Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for Marzec 2015

Transmisja w Dwójce!

Ensemble Peregrina w PR II w Studiu im. Witolda Lutosławskiego. Koncert transmitowany online – tego nie wolno przegapić!

http://www.polskieradio.pl/8/688/Artykul/1404420,Muzyczne-arcydziela-polskiego-sredniowiecza-Zobacz-transmisje-wideo

Read Full Post »

„– No więc oni uważają, że kiedy spiszą wszystkie Jego imiona – a sądzą, że jest ich około dziewięciu miliardów – boża wola się wypełni. Rasa ludzka zakończy misję, dla której została stworzona, i nie będzie już powodu, żeby dalej istniała. Sama myśl o tym to jakieś bluźnierstwo…”

Jest taka scena w filmie Kontakt Roberta Zemeckisa, gdy główna bohaterka, Ellie Arroway siedząc wewnątrz zbudowanego wg wskazań obcej cywilizacji statku – kuli mówi: Jestem gotowa. Tylko po to, by kilkanaście minut później stwierdzić, że nie przypuszczała, jak piękny jest wszechświat. A potem dowiaduje się, że system komunikacji, z którego skorzystała za sprawą obcych został zbudowany znacznie wcześniej i nikt nie wie, gdzie są ci, co tak urządzili wszechświat. I czy jeszcze tu wrócą…

My ludzie od wieków zadajemy pytania i szukamy na nie odpowiedzi. Czyńcie sobie ziemię poddaną, powiedział Bóg do Adama i Ewy w prapoczątkach świata. Są tacy, co wierzą w ów początek ludzkiej wędrówki, co nie przeszkadza im dalej zadawać pytań i szukać na nie odpowiedzi. I są tacy, którym wizja świata stworzonego przez Boga nie odpowiada. Ale i oni szukają rozstrzygnięcia w każdej nurtującej ich kwestii. Jedni i drudzy więc, mozolnie i powoli, nie bez wzajemnej niechęci idą w kierunku białego światła. Światła poznania.

Ellie Arroway spoglądając w przyszłość mówi jeszcze jedno ważne zdanie. „To takie piękne. Powinni tu przysłać poetę…”

Artyści, choć wykpiwani często przez ludzi nauki, są jak buddyjscy mnisi z opowiadania Arthura C. Clarka zacytowanego na samym początku. Na swój sposób próbują zobrazować świat. Spisać każdy jego aspekt. Namalować każdy kolor. Wyrzeźbić każdy kształt. Zagrać każdą nutę. Tyle dla nich znaczą owe Imiona Boga. Iluż ich znamy takich, którzy zbliżyli się do Ideału?

Wśród nich jest ktoś, dla kogo w Klasycznej Niedzieli nie ma miejsca (z założenia). To nie ten rodzaj muzyki, nie ta forma, instrumenty, harmonie i brzmienia. A jednak. Odkąd po raz pierwszy dotarła do mnie ta Muzyka, mam nieodparte wrażenie, że opisuje ona tyleż nici ze splątanych losów świata, że trudno o bardziej nieopisywalne ucieleśnienie ludzkich możliwości. Jest klasyczna do bólu, religijna do szpiku kości, a zarazem zupełnie świecka i nieziemsko odległa. Drzemie w niej cała maestria chrześcijańskich wierzeń połączonych z ciepłem agnostycznego teizmu. To nuty, który blisko do doskonałości tak bardzo, że… na dobrą sprawę nie mają racji bytu. Taki to zresztą album. Nieistniejący. Próżno go szukać w formie ogólnodostępnej, bo pojawia się li-tylko jako ułamek większej całości. Skryty przed światem, schowany pomiędzy dzieła pomniejszej wagi egzystuje sobie jedynie w świadomości tych nielicznych, którym dane było przedrzeć się przez najciemniejsze zakamarki informacyjnego szumu, jaki przykrywa współczesny świat niczym pył starożytne Pompeje. Klaus Schulze i jego Cello – czterdziesta dziewiąta część boxu The Ultimate EditionPrzestrzeń zakamuflowana w nicości. Boskie Agnus Dei opisane zerojedynkowym algorytmem. Jedno z Imion? Oby tylko jedno z… bo tamta opowieść z początku wpisu kończy się tak:

„[…] – I czego się po nas wtedy spodziewają? Samobójstwa? – Nie będzie takiej potrzeby. Kiedy lista zostanie zakończona, Bóg wkroczy do akcji i po prostu zwinie interes… Bingo! – A, już łapię. Jak skończymy robotę, będzie koniec świata.[…]

– Powinniśmy być za godzinę – krzyknął przez ramię do Chucka. Potem po namyśle dodał: – Ciekawe, czy komputer skończył już cykl? Powinien. Ponieważ Chuck nie odpowiedział, George odwrócił się w siodle i zobaczył jego twarz, biały owal zwrócony ku niebu. – Patrz – szepnął Chuck, więc i George spojrzał na niebo. (Wszystko ma swój ostatni raz). Nad ich głowami zwyczajnie, po cichu gasły gwiazdy.”

 

Read Full Post »

Mój przyjaciel Marcin klasyki „raczej” nie słucha. Raczej, co nie znaczy, że zupełnie i trza jasno stwierdzić, że dla niektórych kompozycji czyni wyjątki. Co ani mnie ani nikogo innego w sumie zupełnie nie powinno dziwić. Boć muzyka klasyczna nawet w uszach zmarnowanych rockowym hałasem (pozwalam sobie, ale wszak i ja nie lepszy jestem)  czasami odnajduje się niczym zagubiona karawana na pustyni. I jak już wejdzie na szlak wytyczony przez konkretne nuty, to choćby nie wiem, co się działo – już na zawsze w słuchaczu pozostanie. Ale to właśnie Marcin (siekierka dla Niego) podesłał mi info o nowym Allegrim.

Gregorio Allegri i jego Miserere Mei. Każdy, kto o klasykę się otarł, nie ma prawa nie znać tego nagrania. NIE-MA-PRAWA! Jeśliś jest słuchaczem, dla którego Muzyka to nie tylko tło, gadające głowy i reklamy w radiu, jeżeli masz się za melomana – nie możesz (i lepiej się nie przyznawaj) tego utworu nie znać. Furda tam wszystkie kantaty Bacha. Furda polonezy Chopina, symfonie Beethovena i skrzypcowy spór między harmonią a wyobraźnią (czyt. Cztery Pory Roku) Vivaldiego. To wszystko „możesz” znać drogi słuchaczu, ale Miserere Mei ulubionego kompozytora papieża Urbana VIII to rzecz nie-do-opisania! To absolutyzm oświecony i geniusz spełniony. „Jazda obowiązkowa” – jak mawia pewien znany nam prezenter w radiowej Trójce.

No dobrze, koniec wstępów. Do rzeczy.

Miserere Mei narosło wiele legend. Pewnie nieprzypadkowo, bo i papież, i otoczenie, i kościół, no i też sam kompozytor się do tego przyłożyli. Dodajmy jeszcze do tego Mozarta, budującego swoją karierę na eventach (słynne „zapisał z pamięci pełną wersję improwizowaną utworu po dwukrotnym jego wysłuchaniu„) i już mamy mit na micie mitem poganiany. Było, nie było… nieważne. Istotne w całej kwestii jest to, że owa kompozycja w końcu wyrwała się w świat z Kaplicy Sykstyńskiej i pozwala się wielbić na całym świecie.

Jest kilka kanonicznych wersji tego utworu. Tallis Scholars oczywiście kiedyś nagrali to tak, że szczęka opada. Potem nagrali to znowu i … też jest porywająco. Wszyscy nagrywają jednak ten utwór w pewnej, dość dokładnie określonej wersji. Ale… no właśnie, ale…

Poniżej wklejam filmik z realizacji nowej wersji Miserere Mei. Filmik przerywany komentarzami, których warto wysłuchać. Co, dlaczego itd. W międzyczasie (w tle) słyszymy muzykę. Tę najpiękniejszą. Inną niż przywykliśmy. Ale równie wstrząsającą. Ten utwór można kupić na stronie chóru i z tego też powodu nie wklejam samej muzyki. Miłej niedzieli.

Read Full Post »

10.00Oczywiście myślałem sobie nad muzyką na dziś. Kolejną wersję Vivaldiego? A może Cztery Pory Roku ale Haydna? No bo The Colour Of Spring Talk Talk czy The Dark Side Of The Moon – Pink Floyd nie pasują do serwisu (jakkolwiek za klasykę uznaliśmy te albumy już daaaaawno 🙂 )

Więc… skoro okazja po temu jest – tym razem Jerzy Fryderyk Haendel. Idealnie, prawda?

Read Full Post »

Już wkrótce, bo w niedzielę 29 marca 2015 roku w audycji Filharmonia Dwójki nadawanej przez Program II Polskiego Radia wystąpi Ensemble Peregrina. To oczywiście bardzo fajna wiadomość, ale… najważniejsze w niej jest jedno: koncert ze studia koncertowego Polskiego Radia im. Witolda Lutosławskiego będzie TRANSMITOWANY!

Tak wyglądają szczegóły: 18:45 Filharmonia Dwójki – Dzień Specjalny Euroradia  – Muzyka na Wielki Tydzień.

Ensemble Peregrina w składzie: Agnieszka Budzińska-Bennett –  śpiew, harfa, kier. art.; Kelly Landerkin –  śpiew; Lorenza Donadini –  śpiew; Hanna Järveläinen – śpiew; Baptiste Romain – fidel

Program:

Polska muzyka średniowieczna w kontekście europejskim

I część. Sacer nidus – Święte Gniazdo  Bolesław I. Chrobry i św. Wojciech w muzyce średniowiecznej

Festum agat ecclesia; Alme presul; O preclara Adalberti; O preclara Adalberti;   Annua recolamus; Omnis etas, omnis sexus; Alleluia. V. Beatus es; Adalbertus presul; Alleluia V. Salve decus Polonie; Bogurodzica; Fulget in templo legifer.

II część . Muzyka ze źródeł paryskich i starosądeckich (XIII/XIV w.)

Breves dies hominis; Christus factus est V. Propter quod et Deus; Quis tibi Christe meritas; Filip Kanclerz Homo vide; Benedicamus Domino; Manere/MANERE; Serena virginum/MANERE; O felix hec novitas; Stella naufragantium; Omnia beneficia; Estampie; Ave nobilis; Benedicamus Domino.

I jak? Widzimy się przy odbiornikach, kto nie może jechać do Warszawy? Choćby dlatego, by posłuchać tego nieziemsko pięknego utworu…

 

Read Full Post »

Nadszedł i sobie trwa. I przeminie. Ale zanim przeminie, jak wszystko na tym padole łez – posłuchajmy, dlaczego w muzyce osiemnastego stulecia wielkopostne kantaty stanowiły bardzo ważny element liturgii chrześcijańskiej. Ciut więcej słów znajdziecie TU, a na zachętę – grali wówczas i śpiewali w niemieckim (acz ponoć polskim) Gdańsku tak:

Read Full Post »

… muzycznie – niech zagrają i zaśpiewają tak:

A dlaczego? A dlatego…

Read Full Post »

Older Posts »