Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for Grudzień 2009

„Muzyka jest dla Bacha służbą bożą. Jego twórczość i osobowość oparte są na pobożności. I jeśli w ogóle można go zrozumieć, to jedynie z tego punktu widzenia. Sztuka była dlań religią. Dlatego właśnie nie miała nic wspólnego ze światem i sukcesami w świecie. Była celem samym w sobie…”

Tak o muzyce Jana Sebastiana Bacha napisał Albert Schweitzer. A lipski kantor był człowiekiem z dużą wiedzą teologiczną. Bach przez całe życie czytał i studiował Biblię (a także pisma teologiczne, zwłaszcza Lutra). Często na kartach swoich utworów umieszczał litery: S D G („Soli Deo Gloria” – „Bogu Jedynemu Chwała”) czy J J („Jesu juva” – „Jezu wspomóż”). Nadto, funkcjonując

w rzeczywistości XVII – sto i XVIII – sto wiecznych Niemiec (umownie przyjmijmy, że to Niemcy, choć takowe – jakie znamy dziś – wówczas nie istniały) można powiedzieć, że pchał swój kompozytorski wózek przez wiele miast ówczesnej Europy. W każdym z miejsc, w którym bywał, wykorzystywał teksty napisane przez różnych artystów (poetów). W Weimarze był to Franck, w  Lipsku mimo korzystania początkowo z tekstów różnych autorów, Bach ostatecznie skłonił się ku słowu Picandra.
A być może sam go nawet zachęcił do pisania poezji do swojej muzyki. W każdym razie od momentu spotkania tych dwóch ludzi można zauważyć, zarówno zmianę w podejściu do poezji przez Picandra i zarazem wykorzystywania jego tekstów przez Jana Sebastiana Bacha.

Cóż, trzeba wiedzieć bowiem, że Christian Friedrich Henrici, znany pod pseudonimem Picander do 1724 był raczej na bakier z Kościołem. Słynął z pastiszy, pisał farsy czy inne teksty  równie niechętnie, czy negatywnie przedstawiające naukę Kościoła. Później coś się zmieniło, być może właśnie po spotkaniu z Bachem. Pierwszy tomik wierszy religijnych Picandra, pokazujący zupełnie inne oblicze lipskiego poety ukazał się na początku adwentu 1724 roku, a cztery lata później, już wyraźnie za sprawą inspiracji kantora św. Tomasza w przedmowie do kolejnego tomiku wierszy (będących w sumie drukowaną wersją bachowskich kantat) Henrici napisał tak:

„Bogu na chwałę, spełniając żądania dobrych przyjaciół i dla upowszechnienia modlitwy

zdecydowałem się napisać niniejsze kantaty. Zamysł ten podjąłem tym chętniej, ponieważ

mogę sobie pochlebić, że być może brak poetyckiego uroku zostanie zastąpiony przez wdzięk

muzyki niezrównanego pana kapelmistrza Bacha i te pieśni zabrzmią w głównych kościołach

pobożnego Lipska”.

Adwent Roku Pańskiego 2009 już się rozpoczął. Krzyże znikają ze szkół we Włoszech, tylko czekać, jak w naszym kraju zabraknie dla nich miejsca. Nie tylko w szkołach. Bóg w ramach wolności idzie w zapomnienie. Katole (znaczy my) prześladujemy resztę świata. Muzułmanów, innowierców, gnostyków i … można wstawić sobie w te kropki, kogo się żywnie podoba. Nie wiem, może skoro to taki problem, to proponuję, aby Boże Narodzenie obchodzili tylko katole. Reszta niech siedzi w centrach handlowych i wpier… pizzę, shoarmę albo inne mielone kurczaki. Tylko niech nie wyją nam kolęd na każdej okazji z różnych lokalnych radiowęzłów.

Rację miał inny poeta prawie 20 lat temu (swoją drogą, jak ten czas ucieka…):

And The Germans kill The Jews,

And The Jews kills the Arabs,

And The Arabs kills the hostages:

That is the news… Isn’t any wonder,

that the monkey confused?”

Święta prawda Panie Waters. Nic się nie zmieniło…

Reklamy

Read Full Post »

« Newer Posts