Feeds:
Wpisy
Komentarze

Jak miło…

… że grono szacownych krytyków muzycznych (fiu fiu, z nie byle jakich czasopism) zauważyło i doceniło wreszcie Agnieszkę Budzińską – Bennett i jej Ensemble Peregrina. Oficjalnie bowiem wiadomo, że w kategorii Muzyka Dawna śpiewaczka i jej zespół oraz otrzymali International Classical Music Awards 2019 (ICMA). Nagroda prestiżowa, przyznana została za album „Music in medieval Denmark”, będący pierwszą częścią cyklu „Mare Balticum” nagrywanego pod kierunkiem Polki w niemieckiej wytwórni Tacet. 

Cykl ten to cztery płyty z najstarszymi zachowanymi zabytkami muzycznymi z regionu Morza Bałtyckiego. Poszczególne części zaprezentują lokaln twórczość́ średniowiecznej: Danii, Szwecji i Finlandii, Niemiec oraz Polski; różnorodne repertuary muzyczne tych krajów oraz odmienne instrumentarium. Kada z nich podkrelać ma lokalny charakter danego obszaru Morza Bałtyckiego, jego historyczno-kulturow odrbność, a także zaprezentować postacie lokalnych władców i witych. Jako całość projekt ma natomiast za zadanie zaprezentowa niezwykle silne polityczno-kulturowe zwizki midzy poszczególnymi krajami średniowiecznego Balticum i ich losy na przestrzeni XII-XIV w. odzwierciedlone w sztuce. Druga część poświęcona regionowi Szwecji i Finlandii ukaże się na wiosnę. 

I świetnie, bo każdy album ansambla przyjmujemy tu, w Klasycznej Niedzieli z wielką radością. Agnieszka Budzińska – Bennett, mimo iż mieszka i pracuje poza Polską, wielokrotnie kraj odwiedzała i dzięki temu można było posłuchać, jak ta muzyka brzmi na żywo. Zapewniam, brzmi równie porywająco, jak na płytach. Pewnie też nie inaczej będzie z cyklem Mare Balticum – tylko wyglądajmy wiadomości, że szykuje się trasa koncertowa. Zwykle w kościołach, ale… tam właśnie taka muzyka brzmi po prostu najpiękniej. Wręcz – kompletnie.

Zespołowi i Pani Agnieszce: OGROMNE GRATULACJE!

Posłuchajmy, co Artystka mówi o swoim projekcie. A przy okazji nacieszmy się fragmentami muzyki…

Reklamy

Muzyka z cytatem…

„Mam czasem coś naszkicowanego w przypływie dobrego nastroju, podczas radosnych chwil, co wymaga ukończenia i czeka na szczęśliwy stan ducha, by być dalej udoskonalane, bowiem niechętnie pracuję, kiedy dusza nie jest do tego usposobiona… W ogóle nie pochwalam kompozytorów, którzy piszą nieomal nieustannie. Umysł staje się zmęczony, senny i przytępiony. Podczas takiej bierności i gnuśności umysłu człowiek bezwiednie, nie zauważając tego, często sam siebie ograbia. Jednym słowem – powtarza się…”

Komu zawdzięczamy owe słowa? A kompozytorowi, którego muzykę znajdziecie w dziale recenzje w podsuniętym linku…

Nie mogę sobie tego odmówić…

Ostatni…

… piątek września to data różnych premier muzycznych. Swój nowy album zaprezentowała grupa Riverside (i jest on, WOW, to mało powiedziane), ale muzyki rockowej w Klasycznej Niedzieli nie słuchamy. Tzn. słuchamy, ale nie polecamy. No dobra, polecamy, ale… się nią nie zajmujemy. 28 września br. to takoż data premiery albumu artysty, którego na tym blogu nie raz się wspominało. I to wspominało się z radością. Mowa o Fabio Biondim, któren był właśnie zaprosił nas na swą absolutnie czarowną płytę z koncertami, no a jakżeby inaczej… Antonia Vivaldiego. Vivaldi: Concerti per violino VI „La boemia” to wysmakowana kwintesencja elegancji, prostoty i wdzięku, porywająco i wybornie wykonana. Ale to akurat względem dzieł włoskiego mistrza skrzypiec żadna nowość. Jak już oswoję z większością nagrań, skrobnę coś więcej. A póki co… takie prześliczne larghetto z koncertu g-moll RV 330.

Ech, ależ ja uwielbiam ten śpiewny tryl skrzypiec, tak lekko wpijający się w duszę gdzieś po około minucie od rozpoczęcia utworu. Aż chciałoby się krzyknąć: „chwilo trwaj!” Cóż… miłej niedzieli 🙂

Pieces de Clavecin

Pięćdziesięciolecie Led Zeppelin uczczone. To czas na to, co w Klasycznej Niedzieli się uwielbia. Odrobina, hehe, francuskiego (rzadkość tutaj, prawda) baroku.

Parę godzin słuchania będzie, WOW!

Łapmy klimat…

… skoro dziś pierwszy dzień jesieni, to zaczniemy ją od zadumanego Brahmsa. Ckliwie smuci się na skrzypcach trochę zapomniana w Klasycznej Niedzieli Janine Jansen…

Szkic…

… odnaleziono w latach 60-tych ub. wieku w Berlinie. Zawdzięczamy to niemieckiemu muzykologowi Wolfgangowi Plathowi. Te 16 taktów miało kończyć Lacrimosę i … posłuchajmy sobie, jak brzmi. W linku dzieło, które powstało w ramach projektu Magna Opera Sacra (czyli efektu współpracy orkiestry barokowej Arte dei Suonatori z Chórem UZ Cantus Humanus). Krótkie, ale… jak to u Mozarta. Wyborne.