Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for Październik 2012

… już w najbliższym tygodniu. Najpierw na zamku w Kliczkowie (23 października 2012 roku, godz. 19.00), a następnie – dzień później – w Poznaniu, w Kościele oo. Franciszkanów na Górze Przemysła (24.10.2012, godz. 20.15). Bilety – jak zwykle – taniutkie, do nabycia przed koncertem (spokojnie ich wystarczy, przynajmniej w Poznaniu). W programie:

Joseph Haydn (1732-1809)

  • Symfonia e-moll no.43 „Mercury” (Allegro, Adagio, Menuetto, Finale: Allegro)
  • Koncert waltorniowy D-dur nr 1 (Allegro moderato, Adagio, Allegro)

 

Wolfgang Amadeusz Mozart (1756-1791)

  • Adagio i Fuga c-moll KV 546
  • Symfonia nr 29, A-dur, KV 201 (Allegro moderato, Andante, Menuetto, Allegro con spirito)

 

Zagrają – oczywiście Arte Dei Suonatori. Dyrygować będzie Martin Gester. Na waltorni zagra Krzysztof Stencel.

A koncert zacznie się tak:

Read Full Post »

Jane Stirling pisała, wczoraj zaledwie wspominaliśmy. To jeszcze popatrzmy, jak było tam tego lata. Na Père-Lachaise, wśród tylu znanych i bezimiennych. Kwiaty, słów kilka z Polski. Tej, za którą tęsknił, jak my za Nim teraz…

Read Full Post »

Jane Stirling, 17 października 1850 roku:

“Powracam stamtąd. Rankiem była mgła, potem rozproszyła się i nastał piękny, nieomal letni dzień. Kwiaty zamówiłam wcześniej – u tego kwiaciarza, gdzie je zawsze kupował. Białe wrzosy, primule, białe dalie i fijołki. W pudełko za medalionem, który utrwala ze wzruszającym podobieństwem rysy tej drogiej twarzy, włożyłam napis zawierający nazwisko, daty urodzenia i śmierci… Uroczystość odsłonięcia pomnika była pełną prostoty. Nie było ludzi obcych ani obojętnych. Wśród bliskich mu widziałam Solange. Polski ksiądz wziął grudkę ziemi, którą przysłaliście, i rzucił ją na grób. Powiedział też po polsku: ‘Odpoczywaj w spokoju, zmartwychwstań w chwale’. Zerwałam dla Was białą różę z bukietu położonego u stóp pomnika. Nie mam odwagi pisać więcej… Nie chcę powiększać Waszego bólu… Nikt go ukoić nie potrafi… Śmierć jego była zgonem duszy czystej, pełnej rezygnacji i wiary, najlżejsza obawa życia pozagrobowego nie pojawiła się i nie omroczyła ostatnich jego chwil. Była w nim ufność wiary i miłości, bo był czysty jak łza”

—————————————————————————————————————————————————————-

Pięknie, prawda? Pozwoliłem sobie zaczerpnąć bez pytania – ale odsyłam szczerze polecając całego bloga. Wpis zaś, z którego pochodzi ów skradziony cytat znajdziecie go tu. Zapraszam, bo warto.

 

 

 

Read Full Post »

Marino Grimani zasłynął w sumie niczym. Wybrano go na urząd doży wkrótce po tym, jak stosownym osobom wręczył łapówki („dary”… tak wiem, tak się to wówczas nazywało i było dopuszczalne). Bycie ambasadorem w Watykanie wcale mu nie pomogło. Z papieżem Pawłem V pokłócił się zaraz na wstępie swoich rządów, a Wenecja znalazła się na cenzurowanym. I właściwie tyle. A jednak – ten niewiele znaczący władca doczekał się „swojej” mszy koronacyjnej.

Bratankowie Gabrieli napisali wspólnie pieśni, które w połączeniu z muzyką kościelną wykonywaną tradycyjnie podczas mszy świętej dały kompozycję, której recenzję znajdziecie w dziale recenzje. A New Venetian Coronation. Chyba największe odkrycie tej jesieni, aż wstyd bierze, żem wcześniej tego albumu nie doszukał się.

Zresztą, kto ma ochotę… zapraszam tu. Jest nawet całość do wysłuchania…

Read Full Post »

… jak Krystian Zimerman, którzy zawsze wożą ze sobą swój ukochany fortepian (ponoć nawet sami prowadzą samochód wówczas). Albo jak Lang Lang, którzy ekspresją i mimiką wywołują skrajne emocje oglądającej i słuchającej go widowni. Są tacy, którzy nagrywają sobie raz na jakiś czas, występują rzadko i tylko wtedy, gdy osiągną pewien, zaakceptowany przez siebie poziom wykonawczy (Michelangeli). To pierwsza liga.

Są też pianiści, którzy muzykę klasyczną wykonują z nie mniejszą niż wyżej wymienieni  atencją. Może nie zrywają przedstawień, gdy zauważą, że ktoś nagrywa w ukryciu ich koncert, ale i tak ich podejście do muzyki bliskie jest ideałowi. Grają jak natchnieni, czarując dźwiękami i urokiem osobistym. Są gwiazdami, choć nie piszą o nich bulwarówki. Publiczność ich kocha, docenia walkę z uczuciami, jakie oni sami próbują nam przekazać, zmartwychwstając kompozycje mistrzów muzyki sprzed wieków.

Tak właśnie było w przedostatnią sobotę września. Joanna Marcinkowska zaskoczyła poetycką interpretacją. Kotaro Nagano rozpromienił publiczność. Anna Fedorova – oczarowała. Claire Huangci – zaskoczyła skromnością i siłą ekspresji. Roberto Trainini ujął tak swoją grą, jak i późniejszym zasłuchaniem w muzykę i poezję. A Evgeni Bozhanov – cóż… najpierw grał sobie w przerwie, jakby nigdy nic, a potem – już na koncercie – najpierw zamarł przed klawiaturą, by następnie przenieść nas w czasy romantycznych uniesień, jakie muzyka Chopina wywołuje w każdym, kto choć przez chwilkę potrafi zatrzymać się nad ukrytym pięknem tych nut.

Ależ to był wieczór… no, no. Szerzej – tu.

A dla nas, wspomniana Barkarola Fis-dur op. 60.

Read Full Post »

To jedno z haseł romantyzmu.  Synteza sztuk, mimo rozmaitości tworzywa. Przykład? Ależ proszę – pieśni Fryderyka Chopina, zaprezentowane na sobotnim koncercie Chopin w barwach jesieni, 22 września 2012 roku w Antoninie. Liszt, autor pierwszej monografii o polskim kompozytorze pisał tak:

[Chopin] „lubił, aby mu dawano poezję i najnowsze piosenki przywiezione z Polski, a jeżeli mu się słowa której z nich spodobały, dorabiał do nich własną melodię, która wkrótce rozpowszechniała się w kraju, często pozostając bezimienną”.

Zatem – poezja romantyczna Mickiewicza, Witwickiego, Zaleskiego czy Krasińskiego i jej muzyczne zobrazowanie geniuszem naszego Artysty. Połączenie poezji, muzyki, a dziś jeszcze możemy dodać  sobie do niej kojarzące się z taką muzyką obrazy, zdjęcia, itd…

Kilka zdań o wspomnianym wrześniowym koncercie chopinowskich pieśni znajdziecie w dziale Koncerty. A poniżej – Ewa Iżykowska, sopran. W najbardziej znanym utworze wokalnym Fryderyka Chopina…

 

Read Full Post »