Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for Czerwiec 18th, 2017

Ah! Tutto, tutto fini…

Oto kraina martwa

Kraina kaktusów

Gdzie przed wzniesionymi

Posągami z kamienia

Dłoń umarłego wzywa łaski głazu

Pod migotaniem spadającej gwiazdy.

Gdzieś tak pomiędzy Mascagnim, a Rachmaninowem, między pejzażami Friedricha a symboliką Poussina  jest takie wakacyjne popołudnie jak dziś. Pasuje tu ściszone, chopinowskie preludium Seong-Jin Cho, jak i dynamicznie rozkołysane andante z koncertu skrzypcowego Haydna, czarowane przez Carmignolę. A wydawałoby się, że budowanie listy przebojów muzyki klasyczne na lato mija się z celem. Czy da się wysłuchać tintinnabuli Pärta, a potem zaraz przeskoczyć o kilka wieków wstecz i zajrzeć, co tam Philippe z towarzyszeniem Cristiny wycierpiał w miłosnym zapamiętaniu Monteverdiego? Da się, choć to tak różne utwory, tak różne epoki, iż stawianie obok siebie obu tych postaci (i tych intepretacji: prawda, prawda) zdać się może nawet bluźnierstwem. Koniec końców, czy fan, no dobra, miłośnik, (eee, no ok, też słabo), meloman (niech będzie, choć pretensjonalne to-to), może wybierać tak sobie kawałeczki z tego pudełka czekoladek? Zamiast spędzać kilka godzin z muzyką sakralną Jana Sebastiana machnąć sobie najpierw gouldowską Arię z Wariacji (a co, jak szaleć to szaleć), potem szybciutko przeskoczyć do istominowskiego andante z dwudziestego pierwszego (tego od lubieżnika Wolfiego) i na koniec to wszystko przykryć dajmy na to tallisami z ich nadobną egzaltacją papieskiego ulubieńca i jego Miserere?

Wszystko się da. I tak można się pogrążać, zwłaszcza gdy nie brak dobrego wina, miłego towarzystwa i napuszonego Sola nad tarasem. A potem przychodzi żenująca wiadomość, że Festiwal w Bieczu się nie odbędzie. Bo ta cholerna dobra zmiana potrafi jedynie psuć. No to na pożegnanie pozostaje nam jedynie addio, del passato… Montserrat i prowadzący filharmoników świetny jak zwykle, nieodżałowany Georges Pretre. Dobranoc.

 

Read Full Post »