Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for Kwiecień 11th, 2014

Karl Richter

Karl Richter

Tym razem – nie będzie o Bachu. Znaczy się – będzie, ale tak nie wprost, jakby to tytuł dzisiejszego wpisu mógł sugerować. Że Johann Sebastian pełnił funkcję organisty u św. Tomasza w XVIII wieku jest rzeczą oczywistą, powszechnie znaną, choć niekoniecznie powtarzaną w medialnych doniesieniach o Lipsku. Natomiast mało kto pamięta, że słynny lipski kościół pod wezwaniem tegoż Świętego poza najsłynniejszym z Bachów przyciągnął do siebie również innych artystów, w ten właśnie sposób na przestrzeni wieków budując swoją niezwykłą i ponadczasową pozycję w świecie muzyki powszechnie znanej jako klasyczna.

Jedną z takich osób jest (no właściwie to był) urodzony w 1926 roku organista, który tamże swoją zawodową karierę rozpoczął równo dwieście lat po kompozytorze z Eisenach. Karl Richter, bo o nim mowa, zasłynął znakomitymi, dziś uznawanymi za kanoniczne interpretacjami dzieł Jana Sebastiana, a że sam grał na organach, ba, grał i szefował organistom w lipskim kościele to nieprzypadkowo jest bohaterem niniejszego wpisu.

cover albumDrugą, jeszcze bardziej znaczącą przyczyną poświęcenia Richterowi tych kilku linijek tekstu jest winylowa płyta (jak pewnie niektórzy zorientowali się patrząc na ubierające tekst zdjęcia). Album Weihnachtsgeschichteczyli Opowieść Wigilijna, oparty na wybranych elementach z kantat bożonarodzeniowych Jana Sebastiana nabyłem w Toruniu, w ostatnią niedzielę. Mały antykwariat na uboczu Starego Miasta, praktycznie w pobliżu Bramy Klasztornej właściwie nie wiadomo dlaczego przyciągnął naszą uwagę. Może dlatego, że oboje z żoną lubimy takie miejsca, a może przez ów toruński klimat dawnych wieków? Nie wiem. Dość powiedzieć, że weszliśmy, pogrzebałem w płytach i wyszedłem stamtąd z wyjątkami z bachowskiego Oratorium w interpretacji Richtera.

IMG_2411Album przecudnej urody, nagrany dla angielskiej wytwórni Decca. Muzyka niełatwa, acz przepiękna i majestatyczna, jak na dzieło tej klasy przystało. Okładka – jak widać – sporo przeszła, zaś sama płyta brzmi porywająco. Żadnych trzasków, szumów, załamania dźwięków. Maestria. W dodatku … za siedem (słownie) złotych. Ot, takie cudeńko. Szwedzi, od których wracaliśmy tamtego dnia za tyle kupują litr paliwa… Takie czasy…

Reklamy

Read Full Post »