Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for Październik 2015

Ta ostatnia niedziela…

… we Wrocławiu przebiła wszystkie inne w tym roku. Dlaczego? A dlatego…

A tu możecie poczytać o szczegółach.

Read Full Post »

877

Czyli cyfra na dziś. 28 października 1138 roku umarł król Boleslaw, zwany Krzywoustym. O tym, co stało się pózniej wszyscy wiedzą.

Read Full Post »

petrus_wilhelmi_de_grudencz_20130215_1512892159… znowu będzie o Chopinie (oczywiście z pozycji „klęcząc przed Tobą”) to proponuję spojrzeć na stronę ansambla Ars Cantus. Będąc w Narodowym Forum Muzyki zaopatrzyłem się w Ich album z muzyką Piotra z Grudziądza. Śliczna płyta, napiszę o niej więcej, a na razie zajrzyjcie na ich stronę – są tam próbki nagrań.

Ars Cantus kto to? A album Musica Divina  kojarzycie?

A kompozycje Petrusa Wilhelmiego de Grudencz znajdziecie tu (nr 6 i 7).

Read Full Post »

Przykryć rozczarowanie…

…można. Muzyką. Ale, nie odchodźmy od fortepianu. Jakoś tak nie da się po tych wszystkich dniach. Zatem? Wilhelm Kempff i jego spojrzenie na kantatę Nun komm, der Heiden Heiland.

(więcej…)

Read Full Post »

Chopin Competition 2015…

… żenada.

Read Full Post »

Charles Richard-Hamelin. Nie byłem jego fanem, jakoś nie ujął mnie swoimi interpretacjami we wcześniejszych etapach. Ale – jako jedyny wybrał na finały koncert fortepianowy f-moll op. 21. Wszyscy (no sorry, ale tak to wygląda) jak takie … idące za stadem zwierzaki zamierzali grać (i zagrali ostatecznie „jedynkę” czyli koncert e-moll op. 11), tylko Richard-Hamelin rzucił wyzwanie przesądom i mitom (że niby konkurs można wygrać tylko koncertem e-moll).

Zagrał pięknie, młodzieńczo, ekspresyjnie i błyskotliwie. Larghetto, ta ulubiona przeze mnie część chopinowskiego dzieła zabrzmiała tak, że czapki z głów. Allegro vivace faktycznie było vivace. Ta radość, brak wyrachowania, po prostu ideał. Wszystko, co wcześniej pomyślałem sobie o Kanadyjczyku tym jednym koncertem wymazał niczym gąbką z tablicy. Oj, bardzo mi się podobało, ale… cóż – ten koncert Chopina jak dla mnie daje na starcie pianiście +10 do każdej oceny.

A pozostali? Grali. Tyle wystarczy.

Kto wygra? My. Mieliśmy piękny październik z muzyką Fryderyka Chopina. Sporo osób nagle uznało, że „jednak lubi te nuty”. A werdykt? Będzie jaki będzie.

Read Full Post »

Dziś kolejny dzień przesłuchań finałowych XVII Konkursu Pianistycznego im. Fryderyka Chopina. Artyści: Eric Lu (który we wcześniejszych etapach grał ładnie, ba, nawet można powiedzieć, że pięknie i na finały zasłużył, ale specjalnie jakoś to mnie nie porwał) z USA, Szymon Nehring (jedyny Polak wśród finalistów) oraz Georgijs Osokins, pianista z Łotwy (który ekspertów w studiu TVP Kultura i radiowej Dwójce wprowadzał swoimi występami w jakiś amok).  Słowem: bardzo różni artyści, prezentujący odmienne style gry. Podobnie jak wczoraj byłem przekonany, że ta najbardziej wyrazista postać – czyli Łotysz – będzie przysłowiowym killerem całego show. Że wyjdzie i zagra tak wyśmienicie, jak  choćby pamiętnego Poloneza As-dur op. 53. Że przyćmi poprzedników i tyle ich będziemy widzieli (pamiętali).

Nic bardziej błędnego. Wspaniale, po prostu wyśmienicie rozpoczął Eric Lu. Cofam wszystko, co złego o nim wcześniej sobie pomyślałem. Tak lekko, wdzięcznie, z wyczuciem i natchnieniem, jak wykonał koncert e-moll nie zagrał jeszcze na tym konkursie żaden pianista. I choć Kate Liu z wczoraj zdecydowanie nie przebił, to na podium zasługuje. Zaraz za Kate. Minimalnie przed Aimi. A Nehring? Cóż. Zachwycił ekspertów. Mnie nie. Jakoś tak walczył z fortepianem, miałem wrażenie, że orkiestra dawała mu fory tam, gdzie mógłby mieć braki. Poprawnie, lepiej niż Chorwat, lepiej niż Koreańczyk z wczoraj (ale dodatkowe punkty ma za pochodzenie). Widocznie spięty, zbyt zgarbiony. Jest finalistą. I to dla niego wystarczająca nagroda.

I na koniec Łotysz. Znowu ta sama sceniczna poza: marynarka, koszula i pewność siebie. Wyszedł i zagrał. I trochę przekombinował. Konkursu nie wygra się zmieniając tu i ówdzie wykonywane dzieło. A koncert e-moll w jego wykonaniu brzmiał inaczej. Jakby mroczniej, chwilami ciężej. To taki romantyzm, w którym Król Olch już zabrał co jego i nie można liczyć, że ktoś nas zratuje przed widmami strzyg i upiorów. Tu inaczej, tam inaczej i … choć słuchało się tego znakomicie, to bardzo, ogromnie się zdziwię, gdyby Osokins wygrał konkurs. Myślę, że nawet jeśli Jury dopuszcza myśli o swobodzie wykonawczej, poszukiwaniu nowego brzmienia, to łotewski pianista poszedł o jeden krok za daleko. Za takie granie nawet należałoby mu się standing ovation, ale… nie na Konkursie.

Jak powinno się grać ten koncert? Ano tak:

Read Full Post »

Older Posts »