Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for Listopad 2015

Radio Ga Ga

Dobrej muzyki nigdy dość. Idą Święta, więc gdyby one już komuś obrzydły za sprawą mdłych melodyjek odgrywanych w marketach, to już we środę, 2 grudnia br. w radiowej Dwójce może poratować swoją poharataną muzyczną duszę wsłuchując się w anielskie wręcz dźwięki sprokurowane na Dniach Muzyki Dawnej w Fertoszentmiklos (tego lata, a ściślej 27.06.2015).

Wieść niesie, że będzie czym się uraczyć. Na początek Antonio Vivaldi i jego niezwykle sugestywna, melodyjna i nieraz w Klasycznej Niedzieli hołubiona Gloria D-dur RV 589. Zaraz po Rudym Księdzu czas przyjdzie na Jana Sebastiana Bacha i jego Kantatę Warum betrubst dud ich, mein Herz? BWV 138. A gdyby komuś było mało, to w trzeciej części koncertu znowu zaprezentuje nam się Johann Sebastian Bach. Usłyszmy Kantatę Die Himmel erzahlrn die Ehre Gottes BWV 76.

Zagra i zaśpiewają: Purcell Choir & Orfeo Orchestra, pod dyr. Gyorgy Vashegyi. Soliści: Agnes Kovacs – sopran, Agnes Pinter – sopran, Bernadett Nagy – alt, Peter Barany – kontratenor, Laszlo Kalman – tenor, Peter Meszaros – tenor, Akos Borka – tenor, Domonokos Blazso – bas.

WARTO!! Ach, zapomniałbym. Środa, to jasne, ale… o 19.30. Filharmonia Dwójki. Nie zapomnijcie.

A następnego dnia?  Ano czeka nas transmisja z festiwalu Opera Rara. Od 20.00 zawitamy do Teatru im. Juliusza Słowackiego w Krakowie, gdzie orkiestra La Venexiana, prowadzona przez Claudio Cavinę, którą wspomogą: Jolanta Kowalska-Pawlikowska, Monica Piccinini, Francesca Boncompagni, Filippo Mineccia, Raffaele Giordani, Alessio Tosi, Giuseppina Bridelli, Margherita Rotondi, Alberto Allegrezza, Xenia Meijer, Salvo Vitale oraz Mauro Borgioni. Zagrają i zaśpiewają Koronacja Poppei Claudio Monteverdiego.

To na koniec posłuchajmy, jak ta Gloria powinna brzmieć…

[spotify https://open.spotify.com/track/61uWgWk81ixHICUudEPoIx]

Read Full Post »

Zapowiadało się. Czekało. Aż nadszedł. Kto może, ten idzie na koncerty, kto nie może – niech słucha. Dla przykładu może być taka płyta. Bardzo zacna. Prawie dokładnie Martha gra tam tak…

[spotify https://open.spotify.com/track/5kSCUAzCsIYLaGU9PqUsYI]

Read Full Post »

My, Stanisław August, z Bożej Łaski Król Polski, Wielki Książe Litewski et c., et c., et c.

Nie szukając w ciągu królowania naszego innych korzyści lub zamiarów, jak stać się użytecznym ojczyźnie Naszej, byliśmy także tego zdania, iż opuścić należy tron w okolicznościach, w których rozumieliśmy, że oddalenie Nasze przyłoży się do powiększenia szczęścia współziomków Naszych lub też przynajmniej umniejsza ich nieszczęścia; przekonani teraz, że pieczołowitość Nasza na nic się ojczyźnie Naszej nie przyda, kiedy nieszczęśliwa zdarzona w niej insurekcja pogrążyła ją w teraźniejszy stan zniszczenia, i rozważywszy, że środki względem przyszłego losu Polski koniecznie potrzebne z powodu naglących okoliczności, a od Najjaśniejszej Imperatorowej Wszech Rosji i innych sąsiednich mocarstw przedsięwzięte, jedynymi są do przywrócenia pokoju i spokojności współobywatelom Naszym, których dobro zawsze było najmilszym przedmiotem starań Naszych — postanowiliśmy przeto z przywiązania do spokojności publicznej oświadczyć, tak jako też niniejszym aktem najuroczyściej ogłaszamy, że wolnie i z własnej woli wyrzekamy się bez ekscepcji wszelkich praw Naszych do Korony Polskiej, do Wielkiego Księstwa Litewskiego i innych należących do nich krajów, jako też znajdujących się w nich posesji i przynależytości ; akt ten uroczysty abdykacji korony i rządu Polski w ręce Najjaśniejszej Imperatorowej Wszech Rosji składamy dobrowolnie i z tą rzetelnością, która postępowaniem Naszym w całym życiu kierowała. Zstępując z tronu, dopełniamy ostatniego obowiązku królewskiej godności, zaklinając Najjaśniejszą Imperatorową, ażeby macierzyńską swą dobroczynność na tych rozciągnęła, których królem byliśmy, i to wielkości Jej duszy działanie wielkim swym sprzymierzeńcom udzieliła. Akt niniejszy dla większego waloru podpisaliśmy i pieczęć nań Nasza wycisnąć rozkazaliśmy.

Działo się to w Grodnie dnia 25 listopada, a roku 32 panowania Naszego Stanisław August, król.

Smutno tak…

 

Read Full Post »

430…

… liczbą na wczoraj, czyli na 23 listopada. Minęła wczoraj, zapomniana przeze mnie w natłoku codziennych zajęć rocznica śmierci Thomasa Tallisa. Niejednokrotnie tu w Klasycznej Niedzieli przywoływanego. Exegi monumentum…

[spotify https://open.spotify.com/track/4QAv68IUBIW3Zr9JHlaz8Z]

Read Full Post »

(nic więcej nie trzeba mówić, prawda?)

[spotify https://open.spotify.com/track/4GomBW1n6Ghfuxvu3pFt3Y ]

Read Full Post »

Na dobranoc…

… bo wygląda na to, że lepiej… „już było”. 

Read Full Post »

Zielone Świątki 2016…

… już mają swoją muzykę. Tzn. jeszcze nie mają, ale wkrótce będą ją miały. Już przebieram nogami czekając na premierę 🙂 Czego? A tego…

front

Read Full Post »

… jakoś ostatnio przez tego Chopina, że człowiek nic tylko słuchałby fortepianowych szaleństw kompozytorów z przełomu osiemnastego i dziewiętnastego stulecia. W sumie w jakiś sposób jest to uzasadnione – wszak Chopin Competition 2015 zakończył się niespełna trzy tygodnie temu, a jego laureaci cały czas jeszcze jeżdżą po Polsce z koncertami. Swoje uwielbienie dla muzyki Fryderyka deklarowałem wszak niejednokrotnie, a sam fortepian zajmuje w moim prywatnym rankingu instrumentów muzycznych jedno z najwyższych (jeśli nie najważniejsze, to co najmniej drugie) miejsc. Niejako więc z rozpędu, pasując do konwencji fortepianowo – orkietrowej wpadł nam ostatnio do działu recenzji Wolfgang Amadeusz ze swoimi koncertami 16 i 17… i tu już zupełnie nieprzypadkowo pomyślałem sobie, że czas sięgnąć po muzykę, która dla naszego najsłynniejszego kompozytora stanowiła zarazem wzorzec i inspirację. A że przy okazji osoba kompozytora zarazem łączy się nam pięknie ze wspomnianym powyżej Mozartem, toteż… Panie i Panowie: oto Jan Nepomuk Hummel.

W tym miejscu, zdaje się warto byłoby rzucić na szalę krótki rys historyczny. Przyda się, bo dzięki temu łacniej nam będzie odnaleźć się w zawiłościach i narodowych konotacja wieku XVIII. Gdy świat – nie tylko muzyczny – kształtował się na nowo. Postaram się przy tym być możliwie zwięzły i rzeczowy, a gdybym jednak uległ jakimś tam dygresjom, to… nobody’s perfect (except our wives, of course).

 Hummel, urodzony w listopadzie 1778 roku w Bratysławie zwanej natenczas Pressburgiem (z niemiecka, ale to uzasadnione, bo Germanie rozplenili się wówczas w wielu miastach Europy Środkowej niestety) przyszedł na świat w mieszczańskiej rodzinie muzykalnych Austriaków, jacy pospołu z Niemcami od kilku wieków powoli, acz nieprzerwanie ładowali się na urzędy w dziedzinie m.in. Czechów i Słowaków. Nie żal mi ich ani trochę, choć fakt, że pod Białą Górą półtora wieku wcześniej próbowali się oprzeć niemczyźnie i dzielnie stawali do boju, jednak… sami sobie sprokurowali ten los. Trzeba było bardziej podgryzać Królestwo Polskie za sprawą różnych Przemyślidów czy Luksemburgów. Ok, koniec dygresji. W każdym bądź razie skutkiem takich a nie innych działań w kraju po drugiej stronie Karpat niemczyzna zadomowiła się niezwykle mocno, a zaszczyty i urzędy rdzennym mieszkańcom tych ziem przechodziły – delikatnie rzecz ujmując – koło nosa. Nie inaczej było w Pressburgu, gdzie Hummelowie stanowili jedną z licznych rodzin austriackich wiodących prym w historycznym mieście koronacyjnym królów… węgierskich. Ano, #takasytuacja – skomentowałoby dziś „młode pokolenie”.

Kompozytor dorastał zatem w rodzinie muzycznej, a sąsiedztwo pobliskiego Wiednia, będącego w XVIII stuleciu jednym z najważniejszych kulturalnych centrów Europy rokowało dlań bardzo optymistycznie. Miało ono zresztą zdecydowany wpływ na przyszłość Austriaka, bo jeszcze jako dziecko trafił pod skrzydła samego Wolfiego. U Mozarta Hummel mieszkał i uczył się co prawda „tylko” przez dwa lata, ale wieść niesie, że jego zdolności były na tyle duże, że pierwsza ważniejsza prezentacja sceniczna nastąpiła właśnie poprzez wykonanie jednego z koncertów fortepianowych Wolfganga Amadeusza.

Na a potem już poszło z górki – nawykły do splendoru, sławy i czego tam jeszcze sobie nie wymyślimy nauczyciel młodego Hummla przekonał jego rodziców, że nic tak nie rozwinie talentu i obycia scenicznego u chłopaka, jak trasa koncertowa po Europie. Tak też uczyniono: Czechy, Niemcy, Dania, Anglia, Holandia… jedynie Francję musiała rodzina Hummlów ominąć, bo tam akurat Francuzi uznali za stosowne ostro rżnąć się po szyjach. Przy okazji tych koncertów poznał Jan Nepomuk Józefa Haydna. Załapał się na lekcje, a potem nawet na stanowisko kapelmistrza Esterhazych (tak-tak, w przepięknym Fertöd). W międzyczasie świat nie tylko muzyczny bardzo przyspieszył: Napoleon ze swymi legiami przetaczał się przez cały kontynent, potem w drugą stronę szły ruskie hordy Aleksandra I Romanowa. Mozart już nie żył, Haydn podobnież, a trzeci z klasyków wiedeńskich – Beethoven praktycznie już nie słyszał, co napisał. Znowu szło nowe, przygotowane przez burzę i napór osiemnastego stulecia – czyli romantyzm. I tenże w muzyce Hummla bardzo słychać. W jakiej muzyce? A o tym w dziale recenzje…

A grają tak:

Read Full Post »

… choć wolałbym jednak tylko dla walorów muzycznych. Jednak dziś nie dla Paryża. Nie dla Francji. Dla świata. Dokąd nas to zaprowadzi….

Read Full Post »

… you made my day 🙂

Read Full Post »

Older Posts »