Gdyby ktoś dysponował nadmiarem gotówki, miejscem w samolocie i nadmiarem czasu, może wybrać się na dzisiejszy koncert Stile Antico w Londynie, 14 stycznia 2010 roku. Co więcej, powinien to uczynić każdy, kogo interesuje muzyka renesansu. Muzyka czasów Elżbiety Wielkiej, jej ojca Henryka VIII (tak, tego z wiadomego serialu), Wojny Dwóch Róż, hiszpańskiej Wielkiej Armady, sir Francisa Drake’a, wojen katolików z protestantami, Michała Anioła, Rafaela i Lutra.
Recenzowana w Klasycznej Niedzieli płyta Niebiańskie Harmonie trafiła do mnie jako pierwsza. Natomiast Music for Compline – debiut Stile Antico, nagrywających dla wytwórni Harmonia Mundi dostałem do ręki pod koniec ubiegłego roku i ponownie zostałem oczarowany. I w sumie nie ma się co dziwić, wystarczy spojrzeć na kompozytorów, których kompozycje Brytyjczycy wykonują – Thomas Tallis, William Byrd, John Sheppard (ale nie ten z serialu Stargate Atlantis
– te nazwiska mówią same za siebie.
Zadziwiająca jest melodyka poszczególnych kompozycji. Nie znać w nich ani surowości kościelnych murów, ani chłodnego angielskiego powietrza, wydaje się za to – pewnie dzięki znakomitym partiom śpiewanym przez muzyków – że każda z kompozycji ma sporo wewnętrznej siły i ciepła. Music for Compline składa się z utworów – jak sugeruje tytuł – śpiewanych podczas ostatniej modlitwy liturgii godzin. Brzmi to tak, iż ma się wrażenie, jakby czasy Renesansu nigdy się nie skończyły, a my za chwilę, za zamkniętymi okiennicami, zanim zgasimy świecę i położymy się spać, sami podziękujemy Bogu za miniony dzień.
Stile Antico za sprawą znakomitego debiutu szturmem wdarli się na scenę muzyczną XXI wieku. Nagrali dotąd cztery albumy i Music For Compline mimo, że jest ich pierwszym dziełem, pokazuje słuchaczowi dojrzałe spojrzenie na muzykę renesansu. Nasycone mistycznym wręcz podejściem do dawnych nut śpiewy Stile Antico sytuują się tu obok słynnych klarownych wykonań muzyki dawnej wykonywanych przez The Tallis Scholars czy The Sixteens. I mimo porównań z tymi uznanymi grupami warta podkreślenia jest odmienność i żarliwość zarazem, jaką opisywana grupa prezentuje w studiu.
Album ten jest na tyle równy, że nie ma potrzeby wyróżniać poszczególnych utworów, ani brać się za analizę podejścia Stile Antico do tej muzyki. Śpiewający bez dyrygenta (!!) Brytyjczycy brzmią bowiem przekonująco, a ich interpretacje muzyki XVI wiecznej z pewnością pozwalają choć na te kilkadziesiąt minut zanurzyć się w polifonii angielskich mistrzów. Piękna, porywająco zaśpiewana, niesłychanie melodyjna i z wielką pasją wykonana muzyka.
Na koniec próbka ich umiejętności. Stile Antico wykonujący Christe qui es lux et dies Williama Byrda. Maestria.
