Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for Marzec 2018

… a że po czesku? Tym bardziej! Oczywiście w dziale Recenzje.
A grają tak…

Reklamy

Read Full Post »

Spokoju…

…życzę. Najlepiej przy dobrej muzyce…

Read Full Post »

Ależ proszę bardzo. Voila!

A grają tak…

Read Full Post »

A na wieczór…

…pavana dla zmarłej Infantki Maurycego Ravela. Ciężko powiedzieć, dlaczego akurat ów utwór tak się nazywa – wszak sam kompozytor tego specjalnie nie wyjaśnił. Być może zatem ten tytuł to po prostu dobrze przemyślany… jakbyśmy to dziś powiedzieli: iwent. Nie wyjaśnimy sobie tego już, a po prawdzie, to nie ma ta kwestia żadnego znaczenia. Zwłaszcza w kontekście kunsztownej zjawiskowości, jaka płynie do nas z każdej nuty. Słychać w ten pawanie swoiste stęsknienie połączone z zadumą. Gdzieś tam tkwi romantyczna wizja, jakiej nie powstydziłby się sam Caspar Friedrich, a i młodzieńczy Chopin, tkwiący w namiętnościach do Konstancji też by się nam odnalazł. Piękny, nieśpieszny, wybornie melodyjny i niesamowicie dojrzały utwór. Akurat na taki wieczór jak dziś… Gra Bertrand Chamayou, którego to właśnie album z dziełami fortepianowymi Ravela miesięcznik Gramophone uznał za „rewelacyjne występy zapierającej dech w piersiach piękności”. Absolutnie nie da się z tym polemizować. Miłego wieczoru.

Read Full Post »

Mandolina… ech, mam – by tak rzec – uraz do tego instrumentu. Kiedyś, w zamierzchłych czasach mojej młodości istniała bowiem w naszej parafii dziecięca orkiestra (no, może jeszcze istnieje, tego już nie wiem, bo wyprowadziłem się stamtąd), przygrywająca do mszy. Jej trzon stanowiły właśnie mandoliny, uzupełnione… akordeonami. Jeszcze teraz, na myśl o tamtych „brzmieniach” cierpnie mi skóra na karku…

A przecież ten zacny instrument, należący do rodziny lutni był w czasach baroku dość popularny, zwłaszcza na południu Europy. Mandolina, podobnie jak inne lutnie posiada wypukłe, gruszkowate pudło rezonansowe, zbudowane z cienkich drewnianych listewek, ma gryf, wokół którego wiązane są progi wykonane z jelit, oraz główkę z kołkami do mocowania strun. Główka jest umieszczona pod niewielkim kątem w stosunku do gryfu i zakończona charakterystycznym barokowym „zawinięciem”, typowym np. dla lutni barokowej. Płyta wierzchnia wykonywana najczęściej ze świerku, posiada otwór rezonansowy zamknięty ozdobną rozetą, wyciętą w tejże płycie. Do płyty wierzchniej przymocowany jest na stałe mostek (inaczej niż w późniejszych mandolinach, gdzie mostek jest ruchomy). Mandolina barokowa posiadała zwykle 6 chórów (par strun) wykonanych z jelit, choć starsze egzemplarze miewały czasem tylko 4 chóry. Kilku kompozytorów pokusiło się i stworzyło nań specjalne kompozycje. Jak choćby Antonio Vivaldi.

Rudy Ksiądz poświęcił mandolinie dwa swoje koncerty. Jeden z nich, koncert C-dur oznaczony w katalogu Ryoma oznaczony symbolem RV 425 napisany został na mandolinę i smyczki, drugi z nich, koncert G-dur to dzieło na dwie mandoliny i orkiestrę. Oba nie są zbyt często wykonywane, ale… no właśnie – trzeba odnotować, że ten pierwszy koncert wziął na warsztat znany i lubiany w Klasycznej Niedzieli Fabio Biondi i jego Europa Galante. Akompaniując mandoliniście, Giovanniemu Scaramuzzino zagrali całość tak, że… nie mam pytań. I chyba wyleczyłem się z wspomnianej na wstępie niechęci do mandoliny…

To co, zagrajmy sobie śliczniutkie largo do kawy. Może w końcu wiosna przyjdzie?

 

Read Full Post »

Wiosna…

…jak u Rachmaninowa. Miłych spacerów.

Read Full Post »

soundcloud.com/arash-ghomeishi/shigeru-umebayashi-georges-waltz

Read Full Post »