Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for Maj 2013

Dziś :)

Chyba wiadomo, dlaczego? Że to nie klasyka? Ależ owszem…

Read Full Post »

żegnaj księżniczko :(Ano, tak się dziś czuję, choć może się to niektórym wydawać dziwne. Jednak umarł mój kot, więc jakbym nagle stracił cząstkę własnej duszy. Marność nad marnościami i wszystko marność… członkowie ansambla Il Tempo wyśpiewują słowa napisane prawie 4 wieki temu przez gdańszczanina, Kaspara Förstera i nawet to żałosne oratorium biblijne wydaje mi się zbyt mało rozpaczliwym, jak na stan mojego dzisiejszego samopoczucia. Marność, marność… wiem, niby tylko zwierzę, ale to członek rodziny był, odkąd mieszkamy w naszym domu. I ta bezradność, wyłażąca z człowieka, przy całym naszym zaawansowaniu technologicznym. To samo czeka kiedyś każdego z nas, a ci co pozostaną na tym padole, również usłyszą, że „… nic niestety nie można zrobić”. Ech..

Poczytać można tu więcej o muzyce. I poczuć odrobinę mojego żalu, słuchając muzyki poniżej…

Read Full Post »

… choć dwa wieki prawie temu. Fryderyk Chopin 15 maja 1830 roku napisał list do swojego przyjaciela Tytusa Woyciechowskiego. Którego część zacytuję teraz nieprzypadkowo:

… Adagio od nowego Koncertu jest E-dur. Nie ma to być mocne, jest ono więcej romansowe, spokojne, melancholiczne, powinno czynić wrażenie miłego spojrzenia w miejsce, gdzie stawa tysiąc lubych przypomnień na myśli. — Jest to jakieś dumanie w piękny czas wiosnowy, ale przy księżycu. Dlatego też akompaniuję go sordinami, to jest skrzypcami przytłumionymi gatunkiem grzebieni, które okraczając strony dają im jakiś nosowy, srebrny tonik. — Może to jest złe, ale czemu się wstydzić źle pisać pomimo swojej wiedzy — skutek dopiero błąd okaże. — W tym zapewne miarkujesz moją skłonność do czynienia źle pomimo woli. Tak, jak pomimo woli przez oczy wlazło mi coś do głowy i lubię się tym pieścić, może najbłędniej. Ty mię zapewne rozumiesz….

Jeśli ktoś nie rozumie, to – niech posłucha fryckowego pierwszego koncertu fortepianowego e-moll op. 11. Tam znajdzie te wszystkie uczucia i namiętności, jakie młodzieniec – dotknięty miłością – próbował ubrać w nuty wygrywane przez fortepian. Nazwał je przy tym laghetto, a nie adagio, ale nie bądźmy drobiazgowi.

Najlepiej przy tym posłuchać płyty, której recenzję znajdziecie TU. Zapraszam.

Read Full Post »

…ja już może na nieszczęście mam mój ideał, któremu wiernie, nie mówiąc z nim już pół roku, służę, który mi się śni, na którego pamiątkę stanęło adagio od mojego koncertu, który mi inspirował tego walczyka dziś rano, co ci posyłam. Uważaj jedno miejsce + oznaczone. O tym nikt nie wie prócz ciebie. Jakżeby mi było słodko zagrać ci go, najdroższy Tytusie…

F. Chopin do przyjaciela, Tytusa Woyciechowskiego w liście z 3 października 1829 roku.

Gdzie to miejsce oznaczone +? W partyturze jakiego utworu? Och, to proste… w środkowej części kompozycji, która zaczyna album recenzowany TU.

Read Full Post »

W sumie – jakby się zastanowić – nic nadzwyczajnego się w owym roku nie wydarzyło. Ot, właściwie zakończyła się wojna o niepodległość Stanów Zjednoczonych (podpisano wstępne warunki pokojowe), co może wydawać się mało istotnym wydarzeniem tamtego okresu, a jednak miało już na wstępie znaczny wpływ na losy świata. Wojna amerykańska kosztowała Europę znacznie więcej niżbyśmy sobie tego życzyli. Przegraną, i to po wielokroć była… Francja. Stanęła niby po stronie zwycięzców, ale… wyszła z tej wojny zrujnowana gospodarczo, co w efekcie skończyło się rewolucją. A czym skończyła się rewolucja chyba tłumaczyć nie muszę.

Poza polityką niewiele się działo. Umarł ostatni kastrat (jak go okrzyknięto w XX wieku, choć to akurat naciągana teoria) – czyli Farinelli. We wspomnianej Francji wydano Niebezpieczne Związki, książkę autorstwa Pierre’a Ambroise Françoisa Choderlosa de Laclosa. I chwała mu za to, bo dzięki temu mogliśmy dwa wieki później cieszyć się znakomitymi kreacjami Michelle Pfeiffer i Johna Malkovicha. A, no i ożenił się Mozart (z Konstancją Weber) wcześniej przeprowadzając się do Wiednia, by zostać jednym z trzech słynnych tamtejszych klasyków.

Właśnie, skoro już o Mozarcie mowa, to … w tymże wspomnianym wyżej 1782 roku powstały dwa jego koncerty fortepianowe, których recenzję znajdziecie TU.

ps. zapomniałbym: w grudniu tegoż pamiętnego roku balon braci Montgolfier wzleciał na wysokość 250 metrów. Ciut ponad 100 lat później już strzelaliśmy do siebie w przestworzach…

Read Full Post »

… zaktualizowała się baza recenzji o kolejne koncerty fortepianowe Mozarta. Przeczytać można o nich w dziale właściwym, a posłuchać … choć niekoniecznie tego wykonania, ale zawsze coś… klikając poniższy link. Miłego popołudnia 🙂

Read Full Post »