Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for Listopad 2009

Święta się zbliżają. Trudno tego nie zauważyć w marketach i centrach handlowych, gdzie kapie wystrojem czerwono – złotym i tylko czekać, aż z głośników spłynie na nas żenujące połączenie Last Christmas Whamu z kolędami. Muzyka w marketach normalnie doprowadza mnie do histerii (bo zazwyczaj brzmi w moich uszach monotonnym „wyjdź stąd, wyjdź stąd, wyjdź stąd, wyjdź stąd, wyjdź stąd, wyjdź stąd, wyjdź stąd), ale przed Bożym Narodzeniem sprawia, że wizyta w centrum handlowym to ostateczność.

Święta się zbliżają, więc naszło mnie na takową muzykę. Zaczęło się od bachowskiego Magnificat (BWV 243a) oraz kantaty „Christen, ätzet diesen Tag” (BWV 63) z płyty nagranej przez Philippa Herreweghe i jego Collegium Vocale Gent. Jaka jest ta płytka – postaram się jeszcze przed Bożym Narodzeniem napisać, bo to zacna rzecz. Ale ja nie o tym. Ano, skoro Bach, to pomyślałem sobie wówczas, jak dobrze byłoby wreszcie sięgnąć po Oratorium Bożonarodzeniowe kantora św. Tomasza. Dobrze się złożyło, że zaprzyjaźniony sklepik takowe posiadał, i to jeszcze w wersji SACD. Więc nie zastanawiałem się zbyt długo. Pojechałem z zamiarem nabycia Weihnachtsoratorium BWV 24, wykonywanego przez I Barocchisti pod dyrekcją Diego Fasolisa (po koncertach brandenburskich biorę go w ciemno). Wyszedłem z … wszystkimi symfoniami Beethovena w wykonaniu Minnesota Orchestra oraz Osmo Vänskä, wspomnianym Oratorium oraz samplerem Raumklangu. Pan Konrad polecił mi ten ostatni krążek z właściwym sobie uśmiechem i tekstem „świetnie nagrana i doskonale dobrana płyta”.

Posłuchałem, i faktycznie – nie mogę się uwolnić… Szczegóły co się tam znalazło – tu.

Co najdziwniejsze i zarazem najciekawsze – muzyka klasyczna dociera do przeciętnego słuchacza rzadko. Albo za sprawą płyt wydawnictwa DeAgostini, tudzież innego Reader’s Digest. Niektórzy kupują składanki The Best of Classic … Ever!, ewentualnie 4 Pory Roku Vivaldiego i … that’s all! Coś z półki wielkich wydawców w rodzaju EMI lub Uniwersalu. A samo SACD do melomanów muzyki klasycznej przebija się powoli. No bo tytułów niewiele, bo wykonania nie te, bo zawsze można znaleźć jakiś argument przeciw. Cóż, szkoda że tak jest bo warto po te płyty sięgnąć. Muzyka klasyczna nagrana wielokanałowo tylko zyskuje. Żeby jednak nie było – płyty CD też warte są uwagi, bo w końcu liczy się tylko muzyka. Zwłaszcza muzyka nagrana w wytwórniach, którymi nie błyskają ściany telewizorów i reklamowych plakatów LCD. Jak przedmiotowy Raumklang. Dla zachęty – Harmony of Nations Baroque Orchestra i Uwertura a 7, Sommeille Georga Philippa Telemanna.

Miłego słuchania. Zapraszam…

Read Full Post »

… czyli zabójczy plakat… zabójcze zestawienie.

Przynajmniej jak dla mnie. W najbliższą niedzielę, 29 listopada 2009 roku o 18.00 w Auli UAM w Poznaniu ponownie wystąpi orkiestra festiwalowa Arte Dei Suonatori  wraz z Martinem Gesterem. Wspólnie wykonają… koncerty organowe Jerzego Fryderyka Haendla, Arcangelo Corellego, Francesco Geminianiego oraz Giovanniego Battisty Sammartiniego!

Zestawienie kompozytorów dla mnie zabójcze! Haendel to Haendel, ale najbardziej mi chciałbym posłuchać moich dwóch faworytów baroku: Corellego i Geminianiego. Sammartiniego nie słyszałem jeszcze, ale jak podają źródła „technika rozwijania tematów muzycznych przez Sammartiniego zapowiada twórczość Haydna i Mozarta”. Więc będzie czego posłuchać.

Oczywiście Arte Dei Suonatori wystąpią nie tylko w Poznaniu. Już jutro – we czwartek odbędzie się XXXIX Barokowy Najazd na Kliczków (uwielbiam ten pałac!), a w sobotę 28.11.2009 orkiestra festiwalowa zagra przygotowany materiał w Oratorium Marianum we Wrocławiu.

Program jest następujący:

Georg Friedrich Haendel (1659 – 1695)
Uwertura do opery „Alcina” HWV 34 (Ouverture: grave/allegro, Musette, Menuet, Gavotte/Sarabande, Ballo, Entrée des Songes funestes, Entrée des Songes agréables effrayés, Le combat des Songes funestes et agréables, Entrée, Tamburino)

Arcangelo Corelli (1653 – 1713)
Concerto grosso op. 6 nr 3 c-moll (Largo – Allegro, Grave – Vivace, Allegro)

Georg Friedrich Haendel
Koncert organowy op. 4 nr 4 F-dur HWV 292 (Allegro, Andante, Adagio, Allegro)
Koncert organowy op. 4 nr 3 g-moll HWV 291 (Adagio, Allegro, Adagio, Allegro (gavotta)

Francesco Geminiani (1687 – 1762)
Concerto grosso op. 3 nr 1 D-dur  (Adagio, Allegro, Adagio, Allegro)

Giovanni Battista Sammartini (1700 – 1775)
Koncert organowy A-dur (Andante spiritoso – Allegro assai, Andante, Allegro assai)

Póki co – zapraszam do działu Koncerty, na wspomnienie listopadowego koncertu w ramach cyklu MUZYKA DAWNA – PERSONA GRATA

A na koniec mój ulubiony Kliczków.

Read Full Post »

… działo się tam sporo, oj działo. I nie mówię to o wydarzeniach, które serialowi maniacy śledzą (-ili) za sprawą Dynastii Tudorów, a o inklinacjach, jakie stolica Anglii przejawiała i przejawia pod kątem muzyki. Taki tytuł (znaczy: zanim ten cały Händel pojechał do Londynu) nosił ostatni, listopadowy cykl koncertów Arte Dei Suonatori. Relacja wkrótce.

Dziś jednak krótka zapowiedź recenzji artysty albumu związanego w sumie z orkiestrą, o której napomknąłem wyżej. Po szczegóły zapraszam oczywiście do zakładki recenzje. A teraz niech zabrzmi Francesco Geminiani. W końcu nie samym Bachem żyje człowiek…

Read Full Post »

Uczyłem się onegdaj języka niemieckiego. Z racji fascynacji historycznych najlepiej (i właściwie prawie wyłącznie) wchodziły mi do głowy różne zwroty, której najczęściej można było usłyszeć w filmach wojennych. A w tychże Niemcy skutecznie byli przedstawiani w sposób odstręczający nie tylko od nauki ich języka, ale i również od całości kultury, jaką wnieśli do światowego dziedzictwa. Tak było i nic na to nie poradzę. Dziś, gdy nie ma już na tym świecie Władysława Grzempowskiego, mojego dziadka, który do końca upierał się, bym w języku Goethego nauczył się choć ciut przemawiać i rozumieć, dociera do mnie, jak bezsensownie kształtowałem swoją rzeczywistość przed laty i ile straciłem, podchodząc do rzeczy w taki a nie inny sposób. Nigdy nie nauczę się języka niemieckiego! Ot, buńczuczna, młodość…

Potem przyszedł czas na zmiany. Powoli. Bo jeszcze kilka lat temu, mimo zmiany własnego nastawienia  do Niemców, jakoś nie wyobrażałem sobie, języka niemieckiego w muzyce. Nawet nocne wycieczki nieodżałowanego Tomasza Beksińskiego (vide Lacrimosa tudzież Deine Lakaien) przechodziły przez ciężkie sito nieakceptacji. Strasznie wolno, z mozołem. Jakoś.

Jakoś poszło. Właściwie nie wiem, kiedy to się stało. I nie ustalę tego. Dość powiedzieć, że kantaty Jana Sebastiana Bacha brzmią dziś w moim odtwarzaczu (samochodowym, komputerowym czy salonowym) pięknie, wzniośle i zachwycająco, a ja zupełnie niezauważalnie zacząłem je traktować, jakby były ze mną od zawsze.

Zmianę mojego nastawienia uświadomił mi brat. Ostatniej soboty, w czasie wizyty w Drzeczkowie (nocna fotka mauzoleum obok to dla podkreślenia klimatu) trzeba było przestawić moje auto z jednego miejsca postojowego na inne. Brat zrobił to za mnie. I mimo, że trwało to może z 1,5 minuty – wyłączył sprzęt grający nie mogąc zaakceptować niemieckich śpiewów w głośnikach. Młodszy jest, to i można mu wybaczyć: jeszcze wszystko przed nim…

W odtwarzaczu bowiem od kilkunastu dni kręci się płyta nagrana przez Collegium Vocale Gent i Philippa Herreweghego. A na niej, kantaty Jana Sebastiana Bacha. O których szerzej w dziale recenzje, gdzie zapraszam…

Read Full Post »

GroßsedlitzWiem, zapowiadałem swego czasu wizytę w twierdzy Königstein, będącej w sumie warownym zamkiem obronnym położonym na jednym ze wzgórz opływanych przez rzekę Łabę (niem. Elbe, bo taką nazwę również w polskich publikacjach można znaleźć). I … do samej twierdzy jeszcze wrócimy, jednak dziś – skoro za oknem króluje szary odcień szarości – kilka słów na temat Drezna, okolic, historii i muzyki z tym miastem związanej.

Ostatni dzień naszego wydłużonego weekendu w Saksonii spędziliśmy w ogrodach Großsedlitz, k. Pirny. Dzień wcześniej, wracając z wojaży po saksońskich zamkach znaleźliśmy to miejsce nie bardzo wiedząc, co tam można zobaczyć, a że było już po zachodzie słońca, to przyszło nam zajrzeć do tych ogrodów jedynie przez stalowy płot. Wyjazd do Polski zaplanowany został na następny dzień i choć pierwotnie chcieliśmy „zaliczyć” pałac i ogrody Rammenau, to ostatecznie wylądowaliśmy znowuż w Pirnie (swoją drogą, do Rammenau muszę jeszcze pojechać!!). A stamtąd już malutki kroczek do miejsca, będącego bohaterem niniejszego wpisu.

Großsedlitz - tym razem w wersji IRBarokowe ogrody Großsedlitz przywitały nas piękną pogodą i niesłychanie miłą obsługą (różnie niestety Polacy są w Saksonii odbierani, nie ma co ukrywać). Królująca wszech i wobec zieleń pięknie urządzonych alejek, cytrusy i fontanny, plus … brak tłumów (w porównaniu do Zwingera lub Königstein było po prostu PUSTO!), śpiew ptaków i czysta przyjemność uwieczniania piękna  tego miejsca na matrycy naszych lustrzanek: wszystko to spowodowało, że o Großsedlitz myślimy dziś ze szczególnym sentymentem. Zarówno rozpoczynająca niniejszy wpis fotografia ogrodów wraz z pałacykami leżącymi na terenie parku, jak i spojrzenie na tamtejszy świat w podczerwieni, a także  widoczna na końcu spisu panorama, to tylko mała część zachwycającego zestawienia przyrody i architektury, którą można tam zobaczyć.

I takie sobie chodzą tymi alejkami...I jeszcze jedno. Wspólnie uchwaliliśmy, że postacie widoczne na fotografii obok, to po prostu „bogaci” Niemcy, który w ramach rozrywki przebierają się w takie stroje i spacerują sobie alejkami tego pięknego parku. Ku uciesze dzieci, turystów i duchów dawnych czasów, pętających się równie bez celu, co oni sami. Trochę szkoda, że takie eventy w naszym uroczym Kórniku nie mają miejsca. Ale może kiedyś, kto wie. Jak będę bogatym znudzonym Niemcem…

A żeby cały wpis osłodzić, zapraszam do wysłuchania muzyki związanego z Dreznem przez właściwie całe swoje dorosłe życie niemieckiego kompozytora, Heinricha Schütza. Anonsowanego już w Klasycznej Niedzieli przy okazji wpisów o Matthiasie Weckmannie. Schützem obiecuję zająć się poważniej jeszcze w tym roku, a póki co niech zabrzmi Jego Magnificat

I obiecana panorama Barockgarten Großsedlitz…

Panorama Großsedlitz

Read Full Post »

„Co by było gdyby?” – pytanie takie najczęściej stawiamy sobie w odniesieniu do tych wydarzeń z historii, które zmieniły na zawsze kształt świata. Jakaś bitwa, jakaś wojna, jakiś król, czy książę, polityk lub zbrodniarz … wszystko to pojawia się jako tło rozważań nad miejscem, w którym nasza przeszłość,  teraźniejszość i przyszłość zależą od konkretnego zdarzenia. Jak choćby przy okazji wczorajszej rocznicy upadku muru berlińskiego, będącej początkiem zjednoczenia Niemiec.

A przecież oprócz zdarzeń „istotnych” ileż było takich, które nie miały znaczenia? Bo albo pozornie, albo faktycznie świat uważa je za mało ważkie by o nich pamiętać. Nikt zresztą nie zadaje pytania, jak wyglądałby świat, gdyby nie było The Beatles, Woodstock i Flower Power. Bo i po co, to w końcu tylko muzyka, a prawdziwa historia kształtuje się na polach bitew i w gabinetach polityków.

Na potrzeby tego wpisu można zadać pytanie, „Co by było, gdyby nie było Bacha?” I cóż, to dość prosta sprawa. Świat byłby nie ten sam, bowiem spuścizna, jaką po sobie pozostawił niemiecki kompozytor jest zbyt wielka, by o niej zapomnieć. Jednak docenienie bachowskiej roli to nie tylko zachwyt nad jego dziełami, ale również konieczność spojrzenia na rolę, którą kantor z Lipska dla popularyzacji muzyki barokowej napisanej przez współczesnych mu kompozytorów.

O wpływie wielkiego kompozytora na muzykę współczesną z ostrożności procesowej nie wspomnę, bo niniejszy wpis rozwinąłby się w kilkustronicowy elaborat.

Festung KönigsteinWracając jednak do dziewiętnastowiecznego odrodzenia muzyki bachowskiej trzeba powiedzieć, że przykładem takiej postaci, o której świat nie pamiętałby, gdyby nie ów renesans twórczości Jana Sebastiana jest Matthias Weckmann. Natknąłem się nań przy okazji mielenia w odtwarzaczu płyty poleconej przez znajomego (recenzja owego albumu pojawi się w Klasycznej Niedzieli jeszcze w tym roku, ale to przy specjalnej okazji, więc na razie „sza!”). Jeden utwór, który na wspomnianej płycie się znajduje (na razie nie ujawniajmy jego tytułu, bo jest jedynie przyczynkiem do powstania niniejszego wpisu) spowodował, że zacząłem poszukiwania muzyki Weckmanna. Po nitce do kłębka chciałoby się rzec: leży przede mną album Ricercar Consort z kantatami Matthiasa Weckmanna. Album na tyle wart uwagi, że … zapraszam do działu recenzje.

A na początek znajomości z niemieckim kompozytorem proponuję jego suitę na klawesyn b-moll.

Read Full Post »

… w listopadzie zapowiadają się niesamowicie. Aula UAMNajpierw, w niedzielę, 15 listopada 2009,  o godz.18:00, w Aula UAM w Poznaniu wystąpi Arte Dei Suonatori w ramach swojego comiesięcznego projektu „Muzyka Dawna – Persona Grata” (uwaga, na dziś jeszcze terminarz nie został zaktualizowany!!). W programie koncertu utwory Henry’ego Purcella, Orlando Gibbonsa, Williama Lawesa, Christophera Simpsona oraz Williama Byrda.

A gdyby ktoś chciał posłuchać kompozycji z czasów mniej odległych, to tydzień później, 22 listopada 2009 r., równie w niedzielę, o godz. 18:00, w tej samej Auli UAM w Poznaniu wystąpi Orkiestra Kameralna Polskiego Radia Amadeus po dyrekcją Agnieszki Duczmal.

Wraz z orkiestrą wystąpią: Mariya Kim – fortepian, Akiko Ono – skrzypce, Agata Szymczewska – skrzypce. W programie kompozycje Felixa Mendelssohn-Bartholdy’ego: X symfonia h-moll na orkiestrę smyczkową, koncert skrzypcowy d-moll z towarzyszeniem orkiestry smyczkowej oraz koncert podwójny d-moll na skrzypce i fortepian z towarzyszeniem orkiestry smyczkowej.

Wydarzenie to – jako jedyny tej jesieni poznański koncert Orkiestry Kameralnej Polskiego Radia Amadeus pod dyrekcją Agnieszki Duczmal wypełnią młodzieńcze utwory Felixa Mendelssohna-Bartholdy’ego. Recital Amadeusa poświęconym został Mendelssohnowi z racji obchodzonej dwusetnej rocznicy jego urodzin.

Oba wydarzenia to – nie ma co ukrywać – możliwość posłuchania mniej znanych dzieł muzyki klasycznej. Zapraszam.

Informacje zasięgnięto ze strony orkiestry Arte Dei Suonatori oraz Orkiestry Kameralnej Polskiego Radia Amadeus.

A w dziale koncerty – wspomnienie IX Wieczoru Zamkowego z muzyką klasyczną.

Read Full Post »

Older Posts »