Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for Luty 2015

Wiek osiemnasty dla Rzeczypospolitej łaskawy nie był. Państwo przypominało ani chybi dzisiejszą Ukrainę, co to niby istnieje, niby ma instytucje państwowe, niby ma armię, niby ma nienaruszone terytorium, ale jak jest faktycznie – wszyscy wiedzą. Takież samo było trwanie naszego państwa wówczas. Z perspektywy politycznej zatem była to już hekatomba, nic nie mogło pańska polskiego rządzonego przez następców Sobieskiego zatrzymać w powolnym locie ku katastrofie. Ani żenująco – kompromitujące rządy obu Niemców (dobra, niech będzie Sasów), ani miotający się między tragedią a komedią dobry król Staś.

Zatem szło ku klęsce, ale przecież życie to nie tylko polityka (a raczej – na szczęście!). Ot, zwyczajnie, myślało się co do garnka włożyć, na grzbiet założyć w pole i do kościoła w niedzielę. Jak po latach trafnie opisał to poeta nawiązując do Kochanowskiego:

Tak nas Panie obdarzasz, wżdy nam zawsze mało

Za nic mamy – co mamy, więcej by się chciało.

A przecież ni nam życia ni geniuszu starcza

By skorzystać z bogactwa samej duszy skarbca.

Za to ciało gnębimy, jakby wieczne było:

Krwią wojenny trud płaci, potem zrasza miłość

Aż i w końcu niezdatne do snu ni kielicha;

Trzeszczy, cieknie i śmierdnie, wzdyma się i wzdycha.

Nie zachwycą już nas wtedy szczodre dary boże.

Bośmy kochać to nawykli, z czego czerpać możem.

Rzeczypospolita istniała od zawsze. I znikła tak nagle, jakby tu między Wartą a Dnieprem nie było państwa liczącego sobie kilka stuleci. Jakby nie było niczego. Tylko nadciągający zewsząd kulturträger…

Wiem, taki trochę dołujący wstęp przygotowałem. Celowo. Byśmy pamiętali, że mamy co mamy ale nie na zawsze. By potem następne pokolenia nie wyciągały (o ile będzie skąd wyciągać) z zakopanych potajemnie archiwów dowodów świetności naszego państwa. Nas, Polaków. Jak to się dzieje dziś, gdy przywracamy należną rangę m.in. muzyce, która u schyłku naszej pierwszej państwowości rozkwitała tak, jakby ów koniec nigdy nie miał nastąpić. Zapraszam do działu recenzje…

Bo grają tak:

Reklamy

Read Full Post »

WojanówStaliśmy dziś z bratem na dziedzińcu Pałacu Wojanów. Po lewej stronie, za drzewami widać było żółcące się mury równie pięknej łomnickiej posiadłości rodziny von Küster. I taka nas naszła nostalgia za czasami, które minęły. Jeździmy teraz po Dolnym Śląsku, po Dolinie Pałaców i Ogrodów, oglądamy i fotografujemy te ślicznie odnowione i te zupełnie zapomniane ślady dawnej wspaniałości tego regionu. Kilkaset kilometrów na wschód jest taki sam kraj. Z taką samą bazą nostalgicznych śladów z przeszłości. Tyle, że one nie mają pewnie takiego szczęścia, jak te u nas. Niektóre ocaleją (zwłaszcza, że tam coraz bliżej zaczyna być słychać artylerię wszelkiej maści), inne pochłonie ząb czasów. A szkoda. Taka cholerna szkoda. Muzycznie zaś nasze nostalgiczne zadumanie nad tragicznym losem tych miejsc najpełniej opisuje muzyka austriackiego kompozytora, grana przez rosyjskiego (a po prawdzie polskiego) Żyda z paszportem amerykańskim, urodzonego w polsko-żydowsko-ukraińskim Berdyczowie. Przez artystę, który tak bardzo nie pasował do swoich czasów…

Read Full Post »

… bo nie o zachwytach nad urodą kobiecych głosów będzie. A przeciwnie, raczej o muzyce, która swego czasu już się w Klasycznej Niedzieli pojawiła, aczkolwiek specjalnego triumfu nie odniosła. A szkoda. Więc dziś zapraszam do działu recenzje, gdzie znajdziecie kilka słów o kolejnym albumie z grudniowej dostawy…

Aczkolwiek… przekornie posłuchajcie jednego z dwóch wokalnych utworów z tej instrumentalnej płyty… Zaczyna się ona tak:

Read Full Post »

To się nie dzieje – że wykorzystam ulubione powiedzonko mojego syna. Niemożliwe, abym po raz kolejny, i to praktycznie pod rząd, zachwycał się muzyką francuską. A jednak. Najpierw Carolyn Sampson i jej A French Baroque Diva a teraz wielki teatr miłości Jana Filipa Rameau. O ile jeszcze przypadek Sampson dałoby się jakość wytłumaczyć, bo… nosz lubię tę śpiewaczkę, o tyle Sabine Devieilhe łamie mi tu wszelkie zasady. Boć francuska muzyka śpiewana przez francuską sopranistkę… ani chybi to się nie dzieje.

Ano jednak tak. Po szczegóły zapraszam do działu recenzje. A póki co – niech zagra muzyka. Akuratna na niedzielny, piękny, słoneczny poranek.

Read Full Post »

… obiecało się kompozycję. No to jest. Taki śliczny menuecik, z osobistego notatnika Anny Magdaleny Bach.

Read Full Post »

… do Wielkiego Postu jeszcze dwa tygodnie a ja już utknąłem w tej muzyce…

Read Full Post »

Tak, jest taka płyta. Pisało się o niej, a jakże, jakiś czas temu. Zachwycało się i to znacznie. Nic dziwnego, bo album Maxa Richtera zasługuje na uwagę. Bezwzględnie. Zatem co, deja vu? Nie, nie mam problemów z pamięcią – dzisiejszy wpis tyczy się muzyki powstałej znacznie wcześniej. W zamierzchłych czasach przełomu siedemnastego i osiemnastego stulecia. A że tytuł podobny, ba, właściwie taki sam – to akurat nie przypadek. Ale po szczegóły zapraszam do działu recenzje…

Menuecik na wprowadzenie (choć inne wykonanie)…

… a tak przy okazji – czy on wam czegoś nie przypomina??!!

Read Full Post »