Trio Mediaeval: Anna Maria Friman, Linn Andrea Fuglseth, Torunn Østrem Ossum
ECM 2011
Msza wotywna z opactwa w Worcester, śpiewana w XIII wieku dla Najświętszej Marii Panny to tytularny bohater niniejszej recenzji. Nie zachowała się w całości – lata historycznej zawieruchy, czasów przejściowych, różnych losów chrześcijaństwa (a zwłaszcza katolicyzmu) na ziemiach angielskich spowodowały, że do czasów dzisiejszych dotrwała jedynie część średniowiecznych tekstów. Norweskie Trio Mediaeval skupiło się zatem na oryginalnych treściach odnalezionych wśród starych manuskryptów benedyktyńskich, które uzupełniono o współcześnie skomponowane (ale bardzo zgrabnie, no no,) utwory Gavina Bryarsa, angielskiego kompozytora i muzyka. Skutkiem połączenia tych dwóch potencjalnie różnych światów jest album A Worcester Ladymass wydany przez ECM (a kto powiedział, że Manfred Eicher nie może tego robić?).
Ano całe szczęście, że może. Norweżki z Trio Mediaeval skupiły się zatem na muzyce średniowiecznej, jakby samoistnie pasującej do klarownych północnoeuropejskich przestrzeni: ta czystość ich głosów jak dla mnie idealnie współgra z moimi wyobrażeniami angielskiego krajobrazu, surowości klasztornych murów, w których gdzieś jeszcze pobrzmiewają dawne pieśni. Jakkolwiek byśmy nie słuchali tej muzyki, zachwycić się można współbrzmieniem głosów śpiewaczek, wspaniałej, od razu zapadającej w pamięć intonacji i przede wszystkim niezwykłej głębi, z jaką prezentują nam obrazy muzyczne z zamierzchłych wieków. Te polifoniczne utwory, niezwykle uczuciowe i wyrafinowane pokazują się nam w zupełnie nowym wizerunku: choćby tylko dlatego, że w średniowieczu śpiew kobiecy nie był na porządku dziennym (no, chyba, że w żeńskich klasztorach). A Worcester Ladymass pokazuje nam zatem, jak pięknie można, korzystając z zatęchłych manuskryptów wyczarowywać nowe treści. Celowo też nie wyróżniam żadnego z utworów – nie przesadzę, mówiąc, iż właściwie każdy z nich wydaje się arcydziełem samym w sobie.
Zatem: oby więcej takich płyt! Wiem, w czasie HIP-owskich dokonań tych czy tamtych wykonawców muzyka Trio Mediaeval, otwarcie przyznającego się do:
a) śpiewania na wyczucie, zamiast poszukiwania najbardziej wiernego oryginałowi brzmienia,
b) stworzenia swoistego misz –maszu z współcześnie napisanych kawałków i zamierzchłych, wyciągniętych ze starych manuskryptów utworów,
może budzić zdumienie. Dziś przecież tak się nie robi, wszyscy chcą być tak średniowieczni, jak ongiś bywało, choć w gruncie rzeczy to przecież niemożliwe. Trio Mediaeval nie próbuje jednak zmieniać świata na siłę: póki nie wymyśli się wehikułu czasu, muzyka średniowieczna będzie i … powinna brzmieć tak, jak ją sobie dziś wyobrażamy.