The Tallis Scholars & Peter Phillips: Finest Recordings 1980-1989.
Się porobiło. Miałem w zamiarze sprawić sobie Miserere Gregorio Allegriego w wykonaniu The Tallis Scholars (a dokładniej TEN album). Właśnie stamtąd, w ostatnie piątkowe popołudnie. Zajechałem… czekało na mnie zupełnie coś innego (ściślej: TEN album). Pogadaliśmy, pokiwaliśmy głowami i wyszedłem z … zupełnie innym zbiorem w ręce (konkretnie, to właśnie tym, który omawiam).
Opisu poszczególnych płyt, ani nawet nagrań nie będzie. Nikt nie przeczyta tekstu na kilka stron, bo ani czasu, ani chęci, bo gorączka przedświąteczna, odśnieżanie, albo 500 innych powodów, więc nie ma się co rozpisywać. Krótko zatem na temat wspomnianego wydawnictwa, bo zacne jest i warte polecenia.
Sacred Music in The Renaissance Vol. 1. Skoro część pierwsza, to będą i kolejne. Na nich – utwory różnych kompozytorów śpiewane przez słynnych w świecie muzyki klasycznej Tallisów. Jak zwykle z najwyższym kunsztem. Od lat. W boxie nr 1 znalazły się nagrania z lat 1980-1989. Począwszy od pierwszej zarejestrowanej wersji Miserere Allegriego, przez utwory Thomasa Tallisa, Williama Byrda, a na Palestrinie kończąc. Między nimi zaś jeszcze Jakob Clemens non Papa, Josquin dez Pres i John Sheppard (ci bardziej znani) i William Cornysh oraz Thomas Crecquillon (z tych mniej znanych). Prawie trzy godziny muzyki.
Renesansowa polifonia zawarta na czterech płytach The Tallis Scholars to absolutna jazda obowiązkowa dla każdego, kto od muzyki klasycznej oczekuje mistycznego piękna, anielskich głosów, pięknych melodii i brzmienia, stanowiącego synonim perfekcji. Realizacja nagrań – to jak wyjaśnia Peter Phillips, dyrygent zespołu – nie studyjne dopieszczanie dźwięku, miksowanie i szukanie najlepszych rozwiązań, ale live performance, rejestrowane w zachwycających akustyką wnętrzach katedr: Merton College Chapel w Oxfordzie i Salle Church w Norfolk. Dzięki temu muzyka nabiera zupełnie innego wyrazu, a słuchać ma wrażenie, że faktycznie znalazł się w tych zabytkowych wnętrzach, gdzie śpiew The Tallis Scholars przywołuje duchy z epoki renesansu.
Znakomite wydawnictwo. Mimo, że niektórzy (np. ja) mogą coś z tych utworów już posiadać na wcześniej wydanych płytach, to i tak zdecydowanie polecam je każdemu, komu marzy się właśnie taki muzyczny renesans w pigułce. Świat Tudorów, chłodnych pałaców i strzelistych kościołów, w których nuty, napisane przez dawnych mistrzów wybrzmiewały przed laty, dziś możemy sobie zafundować, siedząc wygodnie w fotelu przy kominku i racząc się lampką wina. Proponuję skorzystać z zaproszenia i spróbować, bo warto.
A pełną listę nagrań znajdziecie TU. Tam też można sobie posłuchać próbek utworów.
A tak Tallisowie brzmią w utworze Spem in alium swego patrona Thomasa Tallisa.
Dobra recka, pozdro.