Europa Galante & Fabio Biondi,
Trochę się wczoraj zdradziłem z tym albumem. Nie mogąc doczekać się pierwszego dnia jesieni, pożegnaliśmy Lato dźwiękami wykreowanymi przez orkiestrę Europa Galante oraz jej szefa, Fabio Biondiego na koncercie w Nantes w 2003 roku. Ogniście to brzmiało, prawda?
Cóż, zatem jesień przywitamy dla odmiany … muzyką Vivaldiego, nagraną przez Włochów na płytę wydaną przez francuski Opus 111. Czyli ową muzyką, o której była mowa (i pojawiła się tam, jak pewnie zauważyliście okładka płyty) we wczorajszym wpisie.
Il cimento dell’armonia e dell’inventione op.8. Spór między harmonią a wyobraźnią. We wkładce do albumu pojawia się pytanie, które aktualne będzie również na tym blogu (zwłaszcza, że trochę się o tym już napisało). Czy można napisać jeszcze coś odkrywczego na temat Czterech Pór Roku Antonio Vivaldiego? Nie wydaje mi się. Ten chyba najbardziej rozpoznawalny motyw muzyki klasycznej opisano wszem i wobec. O życiu Vivaldiego też powiedziano to i owo, wiemy gdzie był, co pisał, z kim mieszkał, słowem – prześledzono jego losy dość dokładnie.
A przecież do lat dwudziestych ubiegłego wieku muzyka rudego księdza była wręcz zapomniana (wydaje się, że to normalny los wszystkich kompozytorów – vide J. S. Bach). Na szczęście w archiwach szkoły prowadzonej przez ojców salezjanów w Piemoncie odkryto skrzynie, w których okazało się złożono pokaźną część opublikowanych prawie dwieście lat wcześniej zbiorów weneckiego mistrza. Jak już odkryto, Vivaldi od razu właściwie trafił na „listy przebojów muzyki klasycznej”. Raz, że to była wyjątkowa muzyka, dwa, że „odkrycie” sprzyjało popularyzowaniu jego dzieł. Pojawiły się przy tym różne historie. Jak choćby ta, że jak wieść niesie Vivaldiemu przebywającemu w Wenecji ograniczono możliwość odprawiania mszy (bo że był księdzem, to wszyscy wiedzą, prawda?). Ponoć stało się to dlatego, że nasz geniusz potrafił przerwać nabożeństwo i biec do zakrystii, by zapisać fragment muzyki, który akurat pojawił mu się w głowie. Ile z tego prawdy, a ile wymyślnej fikcji, mającej ukryć np. kłopoty zdrowotne kompozytora – trudno dziś powiedzieć. Zresztą do święceń kapłańskich też podobno Vivaldiego nie ciągnęło, nie miał jednak innego wyjścia, gdyż wówczas tylko seminaria umożliwiały dzieciom z biednych rodzin bezpłatną edukację. Takich „faktów nie-faktów” w życiu Vivaldiego jest sporo. Że zaczynał jako nauczyciel muzyki w sierocińcu weneckim. Że ponoć miał romans ze śpiewaczką Anną Giro (którą dlatego wybierał do śpiewania głównych ról w swoich operach). Że przymykano oko na jego impresaryjną działalność (no bo jak ksiądz mógł prowadzić rozległą działalność organizatora festiwali i koncertów, komponując zarazem, udzielając lekcji i … pełniąc posługę duszpasterską?). Słowem: barwna postać i tyle.
I dobrze, że taki był. Bo skoro kompozytor to taka wyrazista postać, to i jego kompozycje powinny być takie same. I tu dochodzimy do sedna dzisiejszej recenzji. Bowiem dzieło Vivaldiego w wykonaniu Biondiego i spółki nabiera równie niezwykłych kolorów, co autor Czterech Pór Roku. Muzyka nagrana przez Europa Galante to z jednej strony dynamika, polot, żywiołowość wykonania, a z drugiej – piękna, wyważona i liryczna melodyka, pasja i przyjemne stopniowanie nastroju.
Słychać, że Włosi grają muzykę Vivaldiego z wielką radością. Owszem, zdarza im się zagrać pewne malutkie fragmenty inaczej. Tu zmienić brzmienie, tam dodać nutę. Ale za to jak to robią!! Parafrazując zdanie z początku recenzji – czy można w muzyce Czterech Pór Roku odnaleźć coś nowego? Otóż okazuje się, że można. Słuchając omawianego albumu ma się wrażenie, że to ta sama a jednak INNA muzyka.
Wiem, nie każdy lubi takie eksperymenty. Mnie one jednak odpowiadają. Niezwykły album, zdecydowanie jeden z piękniejszych, jakie dotarły do mnie tego lata.
I na koniec – tradycyjne linki.
Najpierw rozpoczynające jesień - Allego z koncertu skrzypcowego F-dur op. 8 nr 3 L’Autumno. Potem chwila zastanowienia, czyli Adagio – Molto. Delikatniej i spokojniej. Z niezwykle dostojnym klawesynem na wstępie. I na koniec … w finale – dynamiczne, wręcz rockowe w swoim kształcie Allegro.
Miłego słuchania.

