Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for Styczeń 2015

Ano ogłoszono oficjalny program. I od razu zęby w ścianę. Jak oni tak mogą? W Wielki Tydzień, taaaakie koncerty? Tacy wykonawcy? Nosz tak nie wolno…

Gdzie-co-jak? Ach to oczywiste – jedyny taki festiwal muzyki klasycznej w Polsce, czyli Misteria Paschalia w Roku Pańskim 2015. O programie jeszcze się pewnie napisze, ale… już mnie skręca z zazdrości. Bo do Krakowa daleko, w Wielkim Tygodniu po wielokroć dalej, niż kiedy indziej. Ech… zobaczcie zapowiedź:

I tak mi się przypomniało przy okazji (bo… Ottavio Dantone będzie jednym z tych wykonawców, których oj, obejrzałoby się i posłuchało, oj tak!) o albumie, który zalega sobie na półce a dotąd ani słowa o nim nie stało w Klasycznej Niedzieli. To nadrabiamy.

Reklamy

Read Full Post »

Marie FelFrancuska diva z czasów następcy Króla Słońce. Przez ponad 35 lat królowała na scenie opery francuskiej. Pisali dla niej Rameau, Lully, Mondonville czy nawet wielki Jean Jacques Rousseau. Mizdrzyli się doń monarcha Ludwik, armia markizów i pomniejszych błękitnokrwistych przedstawicieli francuskiej arystokracji. A ona, cóż, czarowała głosem, uwodziła spojrzeniem tak, że najznamienitsze postacie tamtych czasów zabiegały o jej względy. Jak choćby Friedrich Melchior von Grimm, ten sam, który był propagatorem muzyki Wolfganga Amadeusza Mozarta, a od 1753 roku wydawał czasopismo Correspondance littéraire, philosophique et critique. Co w nim takiego nadzwyczajnego? Ano, gdy popatrzymy na fakt, iż był to odręcznie pisany periodyk, który – poza francuską arystokracją – namiętnie czytali prenumeratorzy w osobach Augusta III Sasa, Katarzyny II, Gustawa III…

Tej właśnie Marie Fel poświęcony jest album, którego recenzję znajdziecie w odpowiednim dziale. Muzyka? Jest, wystarczy zajrzeć w link…

Read Full Post »

„Carmina Burana”, na podstawie Wikimedia Commons

O Fortuna! Velut Luna statu variabilis, 
semper crescis aut decrescis;
vita detestabilis nunc obdurat et tunc curat
ludo mentis aciem,
egestatem, potestatem dissolvit ut glaciem.

Ciężko dziś wyobrazić sobie osobę, która deklarując uwielbienie dla „dobrej” muzyki (nie tylko klasycznej, fani Sepultury dla przykładu też powinni znać ów kawałek) nie znałaby słynnej kantaty Carla Orffa zatytułowanej Carmina Burana. Ok, może przesadzam, jednak wystarczyłoby zanucić lub zaprezentować choćby mały fragmencik tego najsłynniejszego motywu chóru i … zaraz padłoby sakramentalne „o to, to… znam, no jasne…”

Szczegóły dzieła, zwłaszcza inspiracje i zapożyczenia znane już nie są. W sumie, jak ktoś chce, to sobie doczyta, liczy się wszak muzyka.

Zatem… Carl Orff pisząc w 1937 roku swoje najważniejsze dzieło skorzystał z tekstów zawartych w XIII-sto wiecznym zbiorze poetyckim, noszącym dla zmyłki tytuł… Carmina Burana. Cóż robić, takie czasy. Niemiecki kompozytor i dyrygent nadał im nowoczesne brzmienie (patos i rozmach, że tak powiem), skroił na miarę swoich czasów i tak przeszedł do historii muzyki klasycznej.

Ale… dzisiejszy wpis będzie o Carminie Buranie, ale tej pierwszej. Będącej inspiracją i pierwowzorem. Bo od niej – tej średniowiecznej – zaczyna się album Music of the mediterranean, czyli trzecia część wspomnianego niedawno boxu wytwórni Naxos, wydanego pod nazwą Music Of The Templar. Recenzja rzecz jasna tam, gdzie zawsze…

Read Full Post »

Cóż, pomyślałem sobie, że takie resume może się komuś przydać. Tyczące się tego, co w naszej Dwójce można będzie usłyszeć w najbliższym tygodniu (od soboty do piątku) albo co tam we francuskim Mezzo (niestety zwykłym,
bo HD jest póki co niedostępny na popularnej platformie cyfrowej w Polsce) da się zobaczyć. Najpierw…

Dwójka

Jak zwykle warto w niedzielny poranek 18 stycznia wygospodarować godzinkę dla prof. Mirosława Perza, który cyklicznie, co niedzielę opowiada o kantatach Jana Sebastiana Bacha. W tle zabrzmi muzyka wykonywana przez ulubionego wykonawcę Klasycznej Niedzieli, czy Masaakiego Suzuki i jego Bach Collegium Japan. Gdyby się jednak komuś nie udało posłuchać, to na stronie radia udostępniony jest stosowny podcast. Czas antenowy to 9.05-10.00.

We wtorek zaś, 20 stycznia o godzinie 19.30 w Filharmonii Dwójki zaprezentuje się nam Ingolf Wunder oraz NDR-Sinfonieorchester pod dyrekcją Michała Nesterowicza. Wspólnie, na koncercie w Peenemünde, 25 września 2014 roku wykonali m.in. I koncert fortepianowy e-moll op. 11 Fryderyka Chopina. Widziałem występ Wundera w Poznaniu, i co tu kryć – warto posłuchać. W programie ponadto Weiberg i Lutosławski, ale to dla mnie ciut za nowa muzyka…

Natomiast środowego koncertu w Filharmonii Dwójki przegapić nie wolno. Będzie to bowiem retransmisja występu ansambla Hespèrion XXI, Le Concert des Nations i La Capella Reial de Catalunya pod dyrekcją Jordiego Savalla. Kataloński mistrz i jego orkiestra wystąpili 14 listopada 2014 roku w Łodzi, na 10-tym Międzynarodowym Festiwalu Indywidualności Muzycznych im. Aleksandra Tansmana. Temat (jak zawsze u Savalla ciekawy!): Wojna i pokój w barokowej Europie: od wojny trzydziestoletniej do pokoju utrechckiego. Absolutnie trzeba słuchać. Przypominam, środa, 21.01.2015. Godz. 19.30.

I tyle. Albo aż tyle 🙂

 A Mezzo?

Warto będzie w sobotę, 17 stycznia, o 9.30 zawiesić oko na występie Orkiestry i Chóru Dziecięcego Deutsche Oper
w Berlinie, Berlin Staatsballet, pod dyr. Roberta Reimera. Spektakl z Deutsche Oper w Berlinie to… Dziadek do orzechów Piotra Czajkowskiego. Fajne, więc polecam.

W niedzielę – jak ktoś lubi operę, to może sobie obejrzeć Uprowadzenie z Seraju Wolfganga Amadeusa Mozarta. Wystąpi Orchestre de Bretagne, Chór Opery w Rennes, dyr. Steuart Bedford. Spektakl nagrano w Operze w Rennes. A retransmisja będzie miała miejsce o 17.00. Tego samego dnia można jeszcze (o 20.30) zobaczyć Nicolasa Harnoncourta, jak dyryguje Royal Concertgebouw Orchestra oraz Netherlands Radio Choir podczas wykonywania Missa Solemnis Ludwiga van Beethovena.

W poniedziałek od rana są też dwa koncerty muzyki francuskiej. Jeden to Muzyka dla Ludwika XIV. Les Folies Françoises, pod dyr. Patricka Cohen-Akenine zagrają ‚Les Concerts Royaux’ i ‚Dominos’ François Couperina, Cantata ‚Le jaloux’ i Cantata ‚Pyrame et Thisbé’ Louis-Nicolasa Clérambaulta, ‚Ma bergere est fidele’ i ‚Vos mépris chaque jour’ Michela Lamberta. Koncert nagrano podczas jesiennego festiwalu Journées Musicales d’Automne w Souvigny, zaś retransmisja o godzinie 9.30. A drugi to… Rameau w Wersalu grany przez Ensemble Amaryllis (o 10.50).

I koniec.

Aha, Mezzo u mnie jest na kanale 196, gdyby ktoś szukał…

Zagramy sobie? Zagramy Savalla…

Read Full Post »

Adorate Deum, omnes Angeli ejus:
audivit et laetata est Sion: et exal taverunt filiae Judae.
Dominus regnavit, exsultet terra:
laetentur insulae multae.

Niby proste. Śpiewa się to tak:

A dlaczego taka muzyka? Ano dlatego…

Read Full Post »

Accordone i Marco Beasley systematycznie udowadniają, że barokowa Italia to nie tylko Wenecja czy Rzym. Wiadomo, że sława Vivaldiego czy Monteverdiego przeminąć nie przeminęła, ale że przy okazji przyćmiła innych kompozytorów to już chyba nikomu nie trzeba tłumaczyć. Kto dziś nie zna słynnego sporu między harmonią a wyobraźnią? No dobra, po tym tytułem to akurat niewiele osób kojarzy Cztery Pory Roku. Ale Le Quattro Stagioni to już bardziej, prawda?

Muzyka neapolitańska natomiast jakby po macoszemu potraktowana przez dzisiejszy świat funkcjonuje sobie gdzieś tam na boku. Owszem, słuchacze obeznani z kompozycjami z tamtego okresu z pewnością bez zastanowienia wymienią Alessandro Scarlattiego, jako postać najważniejszą dla baroku w mieście leżącym u stóp Wezuwiusza. Ale gdzie mu tam do sławy kolegów z północy? Chyba nawet Corelli i Geminiani, ba, Niemiec Hasse uznani zostali za ważniejszych we włoskim baroku od wszystkich członków rodziny Scarlattich łącznie.

Tym bardziej więc należy docenić pracę Marco Beasleya i Guido Moriniego, zmierzającą do zachowania dziedzictwa kulturalnego znad zatoki neapolitańskiej. Album Il settecento napoletano jest bowiem próbą wypełnienia krajobrazu po spustoszeniach, jakich w muzyce włoskiej dokonała fascynacja światem Rudego Księdza i bliskich mu kompozytorów. Dobra, trochę przesadzam, koniec końców to nie wina Vivaldiego, że pisał piękne melodie. Kto ma ochotę na więcej szczegółów – zapraszam do działu recenzje…

A dla zachęty – kolęda. Znana, choć… bez ingerencji papieża jakby inna…

Read Full Post »

No się porobiło. Zima – może i jest, ale zdecydowanie nie w muzyce. Bo muzyka poczyna sobie, jakby było lato. Gorąco, promiennie i ciepło. Wszędzie jej pełno.

Zatem – porobiło się, bo wkrótce sporo koncertów muzyki klasycznej przed nami. Najlepiej byłoby być na wszystkich, ale to się nie da, niestety. Więc trzeba będzie coś wybrać. Czego tyczą się rozterki? Ano:

Najpierw – 12 lutego, we czwartek, w sali koncertowa Filharmonii Wrocławskiej wystąpi Wrocławska Orkiestra Barokowa, którą poprowadzi wiolonczelista i dyrygent Jarosław Thiel. Obok nich zaśpiewa Julia Lezhneva (sopran). W programie arie i recytatywy Jerzego Fryderyka Haendla, przeplatane concerto grosso Geminianiego i Haendla. Słowem… mmmm, pięknie będzie. Więcej zresztą informacji znajdziecie tu. WAAAARTO.

Michelangelo-creation-croppedAle żeby nie było tak łatwo, to dzień później, w Filharmonii Łódzkiej, w ramach obchodów stulecia Filharmonii odbędzie się równie fascynujące i warte zobaczenia przedstawienie. Utwór co prawda jeden, ale za to jaki – Józefa Haydna „Stworzenie świata” (Hob. XXI:2). Wykonawcy – i tu uwaga uwaga – 

Ingrida Gapova – sopran (tak tak, ta sama, co śpiewała nam Roemhildta niedawno w Dwójce i która zachwyca Klasyczną Niedzielę na płytach Goldberg Baroque Ensemble) oraz

Jarosław Bręk – bas.

Koncert poprowadzi Kai Bumann, a dyrygował będzie Orkiestrą Symfoniczną Filharmonii Łódzkiej, Chórem Mieszanym Filharmonii Łódzkiej

Informacje tu.

No i? Mówiłem, że łatwo nie będzie…

Read Full Post »

Older Posts »