Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for Grudzień 2013

Muzyka z obrazkami. Dawno już nie pisałem o koncertach muzyki klasycznej, które dostępne są na nośniku DVD. Jeszcze przyjdzie czas by to zmienić, tym bardziej, iż okoliczności całkiem sprzyjają (można posiedzieć w domu przed telewizorem, popijając kawkę tudzież winko i zajadając się smakołykami). Przymierzę się do tegoż niezwłocznie, gdyż miły Mikołaj przyniósł pod choinkę mi właśnie takową muzykę z obrazkami. Acz, by tak rzec – wkrótce, lecz nie dziś. Dziś będzie o muzyce z obrazkami, jednakowoż w ciut innym wydaniu.

Dla porządku trza jasno powiedzieć, że zarazem podsumuję sobie muzyczny rok 2013. Nieprzypadkowo i na czasie będąc po dwukrotnym tet-a-tet z jednym z najsłynniejszych dzieł klasyki, stanowiącym od połowy osiemnastego wieku najważniejsze i najczęściej wykonywane oratorium świata. Dzieło to niezwykle melodyjne i zaraz porywające. Opowiadające historię Jezusa Chrystusa. Od biblijnych zapowiedzi, poprzez Narodziny aż ku Śmierci i Zmartwychwstaniu. Autor – oczywiście, jakżeby inaczej – Jerzy Fryderyk Haendel. Taki XVIII-stowieczny Lennon / McCartney w jednym.

A zatem już wszystko wiadomo. Mesjasz Ano tak, choć zarazem dość nietypowo, bo Mesjasz vs Mesjasz.

Dlaczego tak? A bo 22 grudnia br., w niedzielę przed Bożym Narodzeniem w poznańskiej Auli Uniwersyteckiej wystąpili: orkiestra Arte Dei Suonatori, Poznański Chór Chłopięcy oraz soliści: Maria Rozynek – sopran, Jakub Józef Orliński – kontratenor, Aleksander Rewiński – tenor i Dawid Biwo – bas. Całość, podobnie jak rok temu na Górze Przemysła poprowadził Jacek Sykulski.

Collegium & Collegium Vocale 1704
I drugi Mesjasz tego grudnia Anno Domini 2013. Wykonanie… ha! telewizyjne, z francuskiego kanału Mezzo. W katedrze La Chaise-Dieu, podczas festiwalu w 2011 roku wystąpiła czeska orkiestra Collegium 1704 oraz chór Collegium Vocale 1704 prowadzone przez dyrygenta Vaclava Luksa. Towarzyszyli im soliści: Hana Blažikowa (sopran), Delphine Galou (alt), Markus Brutscher (tenor) oraz Martin Krejčik (bas).

I wszystko jasne.

Najpierw poznański Mesjasz. Arte Dei Suonatori to klasa sama w sobie. Mogę ich słuchać bez wyjątków, każdy bowiem ich występ to idealny, emocjonalny, melodyjny i bardzo skrupulatny barok (albo okolice baroku, jakby się kto czepiał). Mesjasza w ich wykonaniu słyszałem już po raz wtóry i sam nie wiem, która wersja była lepsza. Może – jak dobre wino – właśnie tegoroczna. Dojrzalsza. Wysmakowana. Praca zespołu Arkadiusza Golińskiego nadała poznańskiej interpretacji sens i duszę. Uskrzydlała. I dobrze. Soliści – no nie powiem, bym znał ich dokonania wcześniej. Młodość rządzi: było to można wyczytać z krótkich notek biograficznych, jakie udało się znaleźć w internecie. Generalnie bowiem to wykonawcy albo w trakcie, albo tuż po studiach. Czy to przeszkadzało? Ależ skąd. Maria Rozynek śpiewała niezwykle lekko. Powiedziałbym „mozartowo”. Można to uznać za wadę, ale nadzwyczajnie ładnie to w ową niedzielę grudnia zabrzmiało. Jakub Józef Orliński – znakomicie. Od kontratenora w Mesjaszu wiele się wymaga i ten artysta moje oczekiwania spełnił. Bardzo dobrze zaprezentowali się również tenor Aleksander Rewiński oraz bas – Dawid Biwo. Zwłaszcza ten ostatni miał bardzo trudne zadanie. Podczas jego najważniejszej arii (i chyba najważniejszego utworu wieczoru) czyli The Trumpet Shall Sound po prostu „siadł” instrument soliście grającemu na trąbce. Wyszła z tego muzyczna makabra. Próbowali wspólnie ratować arię, ale po prostu się nie dało. Melodia gięła się niczym drut miedziany w rękach pięciolatka. Dowolnie, bez sensu i w tak paskudny sposób, aż rozpacz brała. Szkoda, naprawdę szkoda, bo ten jeden, acz najważniejszy tego wieczoru utwór zepsuł całą radość.

Generalnie jednak – mimo owej fatalnej dziewięciominutowej wpadki – całość zabrzmiała naprawdę dobrze. Nawet Poznański Chór Chłopięcy stanął na wysokości zadania. Przepięknie brzmiące soprany tych młodych chłopaczków, wsparte tenorami i basami zabrzmiały monumentalnie. Może nie bez zarzutu, ale słuchało się tego całkiem przyjemnie.

I … teraz czas na czeskiego Mesjasza. Telewizyjnego, jak to się napisało powyżej. Mezzo to jeden z niewielu kanałów, które oglądam w TV. W te Święta zaserwowali widzom m.in. Magnificat Jana Sebastiana Bacha (z Marią Keohane w jednej z głównych ról) oraz właśnie wspomnianego Mesjasza z 2011 roku. Nagranie zatem nie zupełnie nowe, ale też znacznie świeższe, niż posiadane przeze mnie na płycie DVD wykonanie z… 1982 roku. I na dodatek ZUPEŁNIE inne. Zamiast chóru chłopięco – męskiego: chór mieszany. Zamiast kontratenora: alt. Inaczej.

collegium_vaclav_luks_1

Obejrzałem. Dwukrotnie już. I jestem zachwycony. Taka radość, perfekcja, taka subtelność i idealne wysmakowane brzmienie nie zdarza się często. Przepięknie brzmiący soliści (genialna aria Hany Blažikowej: I know that my Redeemer liveth), świetne chór i orkiestra (no nie będę krył, że bardzo, ale to bardzo – od czasów cudnych płyt z muzykę Zelenki – lubię Collegium i Collegium Vocale 1704) oraz bardzo ekspresyjnie prowadzący koncert dyrygent – to wszystko złożyło się na moje ochy i achy wieczorem w Boże Narodzenie. Tu nie ma się do czego przyczepić. Trzeba posłuchać. No właśnie, co ja się tu będę rozpływał w laurkach: wystarczy kliknąć poniższy link (oczywiście jak ktoś ma ponad 2 godziny wolnego czasu). A jak nie ma, to niech znajdzie. Bo warto.

Mesjasz (polski) vs Mesjasz (czeski). Ano. Dobrzy Czesi górą. I na koniec – Szczęśliwego Nowego Roku. Pierwszego stycznia proszę nie zapomnieć o Wiedeńskich Filharmonikach. Spotykamy się 1 stycznia 2014 roku, o godzinie 12.05 w TVP 2. Cały koncert w jakości HD. Wreszcie. Cheers!

Read Full Post »

Zanim przełamiemy się opłatkiem, złożymy sobie życzenia i zasiądziemy do stołów. Zanim to co nie gotowe będzie wreszcie przygotowane. Zanim pierwsza gwiazdka zaświeci na niebie – możemy posłuchać sobie, jak Johann Rosenmüller opowiada nam swoje historie bożonarodzeniowe rodem z XVII wieku. Czasy były wtedy inne, a jednak ludzie trwali. Zapraszam do działu recenzje, a sam idę kończyć piernik.

Read Full Post »

A skoro tak, to gdyby ktoś poszukiwał muzyki na tę okoliczność, a chciałby uniknąć oczywistych oczywistości (w rodzaju kantat lub oratoriów znanych kompozytorów) to zapraszam do działu recenzje. Tam krótka (jak na mnie) notka na temat muzyki z Hamburga. Czyli tego, jak Boże Narodzenie świętowała szkoła północnoniemiecka. Recenzja TU.

A grają tak 🙂

Read Full Post »

Klarnet. Chyba każdy wie, jak wygląda. A jak nie wie, to sobie znajdzie w sieci. Mało kto jednak  wie, iż instrument ten powstał w XVIII wieku na bazie zupełnie innego, dziś już właściwie nie wykorzystywanego i zapomnianego drewnianego dęciaka. Chalumeau, bo o nim mowa powstał ciut wcześniej bowiem, wyglądał trochę jak flet, zrobiony był z drewna, posiadał jednak osiem otworów tonowych, choć były one otwarte (jak we flecie). Zrobiony z trzciny, z takimż ustnikiem mógłby osiągnąć spory sukces, gdyby nie Johann Cristoph Denner, któremu zamarzyło się unowocześnianie. Dodał więc klapki, wydłużył go i dorzucił jeszcze parę udoskonaleń i tak zamiast chalumeau mamy dziś klarnet. Odgrywający znaczącą rolę tak w muzyce klasycznej, jak i w jazzie. Wszyscy o nim pamiętają, każdy (niektórzy nieświadomie, fakt) raczej go słyszał. A jego poprzednik znikł na kartach historii i tylko nieliczni mieli okazję, by barwy dźwięków emanowanych przez chalumeau posłuchać. A szkoda.

Co ciekawe, podobnie, bardzo podobnie rzecz się ma z dwoma kompozytorami. Ano można doszukać się bowiem swoistej analogii w losach Gregora Wernera oraz Józefa Haydna na dworze Esterhazych. Ów pierwszy, to główny kapelmistrz na zamku w Eisenstadt. Werner przywiązany do barokowych tradycji nie potrafił przezwyciężyć swoich personalnych animozji względem młodszego kolegi (Haydn w tym samym czasie był wicekapelmistrzem w Eisenstadt), oskarżając słynnego klasyka o lenistwo i uleganie modom. A po latach okazało się, że to jednak Haydn miał rację i o nim dziś pamięta się w muzycznym świecie. Zaś nazwisko Wernera znikło pod kurzem minionych stuleci i prawie nikt o nim nie pamięta.

Skąd te porównania? Werner i chalumeau? A bo to właśnie Gregor Werner jest autorem kompozycji, które znalazły się na albumie Ars Antiqua Austria. O jakże aktualnym tytule Pro Adventu. Recenzja oczywiście TU. Zapraszam.

Read Full Post »

… nie powiem co. W każdym bądź razie spóźniłem się dziś rano… przed telewizor!! Tak, tak, dokładnie. Dziś rano bowiem Mezzo wyemitowało świąteczny (a jakże, Boże Narodzenie już wkrótce, a adwent wszędzie, tylko nie w Polsce to radosny czas) koncert Ricercar Consort. Ech, bardzo bardzo żałuję, że ani nie zdążyłem obejrzeć całości, ani też nie nagrałem sobie tego, na co się rzutem na taśmę załapałem. A było czym się radować. Maria Keohane (m.in. rzecz jasna) odśpiewała Magnificat Jana Sebastiana Bacha. Oj, cudnie to się oglądało.

Dobra, rozpaczam rozpaczam, a tak po prawdzie, to jeszcze wszystko przed nami. Kto chciałby obejrzeć sobie ten koncert, może to zrobić – uwaga uwaga – w Święta. Konkretnie w Boże Narodzenie, 25.12.2013 roku. Wystarczy włączyć kanał Mezzo (na ncplus to numer 196) o godzinie 15:35 i obejrzeć sobie wspomniany event. WARTO!

Szczegóły – TU!

A grali tak:

Read Full Post »

Ein feste Burg ist unser Gott, ein gute Wehr und Waffen.

Er hilft uns frei aus aller Not, die uns jetzt hat betroffen.

Der altböse Feind, mit Ernst er’s jetzt meint;

groß Macht und viel List sein grausam Rüstung ist,

auf Erd ist nicht seinsgleichen.

Marcin Luter (nie, nie napisałem tego nazwiska z błędem – gdyby ktoś z USA miał wątpliwości!) w 1529 roku napisał słowa hymnu, który do dziś jest wykonywany w protestanckich kościołach z wielką atencją. Zwłaszcza w czasie obchodów Święta Reformacji. Nic więc dziwnego, że po pieśń Lutra sięgali również kompozytorzy na przestrzeni wieków. Jak choćby mocno zapomniany w Klasycznej Niedzieli Georg Philipp Telemann. Żeby to nadrobić, zapraszam do działu RECENZJE.

 

Read Full Post »

… co to byłyby za Święta bez Mesjasza? Mesjasza Jerzego Fryderyka Haendla rzecz jasna. Więcej wkrótce, a póki co… plakat pobrany ze strony http://www.radiomerkury.pl Plakat w sumie wszystko wyjaśnia.
mesjasz_plakat-715x1101px

Read Full Post »

Older Posts »