Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for Wrzesień 2013

… daleko od Wiednia. Jego dziadek, syn piekarza był chórmistrzem w Louvain niedaleko Brukseli, gdzie wcześniej rodzina związana była z koronkarstwem. Arcybiskup koloński, Klemens August poprosił go o przybycie do odległego o 160 km Bonn i wstąpienie w szeregi dworskiego personelu muzycznego. Dziadek (artysty) przyjechał do Bonn, by zostać kapelmistrzem, w roku śmierci arcybiskupa i dziewięć lat przed przyjściem na świat kompozytora. Bardzo kulturalny arcybiskup Klemens August był bratem elektora bawarskiego, który w latach czterdziestych XVIII wieku na krótko przerwał sukcesję habsburską i został cesarzem. Arcybiskup rezydował w Bonn […], wybudował sobie kilka pałaców, łącznie z bardzo rozkoszną ( 🙂 ) rezydencją w niedalekim Brühl, która miała okazałe schody, a w ogrodzie letni dom nazywany Pałacem Indyjskim, mimo, iż wybudowano go w stylu chińskim. Lubił polować z sokołem, dosiadając swych angielskich koni przeznaczony do łowów. Grywał też na  violi da gamba.

Syn owego kapelmistrza, ojciec kompozytora śpiewał w chórze. Ożenił się, popełniając mezalians z owdowiałą córką pałacowego kuchmistrza w jednym z pałaców. Rozpił się i małżeństwo nie było szczęśliwe. Matki kompozytora nigdy nie widziano uśmiechniętej, uważała, że „życie to odrobina radości i łańcuch smutków” (… brzmi jak osiemnastowieczna żeńska wersja Rogera Watersa, przyp. mój). Przy życiu utrzymało się troje dzieci: Ludwig, Caspar urodzony w 1774 roku i Johann, który przyszedł na świat dwa lata później.

Beethoven urodził się na tyłach skromnego domu przy ulicy Bonngasse, kilka metrów od placu targowego i bramy otwierającej drogę do Kolonii. […] W późniejszych latach nie był pewien swojej dokładnej daty urodzenia. Wydaje się prawdopodobne, że moment przyjścia na świat Beethovena od jego chrztu, 17 grudnia 1770 roku dzielił jeden dzień. Mniej więcej szesnaście miesięcy wcześniej na Korsyce urodził się Napoleon…

Tak zaczyna się historia jednego z największych kompozytorów muzyki w dziejach ludzkości. Dlaczego – jednego z największych? Wystarczy posłuchać muzyki, o której więcej w dziale recenzje…

Read Full Post »

„Na krótko przed swoimi piętnastymi urodzinami, 15 marca 1700 roku, Johann Sebastian wyruszył do Lüneburga, znajdującego się ponad dwieście mil na północ od Ohrdruf[…]. Jako chórzysta Bach uczestniczył w Szkole świętego Michała w różnorodnych zajęciach muzycznych. Kantor Braun (prowadzący chór szkolny, przyp. mój) nie wyróżniał się szczególnie jako kompozytor. Miał jednak do dyspozycji niezwykłą kolekcję muzykaliów, którą posiadała Szkoła świętego Michała. Zbiory te, obok biblioteki Szkoły św. Tomasza w Lipsku, należały do najstarszych, największych i najbogatszych w Niemczech. Kiedy w 1695 roku kantorat przeszedł z Friedricha Emanuela Praetoriusa na Brauna, inwentarz obejmował 1102 pozycje, które stanowiły reprezentatywny wybór siedemnastowiecznej muzyki z Niemiec i Włoch, głównie opracowania tekstów niemieckich i łacińskich. Zbiory te zawierały kolekcje i pojedyncze utwory wielu wiodących kompozytorów nowszych i dawniejszych, między innymi Heinricha Schütza (30 dzieł), Johanna Rosenmüllera (96), Wolfganga Carla Briegela (26), Sebastiana Knüpfera (27), Joachima Gerstenbüttela (41), Claudio Monteverdiego, Giacoma Carissimiego, Gaspara Cassatiego (17) i Marca Giuseppe Perandy (18)…”

Wśród tej pokaźnej liczby dzieł bardzo uznanych kompozytorów autor książki z której pochodzi cytat nie wymienia niestety tego, który dziś nas najbardziej interesuje. W połowie XVII wieku był gwiazdą, o której utwory zabiegały dwory i kościoły z całej Europy, nic więc dziwnego, że i w archiwum lüneburgskim się dla niego miejsce znalazło. Mowa oczywiście o Marcinie Mielczewskim, którego twórczość wówczas, w latach 1700-1703 stanęła otworem przez największym kompozytorem muzyki w dziejach świata. To właśnie czytając i przepisując na nowo zgromadzone kompozycje młody Jan Sebastian uczył się kunsztu, który w przyszłości miał radować całe pokolenia zasłuchanych w jego utworach melomanów. Czy Marcin Mielczewski mógł się do kształtowania owego geniuszu przyczynić? Słuchając utworów, o których więcej w RECENZJI – jestem przekonany, że zdecydowanie tak.

Cytat: „Johann Sebastian Bach. Muzyk i uczony.” Autor: Christoph Wolff, Lokomobila Warszawa 2011 (oczywiście P-O-L-E-C-A-M!)

Read Full Post »

Tak się złożyło, że opatrzone cudzysłowem hasło to dość popularne stwierdzenie, które od dłuższego czasu usłyszeć można wszem i wobec, odmieniane przez wszystkie przypadki. Cytują je media, politycy, zwykli ludzie, a pojawia się ono zazwyczaj wówczas, gdy ktoś przekracza jakieś granice, które kiedyś tam zostały zakreślone jako niepodważalne. Niezależnie, czy myślimy o nauce, czy też o sztuce, czy kieruje nami chęć udowodnienia sobie samemu, że „można więcej”, czy też zamierzamy zaszokować lub po prostu wykazać przed otaczającym światem, że ustalone z dawien dawna normy już nie mają sensu. Nie obowiązują. Przeżyły się. Określenie o likwidacji barier stało się mówiąc wprost „modne” i czasami aż strach otworzyć lodówkę. Wszystko i wszyscy przekraczają granice…

O takim przełamywaniu barier będzie w recenzji. Co prawda nie w kategoriach „szoku”, do jakiego przywykliśmy w naszych niezwykle dziwnych czasach, ale raczej o przekroczeniu utartych schematów, które wychowanie, wiedza, wykształcenie czy wreszcie zwykłe, najczęściej mylne przekonanie wtłoczyły nam do naszych umysłów. Bo cóż wiemy o Średniowieczu? No, że naparzaliśmy się mieczykami, żyliśmy w nędzy i brudzie. Że religia zdominowała wszystko, a światem rządzili faceci, już to w zbrojach, już to znów w tonsurach, ciemiężąc kogo się dało na różne sposoby. Tak czy siak wesoło nie było i aż dziw bierze, że jakoś – jako ludzie – te Wieki Ciemne przetrwaliśmy. I tenże utrwalony przez szereg różnych mniej lub bardziej spopularyzowanych mitów obraz dość jednostronnie dziś jest odbierany, zwłaszcza w tym naszym „równouprawnionym” społeczeństwie.

No proszę, a co to za płytę mamy tu na wokandzie? Cantrix nagrany przez Ensemble Peregrina Agnieszki Budzińskiej Bennett. Więcej – wiadomo gdzie …

Read Full Post »