacza czułem się lekko przygnieciony i tematem, i długością muzyki). A tu zupełna niespodzianka. The Creation charakteryzuje swoboda wykonawcza solistów z jednej strony i patetyczna (ale bez negatywnych odniesień) orkiestracja samej muzyki, wsparta wieloosobowym chórem. Co ważne, to mimo angielskiego tekstu (choć jak wiadomo libretto do The Creation zostało napisane w dwóch językach), całość prezentuje się bardzo dobrze. Cieszy (a niektórych pewnie dziwi), bo angielski nie był jednak przez paroma stuleciami językiem powszechnie znanym i rozumianym.
Co tu dużo mówić – Paul McCreesh, który za punkt wyjścia przyjął sobie wspomniane wyżej prawykonanie z 1799 roku, (udział w nim wzięło ponad 200 artystów) zaangażował również wieloosobowy chór, solistów i orkiestrę, wszystko po to, by zbliżyć się do haydnowskiej stylistyki sprzed 210 lat. Czy mu się to udało? Trudno powiedzieć, bo przecież nie istnieje zapis muzyki z tamtego okresu. Jednak Gabrieli Consort & Players, wsparta śpiewakami z Chetham’s Chamber Choir brzmi po prostu rewelacyjnie.
Dla mnie jedna z lepszych płyt 2008 roku. A za chwilę, 31 maja 2009 roku minie 200 lat od śmierci Josepha Haydna…