Palestrina / Gombert / Lassus / Victoria
Ubiegłoroczny album Stile Antico musiałem mieć! Jak tylko w zapowiedziach płytowych pojawiła się informacja, że Brytyjczycy pracują nad muzyczną wersją Pieśni nad Pieśniami nie mogłem się doczekać chwili, gdy ta muzyka zabrzmi w moim odtwarzaczu. Niecierpliwość wzmagał fakt, iż Harmonia Mundi – bardzo słusznie zresztą – płyty Stile Antico wydaje w wersji SACD. Dzięki temu oprócz zupełnie nieziemskich głosów dostajemy zapis cyfrowy, mieniący się krystalicznie czystym dźwiękiem, który odpowiada najbardziej nawet wybrednym słuchaczom.
Album Song Of Songs trafił do mnie za sprawą Music-Island (podziękowania!). Wydany w formie pięknego digipacku zawiera utwory Palestriny, Tomasa Louisa de Victorii, Francisco Guerrero oraz kilkunastu innych kompozytorów, wśród których jest i Jacob Clemens non Papa, i Nicolas Gombert, Jean Lheritier, Orlando Lassus, a także Rodrigo de Ceballos i Sebastian de Vivanco. Większość nazwisk osobom nie mającym styczności z muzyką renesansu niewiele powie, ale przecież nie o biografie tych kompozytorów chodzi, prawda?
Tytułowe Pieśni nad Pieśniami, wzięte na warsztat przez muzyków Stile Antico to nawiązanie do miłosnych pieśni, których autorstwo przypisywane jest biblijnemu królowi Izraela – Salomonowi. Czy faktycznie był on autorem tej części Starego Testamentu, trudno dziś jednoznacznie stwierdzić. Stile Antico nie wnikają w te rozważania – śpiewając z właściwą sobie pasją prezentują nam cudowne renesansowe melodie, ubierającej biblijne słowa w niezwykłej urody dialogi Oblubieńca i Oblubienicy. Całości słucha się z wypiekami na twarzy.
W niektórych antyfonach można z zadowoleniem i zdziwieniem odnajdować tematy, które również we współczesnej muzyce popularnej zrobiły zawrotną karierę. (A jakie? Proponuję posłuchać, a z pewnością uważny słuchacz rozpozna te nuty.) Pozostałe brzmią z jednej strony radośnie, z drugiej niezwykle dostojnie. Prawdziwa muzyczna perfekcja, tym bardziej niezwykła, gdy uświadomimy sobie sposób wykonywania muzyki przez Brytyjczyków. Inaczej bowiem, niż większość chórów śpiewają oni stojąc w kręgu, dzięki czemu ich głosy nakładają się na siebie i przeplatają, a muzyka wznosi się jak swego rodzaju uwolniona dusza, łaknąca miłości i szczęścia.
Piękny album. Idealne zestawienie proporcji zaangażowania, perfekcji i duchowej radości. Znakomicie nagrany i jeszcze lepiej wydany. Jedna z moich ulubionych płyt ostatnich miesięcy.
Na koniec … króciutka zajawka. Czy może kojarzy wam się z czymś?