Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for the ‘Muzyka’ Category

[…] zaprawdę powiadam wam, zrobiłbym wiele, by posłuchać, jak Pani Ewa śpiewa dajmy na to…. Nissi Dominus – psalm Antonio Vivaldiego…. […]. Jaka Pani Ewa? A, zajrzyjcie do działu Koncerty.

A Nissi Dominus na alt, smyczki i continuo brzmi tak…

 

Reklamy

Read Full Post »

Miasto nad Wełtawą bywa irytująco fascynujące. Irytujące, bo jest oczywiście pełne turystów, którzy krążą po uliczkach Malej Strany, przeciskają się przez Most Karola i popijają piwo w knajpach Starego Miasta, próbując tym samym ukraść dla siebie choć odrobinę jego niezwykłej atmosfery. Zachować te skrawki w fotografiach, błyskotkach od Swarovskiego, pluszowych postaciach Krecika, czy zielonych butelkach Absynthu. Ale też fascynuje bogactwem oferowanej muzyki, i to tej w najlepszym wydaniu. Tej, którą najbardziej lubimy…

28 października w Czechach wypada Święto Niepodległości. My będziemy to samo celebrować (o ile te nasze polskie nawalanki da się tak scharakteryzować) niespełna trzy tygodnie później, Czesi zaś cieszą się z upadku Cesarstwa Habsburgów właśnie w ostatnich dniach października. Cieszą się we właściwy sobie sposób. Po prostu… świętując. Nie rozpamiętują, kto stał po której stronie pod Białą Górą, albo czy powstanie w Pradze faktycznie było konieczne. Świętują, i basta. Robią sobie fotki, popijają grzańce, a w licznych kościołach Malej Strany czy Starégo Města zabrzmi muzyka klasyczna. I to jaka!!?? Vivaldi, Bach, Händel, Mozart, Pachelbel, Smetana, Dvořák, Beethoven. Wymieniać dalej?

Oczywiście, mając tak nadmiar koncertów (nie, nie da się wędrować z jednego na drugi, mimo bliskości poszczególnych sal) musimy też uszykować się na odpowiednie wydatki. W tej mierze – nie sposób nie zauważyć – bijemy Czechów na głowę. Muzyka klasyczna w Polsce jest bardzo tania (ani trochę mi to nie przeszkadza), u naszych południowych sąsiadów już tak różowo nie jest. Bilet na koncert to wydatek rzędu 500 kč. Trochę zatem ta przyjemność kosztuje…

Zawsze jednak, gdybyśmy mimo wszystko dalej mieli ochotę na odrobinę czeskiej muzyki klasycznej, to polecam wejść w niewielką uliczkę Tyńską, obok Kościoła Najświętszej Marii Panny przed Tynem. Znaleźć tam można świetny sklepik z płytami, mający spory wybór muzyki kompozytorów czeskich. Wartych posłuchania. Jak choćby fagotowe koncerty Antona Reichenaua. W pięknym wykonaniu Collegium 1704 pod batutą Vaclava Luksa. Do śniadania? A pewnie. Grajmy.

Read Full Post »

… na Leszno Barok Plus Festiwalu. A ściślej, się dopiero „porobi”. Jakoś parę dni temu piękna doszła nas wieść, że w Lesznie arie Jerzego Fryderyka Händla zaśpiewa Ingrida Gapova. Której w Klasycznej Niedzieli przedstawiać nie trzeba. A dziś kolejny ważny artysta. No dobra, może raczej „wyrazisty„. W każdym razie do Leszna zawita Georgijs Osokins, postać niezwykle barwna (długo kibicowałem mu na Konkursie Chopinowskim, choć… no dobra, nie czas i nie miejsce). Łotysz ma zagrać Bacha, Scarlattiego i Rameau. Jednym słowem: ŁAŁ! 😉

Jest tylko jeden niewielki problem. Może tak być, że akurat pojadę rowerem ze Świnoujścia do Ustrzyk Górnych. Ech… A teraz posłuchajmy, jak Osokins grał onegdaj Chopina…

Read Full Post »

40 lat…

… temu świat stracił Cecilię Sophię Annę Marię Kalogeropoulou. Bardziej znaną jako Maria Callas. Zmarła nagle, na zawał serca. Pochowano ją na Père-Lachaise… skąd jej prochy skradziono (!!). Po odzyskaniu… zgodnie z jej wcześniejszym życzeniem – zostały rozsypane nad Morzem Egejskim. Posłuchajmy, jak śpiewa jedną z moich ulubionych arii…

Read Full Post »

… w rękach Fabio Biondiego? Ależ tak! Słynny skrzypek zagrał, na potrzeby programu „Treasures of Violin Making” na skrzypcach, znajdujących się obecnie w Accademia di Santa Cecilia w Rzymie. Skrzypce datowane są na rok 1690, należały wcześniej (i stąd ich nazwa) do Kosmy III Medyceusza, Wielkiego Księcia Toskanii. Jak brzmią? Proszę bardzo – tak. Oto Heinrich Ignaz Franz von Biber i jego Chaconne g-moll, ze zbiorów znajdujących się w Kościele pod wezwaniem św. Jana Ewangelisty w Parmie.

 

Read Full Post »

La Bella Noeva to teraz czas przypomnieć muzykę dziwek i alfonsów. A tak, tak, Marco Beasley ma bowiem na swoim koncie również taki fascynujący album. Płytę będącą muzyczną podróżą do Neapolu przełomu dwóch epok: renesansu i baroku. Zawarte na tym albumie pieśni, wywodzące się z neapolitańskich placów, targowisk i ulic brzmią z jednej strony dostojnie i majestatycznie, a z drugiej frapują bezpośredniością, prostą elegancją i nieśpieszną nonszalancją. To taki „barok” zupełnie oderwany od religijnych konotacji. Szybciej w tej muzyce odnajdziemy skrawek prawdy o ludzkim losie, niż w całej masie wzniosłych religijnych tekstów, które szkoła neapolitańska ubrała w nuty i grywała kilka wieków po różnych świątyniach. No, ale to już historia na zupełnie inny czas. Póki co – posłuchajmy, jak Marco Beasley i Pino de Vittorio śpiewają dla nas tradycyjną pieśń neapolitańską, spisaną w połowie XIX wieku przez Giuseppe Abbatiego.

ps. tego kawałka w Lesznie raczej nie usłyszymy, więc… uraczmy się nim dziś. Graj Muzyko!

Read Full Post »

… to nic do rzeczy nie ma, że mama to TA Montserrat Figueras, a ojciec to TEN Jordi Savall. Że kształciła się m.in. w Schola Cantorum Basiliensis, a grywała w Hesperion XXI. A jednak… ma. Arianna Savall po prostu mnie oczarowała. Grajmy, tak do kawy. W samo południe…

Read Full Post »

Older Posts »