Pojawiający się w pierwszych częściach The Tudors Thomas Tallis pokazany jest, hm… dość „eventowo”, jakbyśmy to dziś powiedzieli. Kto widział, ten wie, kto nie widział, pożyje sobie w nieświadomości, chyba, że sięgnie do innych źródeł. Ale – nie o filmie tu mowa, a o muzyce. Obiecałem odejście na „chwilę” od baroku i concerti grossi, więc czas wreszcie skreślić kilka słów o epoce wcześniejszej.
Cóż, muzyka, zaproponowana przez Stile Antico na albumie wydanym sumptem Harmonia Mundi to klasyka klasyki!!! Przeplatające się kompozycje Tallisa i Byrda współbrzmią tak perfekcyjnie, że słuchacz od razu zdaje sobie sprawę z tego, że tytuł płyty nie został tu rzucony na wyrost. Bo muzyka brzmi rzeczywiście nieziemsko, by nie powiedzieć – „niebiańsko” w swej harmonii głosów i melodii. Nie ma się też co dziwić, ostatecznie Byrd był uczniem Tallisa, razem współpracowali w tworzeniu muzyki renesansu, razem wydawali drukiem (właśnie – drukiem – ale o tym za chwilę), obaj pozostali wierni kościołowi katolickiemu, gdy Henryk VIII szermując wielkimi słowami doprowadził do schizmy, by zaspokoić w sumie własną chuć, wreszcie to Byrd po śmierci swego nauczyciela i przyjaciela poświęcił mu specjalnie dla niego napisaną elegię Ye Sacred Muses. (wiem, to może nieadekwatne porównanie, ale stawiam to dzieło na jednej półce obok Miserere Mei Gregorio Allegriego).
Tak pokrótce opowiedziane losy obu kompozytorów, to jednak nie wszystko. Pamiętać byłoby
dobrze, że Thomas Tallis od początku swojego pobytu na dworze Henryka VIII był królewskim organistą, jednak jego rola nie ograniczała się wyłącznie do grywania podczas mszy, w których król Anglii ze swoimi kolejnymi małżonkami zwykł uczestniczyć. Tallis bowiem każdą chwilę wykorzystywał, by tworzyć dźwięki, które po latach stały się synonimem angielskiego renesansu w muzyce. Fakt, kompozycje Thomasa Tallisa obejmują szeroki wachlarz stylów, ale prym w jego twórczości wiedzie muzyka chóralna, zarówno tworzona w ramach klasycznych, łacińskich motetów, jak i nowszych typowo angielskich hymnów. Perfekcyjnie – by nawiązać do wstępu – pokazane jest tworzenie muzyki przez niego właśnie we wspomnianym serialu: pomysły pojawiają się nagle („musze usłyszeć muzykę w głowie”), niczym impulsy, a Tallis zapisuje je szybko, by nic nie uronić z ich wielogłosowości i melodyjności.
Byrd – odwrotnie, niż jego nauczyciel, znany jest bardziej jako twórca muzyki bądź to instrumentalnej, bądź to instrumentalno – wokalnej. Doprowadził do perfekcji formę madrygału angielskiego (taki rodzaj muzycznego utworu, w którym prym wiedzie tekst, a muzykę dopasowuje się często do rymów śpiewanego sonetu tudzież innego hymnu – coś na kształt dzisiejszych poczynań takiego na przykład zdominowanego przez Rogera Watersa Pink Floyd). William Byrd, którego część życia przypadła już na szesnastowieczny okres rozpoczynającego się wówczas baroku (za datę graniczną baroku w muzyce uznaje się rok 1597, kiedy to powstała Dafne Jacopo Periego) pozostał jednak wierny renesansowym polifoniom i dzięki temu uznawany jest przez mądrzejszych ode mnie za jednego z najważniejszych mistrzów tej muzyki.
Na płycie Heavenly Harmonies utwory obu kompozytorów przeplatają się. Co istotne, wybór Stile Antico padł na kompozycje Tallisa zwykle liczące kilkanaście, bądź kilkadziesiąt … sekund; te tallisowe przerywniki stanowią tło dla pełniejszych i bardziej rozbudowanych utworów Byrda. Czy to oznacza, że uczeń przerósł mistrza? Można i tak na to spojrzeć, choć w gruncie rzeczy przecież nie o ściganie się w długości wykonywanej muzyki tu chodzi. Jeden i drugi kompozytor bowiem pokazany jest tu ze swej najlepszej strony, a chór z równym zacięciem i pietyzmem wykonuje dzieła obu Anglików.
Oto na próbę – Vigilante Williama Byrda, w wykonaniu … niestety nie Stile Antico (może przy odrobinie wolnego czasu podmienię ten link), ale … oczywiście równie pięknie brzmiących The Tallis Scholars (taaaa, to nie jest przypadek, TA NAZWA!!). A zaraz po nim mistrz Tallis w kompozycji If Ye Love Me.
Pisząc o geniuszach muzyki renesansowej trzeba wspomnieć jest jedną kwestię. Bo zmiany, jakie renesans wniósł w życie ówczesnych ludzi, pisarzy, muzyków i kompozytorów dziś objawiają się nam dość wyraźnie, ale pewnie kiedyś to wszystko nie było takie oczywiste. A przecież na przykład wynalezienie druku stanowiło wówczas zupełną rewolucję i spowodowało, że szereg dzieł, z taką żmudnością przepisywanych dotąd przez skrybów w klasztorach nagle mogło zostać rozpowszechnione w znacznie większym stopniu, niż dotychczas bywało. Skorzystali z tego m.in. Tallis oraz Byrd, którym (jako jednym z pierwszych – jeśli pierwszym) Elżbieta I przyznała prawo wyłączności na druk muzyki polifonicznej w szesnastowiecznej Anglii.
Niniejszy tekst sponsorowała płyta SACD Heavenly Harmonies wydana przez Harmonia Mundi. Zawartą na albumie muzykę mistrzów renesansu zaśpiewali zupełnie wyjątkowo członkowie brytyjskiego ensemble Stile Antico, w następującym składzie: Helen Ashby, Kate Ashby, Alison Hill, Kirsty Hopkins – to sopranistki, Emma Ashby, Eleanor Harries oraz Carries Jones – alty. Męską część zespołu stanowią: Peter Asprey, Andrew Griffiths, Tom Herford – tenorzy, Will Dawes, John Herford – barytony i Oliver Hunt oraz Matthew O’Donovan – basy.
Całość, w dopracowanej do granic możliwości dźwiękowej perfekcji formatu super audio prezentuje się zachwycająco.
Na koniec – raz jeszcze Thomas Tallis w otwierającym album utworze Why fum’th in fight. Idealne, na niedzielny poranek…