Feeds:
Posty
Komentarze

Weekendowo…

…czyli lekko, przyjemnie i z odrobiną słońca (miejmy nadzieję). Przyjemności nie tylko w niedzielny poranek.

Jesień…

…nadeszła. Więc zagrajmy coś akuratnego w hołdzie dla Niej. Oczywiście nie tylko dla złocistobrązowych kolorów naszych gór i lasów. Nie wyłącznie dla wschodów słońca w porannych mgłach nad Wartą, czy też dla ściętych pierwszym przymrozkiem kwiatów polnych. img_3211

Niech to będzie nasza estymacja dla napoju bogów, który właśnie Pani Jesień przynosi z winnic na spotkania przyjaciół. I nie, nie będzie to Vivaldi, bo tegoż to dziś wszyscy będą grać. Zaś w Klasycznej Niedzieli oddamy głos Józefowi Haydnowi. Któremu zdarzyło się kiedyś napisać takie piękne, acz chyba zapomniane obecnie oratorium. Jesienna część u Herreweghe’go kończy się tam tak:

 

A na dobranoc…

… Martha

Dolce far niente*

Taki obrazek…

taka muzyka jak w linku.

 

* dziękuję, Gosiu🙂

Dziś…

… 15 września. Więc NIE WOLNO nam nie zagrać tego utworu.

Tu… live. Ale oryginalnie nagranie to pochodzi z tej płyty. Jednego z moich albumów wszech czasów! Popełniłem swego czasu taką recenzję w wiadomym serwisie.

A że to nie do końca muzyka klasyczna? Może i tak, ale klasyka z całą pewnością. Miłego wieczoru.

Nic śmiesznego…

Po prostu. Nalewasz kieliszek czerwonego wina. Pustą butelkę rzucasz w kąt. Siadasz do fortepianu. Jedną ręką uderzasz w taaaaki ton…

Dlaczego? A dlaczego nie? Powody do melancholii zawsze się znajdą wszak.

 

Czas na de Lalande…

… bo dawno do francuskiego baroku nie sięgaliśmy. Trza to nadrobić, bo album to zacny i zdaje się, że mało znany. Na początek mały fragmencik na połechtanie oczekiwań. Zwróćcie uwagę na wejście chóru, tak około 1’50”. Prawda, że piękne?