Feeds:
Posty
Komentarze

Archive for Marzec 2014

Przypadek sprawił, że kupiłem spiwkoobie wczoraj butelkę piwa z reanimowanego po latach browaru z Bojanowa. To już kolejne (po Bojan Wielkopolskim), jakie zachciało mi się próbować i owszem, tym razem jest nieźle. Co prawda piwo dalej, jak za najlepszych czasów komuny się nie pieni, ale nie bądźmy zbyt wymagający. Zresztą ja tu nie o piwie chciałbym deliberować, a o tym, co za sprawą wspomnianego zakupu do mnie dotarło.

Otóż – wstyd to przyznać – jakoś umknęła mi społecznościowa publikacja tycząca się akcji Husaria Przed Pałac. Dowiedziałem się o tym szczytnym pomyśle właśnie z butelki piwa. I jak już się zwiedziałem, to i samo poszło dalej jak z płatka. Piwko, muzyka Marcina Mielczewskiego i fragmenty Pamiętników Jana Chryzostoma Paska. Wszystko to ładnie się wzajemnie uzupełnia. Wiosna za oknem toć i piwko smakuje wybornie. Więcej o płycie w dziale recenzje.

A grają tak:

Read Full Post »

Vivica Genaux, Fabio Biondi - Misteria Paschalia 2010

Vivica Genaux, Fabio Biondi – Misteria Paschalia 2010

… ano jest taka chwalebna inicjatywa w II Programie Polskiego Radia*. Wystarczy się odpowiednio zmotywować, wysłać sms-a oddając głos na jedną z propozycji koncertów, mających szansę na ponowną emisję w eterze i nawet można wygrać nagrodę w postaci płyt z muzyka klasyczną. Wszystko zresztą jest opisane jasno i wyraźnie na stronie Polskiego Radia.

Ja nie głosowałem, ale i tak bardzo się cieszę, że w tym tygodniu zwycięzcą została retransmisja koncertu, który odbył się 5 kwietnia 2010 roku w Filharmonii Krakowskiej. Na scenie wówczas, podczas 7 edycji festiwalu Misteria Paschalia zaprezentowali się barokowa orkiestra Europa Galante prowadzona przez charyzmatycznego skrzypka i dyrygenta zarazem Fabio Biondiego oraz amerykańska mezzosopranistka Vivica Genaux. Repertuar prawdziwie barokowy, bo to Vivaldi w roli głównej.

Retransmisja dziś, 28.03.2014 roku, w II Programie Polskiego Radia, o godz. 13.00

 

* czyżby Wronabezogona miała rację, że po Czwórce był czas na Trójkę, teraz już wchodzimy w czas Dwójki, jeszcze tylko została mi Jedynka, a potem Radio Maryja i … wieczność?

 

Read Full Post »

Aktualizacja

Wiosna... ach to ty!ki co odnośników – bo ciągle nie miałem na to czasu. Zatem zrobione. Jeszcze kilka linków dorzucę a potem zabiorę się za nie działające przekierowania do muzyki z YT. Ani chybi – wiosna 😀

Read Full Post »

I pomyśleć, że album ten nosiłem w torbie chyba z miesiąc. Czasu ostatnio nie staje na różne przyjemności, wciąż tylko praca i praca, a urządzenia mobilne opanował Krzysztof Gosztyła, tak znakomicie czytający powieści Dmitrija Głuchowskiego. Nic więc dziwnego, że zdecydowanie trudniej było muzyce (w sumie nie nowej, acz zaległej) przebić się w eter mojego słuchalnego wszechświata.

Ale stało się, i to zupełnie znienacka. Częściowo za sprawą siedemsetletniej rocznicy śmierci Jakuba de Molay a po części ze względu na pomrukiwania potworów, jakie podświadomie z książki Głuchowskiego przenikały do mnie za sprawą audiobookowej narracji. Mimo wszystko nagle w orbicie nawrotu zainteresowań pojawiła się muzyka. Klasyczna, odległa, tajemna i zupełnie niecodzienna. Daleka od tego, co kreślą nam losy Artema czy Huntera, nie pasująca do naszych nizinnych, przepełnionych nadmiarem ludzi krajobrazów. Więcej – w dziale recenzje…

Read Full Post »

Osiemnasty wiek, to schyłek świetności dwóch wielkich państw centralnej Europy. I Rzeczypospolita schodziła ze sceny za sprawą koszmarnych błędów, jakie popełniali wówczas rządzący w niej tak królowie, możni magnaci, jak i szeregowa szlachta. Umierała też, choć jeszcze tego nie było wiadomo Saksonia. Obaj Augustowie z rodu Wettynów, którzy zasiedli na tronie w Krakowie wepchnęli się do swojego sąsiada zupełnie bez pomysłu na dalsze współistnienie. Pozwolili na osłabienie obu państw choćby przez to, że podnoszące coraz gwałtowniej głowę Prusy nagle stały się głównym graczem w okolicy. Rzeczypospolita umierała, dobijana rosyjskimi knowaniami, a Prusy, ten wrzód piętrzący się tam niczym obecny obwód kaliningradzki tylko czekały, aż będą mogły wyciągnąć łapy po ziemie coraz to bardziej chwiejącego się królestwa.

Saksonia na upadku Rzeczypospolitej straciła pozornie nic, a w rzeczywistości bardzo wiele. Zamiast spokojnego, przewidywalnego sąsiada, który nigdy nie zwracał swoich oczu na dziedzinę elektorów, pojawiły się przy jej granicach Prusy, które tak wyrozumiałe nie były. I żadnego znaczenia nie miało tu, że obywatele obu tych państw mówili tym samym językiem. Prusy ostrzyły sobie zęby na wszystkie ziemie niemieckie i w końcu dopięły swego. Również względem Saksonii. Fakt, że ostatecznie wbito jej w serce kołek na Kongresie Wiedeńskim w 1815 roku, ale… wcale nie musiało tak być. Tam gwóźdź do trumny państwa Wettynów wyostrzyli Prusacy, przytrzymali Austriacy z pomocą… Francuzów, a oczywiście wbili go głęboko i na zawsze, jak się później okazało – Rosjanie. Rzeczypospolita już nie istniała wówczas, choć nam udało się po ponad wieku zniewolenia podnieść z niebytu. Saksonia pozostała już na zawsze jednym z zaginionych, zapomnianych królestw, jakie rodziły się, istniały i upadały od początku naszego świata.

Skąd mnie wzięło znowu na takie wspominki historyczne? Ano, bo Saksonia, będąc u szczytu swoich możliwości polityczno – militarnych jednocześnie „rządziła” praktycznie ówczesną kulturą muzyczną. No, jeszcze Włosi w tych swoich rozdrobnionych jak okruchy chleba państewkach coś tam znaczyli. Reszta świata ówczesnego jedynie udawała, że cokolwiek jeszcze od niej w tej mierze zależy. I właśnie schyłek istnienia Saksonii wart jest dziś naszej uwagi. A to za sprawą muzyki, w której główną rolę odgrywa lutnia.. Też chyląca się ku upadkowi, choć z dużo słabszym skutkiem. Ale – od początku…

Read Full Post »

Równo siedemset lat temu na paryskim placu zapłonął stos, na którym skonał Jakub de Molay, ostatni mistrz rozwiązanego i zniszczonego zakonu Templariuszy. Oskarżony o herezję, o oddawanie hołdu brodatej głowie, o czczenie demona o imieniu Baphomet. Rzekomo wyrzekł się Chrystusa, pluł na krzyż, uprawiał magię, sodomię i dzieciobójstwo. Spłonął na stosie, bo swoje, złożone w czasie tortur zeznania odwołał. Cóż, Filip Piękny, coś jak dziś Władimir Putin nie mógł sobie darować, by nie pokazać cóż znaczy WŁADZA. I nawet jeśli Templariusze w jakiejś mierze sprokurowali swój los, nawet jeśli z jakichś względów trzeba było ów zakon rozwiązać, to sposób w jaki to zrobiono do dziś budzi niechęć. Ten przykład więc niech będzie przestrogą dla tego człowieka, który dziś „…mieni się być wyższym nad wszystkie mocarze świata”. Historia (a jak pokazał los oprawców Jakuba de Molay – nie tylko historia) po latach bywa okrutna dla takich ludzi. Nawet gdy im się wydaje, że to oni, jako zwycięzcy „piszą” jej annały.

Dobrze, wspomnieliśmy o Wielkim Mistrzu. Nawiązaliśmy do czasów obecnych. A teraz wróćmy do tego, czym Klasyczna Niedziela najbardziej lubi się zajmować. Niekoniecznie w niedzielę, także w każdy inny dzień tygodnia…

ps. Trochę się lenię ostatnio – wszystko dlatego, że zimy praktycznie w tym roku nie było i jak się udaje, to znikam na rower. Ale nadrobię te braki, słowo 🙂

Read Full Post »