Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for Sierpień 2015

IMG_0705Ani się obejrzeliśmy, a tu stała się rzecz oczywista – w tym roku Festiwal Zeidlerowski na Świętej Górze w Gostyniu radować będzie nas przepiękną muzyką po raz dziesiąty! Jak co roku, począwszy od 2005 ostatni weekend września i pierwszy weekend października należy sobie zarezerwować. Dlaczego? Ano ponieważ obcowania z nutami skreślonymi stulecia temu przez Józefa Zeidlera nigdy dosyć. Nie mamy zbyt wielu kompozytorów (w każdym bądź razie niewiele się do czasów dzisiejszych uchowało). Jednak jak już coś zostało, to od razu dużego kalibru.

Zatem: X Festiwal Muzyki Oratoryjnej Musica Sacromontana 2015 odbędzie się w dniach 26-27 września 2015 roku oraz 3-4 października tegoż roku w wyśmienitych wnętrzach Bazyliki Klasztoru Księży Filipinów na Świętej Górze. Z programem następującym:

Sobota, 26 września 2015, godz. 19.30 Mistyczne światy dźwięków

Capella Cracoviensis

Jan Tomasz Adamus – dyrygent

Michalina Bienkiewicz – sopran, Dorota Dwojak-Tlałka – mezzosopran Piotr Szewczyk – tenor, Sebastian Szumski – bas;

Joseph Haydn Nelsonmesse – Msza Nelsońska

Johann Sebastian Bach – III Koncert brandenburski BWV 1048

Wolfgang Amadeus Mozart – Eine kleine Nachtmusik, KV 525

Niedziela, 27 września 2015, godz. 18.30 Przez śpiew i muzykę rozważać rzeczy Boskie – św. Filip Neri

Kapela Świetogórska Chór Kameralny Akademii Muzycznej w Poznaniu

Estevan Velardi – dyrygent

Marek Toporowski – dyrygent

Anna Chierichetti – sopran, Marzena Michałowska – sopran Riccardo Botta – tenor, Piotr Olech – kontratenor Jarosław Bręk – bas-baryton

Josef Ondřej Novotný – Litania do Filipa Neri /ze zbiorów świętogórskich /

Alessandro Scarlatti – Oratorio San Filippo Neri

Sobota, 3 października 2015, godz. 19.30 Flamenco Symphony

Orkiestra Symfoniczna Filharmonii Kaliskiej

Adam Klocek – dyrygent

Carlos Piñana – gitara

Miguel Ángel Orengo – instrumenty perkusyjne

Niedziela, 4 października 2015 , godz. 18.30 Nieznany Józef Zeidler

Orkiestra Sinfonia Varsovia Camerata Silesia – Zespół Śpiewaków Miasta Katowice

Jerzy Maksymiuk – dyrygent

Iwona Hossa – sopran, Agnieszka Rehlis – mezzosopran Rafał Bartmiński – tenor, Robert Gierlach – bas-baryton

Henryk Mikołaj Górecki – Trzy utwory w dawnym stylu

Wolfgang Amadeus Mozart – Divertimento D-dur KV 136

Józef Ziedler – Missa ex D / ze zbiorów Die Bayerische Staatsbibliothek w Monachium /

Read Full Post »

Te Deum

A konkretniej – TO Te Deum. Nie Charpientier, nie Lully. Ani nie Haendel ani tym bardziej Mozart, czy ukochany przeze mnie Zelenka. Żaden z dawnych mistrzów muzyki. Tylko kompozytor współczesny, u którego słowa Ciebie Boga Wychwalamy brzmią zupełnie ponadczasowo. Nieziemsko. Jakby część nut machnął od niechcenia jakiś mityczny deux et machina. Drzemie w tych frazach chłód surowych inflanckich krajobrazów. Zimnych wód Bałtyku, obmywających człowieka z najbardziej paskudnych win. Ta głębia i przestrzeń daje się odnieść do praktycznie każdej minionej epoki. Ale równie dobrze możemy wyobrazić sobie, że to Hal9000 lub któryś z jego następców wizualizuje sobie postać człowieczą, pokrytą już kurzem kosmicznej nicości tylko po to, by sprawdzić, cóż takiego niezwykłego było w tym naszym wymarłym już gatunku. A muzyka Avro Parta rozbrzmiewa w pustych korytarzach kosmicznych statków, puszczonych w ruch ręką człowieka, którego już nie ma w tym wymiarze wszechświata.

Piękny utwór. Najpiękniejszy. Gdyby miało po nas pozostać tylko jedne Te Deum, niech to będzie właśnie to…

Read Full Post »

… czyli L’Arpeggiata i Barbara Furtuna. Ze znakomitego albumu Via Crucis.

Read Full Post »

… a właściwie przepiękne wspomnienie o nim w muzyce Ensemble Peregrina. W tym roku minęło 990 lat od jego koronacji…

Hm, a album Miracula – Medieval Music for Saint Nicholas z 2014 czeka na swoją kolejkę do działu recenzje. Trza się sprężyć :))

Read Full Post »

IMG_9781Decyzja o wyjeździe na Dolny Śląsk zapadła błyskawicznie i jak to się zwykło mówić: w ostatniej chwili. Nie, żebyśmy mieli jakieś tam specjalne plany na weekend – wszak zdrowotne reperkusje moich szaleństw rowerowych cały czas jeszcze trzymały mnie wtenczas w uścisku. Ale pomysł, by pojechać na Pasję Janową do Świdnicy pojawił się już jakiś czas temu i gdzieś tam sobie drzemał z tyłu mojej głowy. Gdy więc okazało się, że jest tak nastrój, jak i ochota na wyjazd – nie zastanawialiśmy się ani chwili. Zarezerwowałem szybciutko nocleg, by  – mając świeżo w pamięci koncertowe wzruszenia – nie tułać się gdzieś po drogach południowozachodniej Polski. I pojechaliśmy ku tej fantastycznej sobocie.

Against literality. Przeciw dosłowności.

Oto aktualne hasło Międzynarodowego Festiwalu Bachowskiego w Świdnicy. Festiwalu mającego w tym roku swoją szesnastą odsłonę. Mogliśmy tam być tylko na jednym koncercie, bo ciężko, w natłoku codziennych spraw, znaleźć czas na cały, ponad tygodniowy program świdnickiej imprezy (wszak rodzina też domaga się swojego urlopu i to niekoniecznie przy muzyce Jana Sebastiana). Zatem: jeden koncert, ale jeśli już, to ten najważniejszy, bo od razu Johannes – Passion słynnego kantora od św. Tomasza z Lipska. I na dodatek w świdnickim Kościele Pokoju, w którym też jeszcze nigdy nie byliśmy (a bo to człowiek zawsze się śpieszy i potem nagle okazuje się, że nie ma czasu, by zjechać z głównej drogi do centrum). Podsumowując: zapowiadało się święto muzyki.

W programie przedkoncertowym doczytaliśmy, iż organizatorzy sugerują stroje koktajlowe (przyjaciel sugerował przebranie się za słomkę do drinków, ale ciężko mi się wbić w obcisły strój po wypadku) oraz zabranie koszyków piknikowych. Małym druczkiem na końcu dopisano szczegóły owej sugestii – na szczęście, nie przeczytawszy tego wcześniej wzięliśmy co trzeba, no może z wyjątkiem wina. Koniec końców po koncercie trza było wrócić do zachwycającego Gruszowa, a jazda po alkoholu nie wchodzi w grę. Azali koszyk mieliśmy…, w koszyku wiktuały specjalnie przez Najżońszą z Żon przyrządzone, ale… i tak się nie odważyliśmy piknikować w Kościele. Przeciw dosłowności. Ha!, no jasne. Nikt się nie odważył. Co nie znaczy, że cokolwiek się zmarnowało.

O koncercie przeczytacie w relacji (wystarczy kliknąć w link).

Nic się nie zmarnowało ze wspomnianych delikatesów za sprawą miejsca, gdzie przyszło nam spędzić cudowny wieczór. IMG_5192Pałac Gruszów, prowadzony przez Kingę Zabokrzycką oczarował nas osobą właścicielki, wnętrzami, przyjemnym i niezwykle uroczym wieczorem spędzonym wśród miłych ludzi na tarasie. Nasze placki i owoce znalazły uznanie wśród gości, a serwowane doń pyszne wino idealnie uzupełniło wrażenie wyjątkowości wieczoru. Fantastyczne miejsce. Aż nie chciało się rankiem wyjeżdżać. Zwłaszcza, że do śniadania… grali Chopina. Ech…

Read Full Post »

Świetna wiadomość 

Read Full Post »