Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for the ‘Muzyka’ Category

A na wieczór…

…pavana dla zmarłej Infantki Maurycego Ravela. Ciężko powiedzieć, dlaczego akurat ów utwór tak się nazywa – wszak sam kompozytor tego specjalnie nie wyjaśnił. Być może zatem ten tytuł to po prostu dobrze przemyślany… jakbyśmy to dziś powiedzieli: iwent. Nie wyjaśnimy sobie tego już, a po prawdzie, to nie ma ta kwestia żadnego znaczenia. Zwłaszcza w kontekście kunsztownej zjawiskowości, jaka płynie do nas z każdej nuty. Słychać w ten pawanie swoiste stęsknienie połączone z zadumą. Gdzieś tam tkwi romantyczna wizja, jakiej nie powstydziłby się sam Caspar Friedrich, a i młodzieńczy Chopin, tkwiący w namiętnościach do Konstancji też by się nam odnalazł. Piękny, nieśpieszny, wybornie melodyjny i niesamowicie dojrzały utwór. Akurat na taki wieczór jak dziś… Gra Bertrand Chamayou, którego to właśnie album z dziełami fortepianowymi Ravela miesięcznik Gramophone uznał za „rewelacyjne występy zapierającej dech w piersiach piękności”. Absolutnie nie da się z tym polemizować. Miłego wieczoru.

Reklamy

Read Full Post »

Mandolina… ech, mam – by tak rzec – uraz do tego instrumentu. Kiedyś, w zamierzchłych czasach mojej młodości istniała bowiem w naszej parafii dziecięca orkiestra (no, może jeszcze istnieje, tego już nie wiem, bo wyprowadziłem się stamtąd), przygrywająca do mszy. Jej trzon stanowiły właśnie mandoliny, uzupełnione… akordeonami. Jeszcze teraz, na myśl o tamtych „brzmieniach” cierpnie mi skóra na karku…

A przecież ten zacny instrument, należący do rodziny lutni był w czasach baroku dość popularny, zwłaszcza na południu Europy. Mandolina, podobnie jak inne lutnie posiada wypukłe, gruszkowate pudło rezonansowe, zbudowane z cienkich drewnianych listewek, ma gryf, wokół którego wiązane są progi wykonane z jelit, oraz główkę z kołkami do mocowania strun. Główka jest umieszczona pod niewielkim kątem w stosunku do gryfu i zakończona charakterystycznym barokowym „zawinięciem”, typowym np. dla lutni barokowej. Płyta wierzchnia wykonywana najczęściej ze świerku, posiada otwór rezonansowy zamknięty ozdobną rozetą, wyciętą w tejże płycie. Do płyty wierzchniej przymocowany jest na stałe mostek (inaczej niż w późniejszych mandolinach, gdzie mostek jest ruchomy). Mandolina barokowa posiadała zwykle 6 chórów (par strun) wykonanych z jelit, choć starsze egzemplarze miewały czasem tylko 4 chóry. Kilku kompozytorów pokusiło się i stworzyło nań specjalne kompozycje. Jak choćby Antonio Vivaldi.

Rudy Ksiądz poświęcił mandolinie dwa swoje koncerty. Jeden z nich, koncert C-dur oznaczony w katalogu Ryoma oznaczony symbolem RV 425 napisany został na mandolinę i smyczki, drugi z nich, koncert G-dur to dzieło na dwie mandoliny i orkiestrę. Oba nie są zbyt często wykonywane, ale… no właśnie – trzeba odnotować, że ten pierwszy koncert wziął na warsztat znany i lubiany w Klasycznej Niedzieli Fabio Biondi i jego Europa Galante. Akompaniując mandoliniście, Giovanniemu Scaramuzzino zagrali całość tak, że… nie mam pytań. I chyba wyleczyłem się z wspomnianej na wstępie niechęci do mandoliny…

To co, zagrajmy sobie śliczniutkie largo do kawy. Może w końcu wiosna przyjdzie?

 

Read Full Post »

[…] zaprawdę powiadam wam, zrobiłbym wiele, by posłuchać, jak Pani Ewa śpiewa dajmy na to…. Nissi Dominus – psalm Antonio Vivaldiego…. […]. Jaka Pani Ewa? A, zajrzyjcie do działu Koncerty.

A Nissi Dominus na alt, smyczki i continuo brzmi tak…

 

Read Full Post »

Miasto nad Wełtawą bywa irytująco fascynujące. Irytujące, bo jest oczywiście pełne turystów, którzy krążą po uliczkach Malej Strany, przeciskają się przez Most Karola i popijają piwo w knajpach Starego Miasta, próbując tym samym ukraść dla siebie choć odrobinę jego niezwykłej atmosfery. Zachować te skrawki w fotografiach, błyskotkach od Swarovskiego, pluszowych postaciach Krecika, czy zielonych butelkach Absynthu. Ale też fascynuje bogactwem oferowanej muzyki, i to tej w najlepszym wydaniu. Tej, którą najbardziej lubimy…

28 października w Czechach wypada Święto Niepodległości. My będziemy to samo celebrować (o ile te nasze polskie nawalanki da się tak scharakteryzować) niespełna trzy tygodnie później, Czesi zaś cieszą się z upadku Cesarstwa Habsburgów właśnie w ostatnich dniach października. Cieszą się we właściwy sobie sposób. Po prostu… świętując. Nie rozpamiętują, kto stał po której stronie pod Białą Górą, albo czy powstanie w Pradze faktycznie było konieczne. Świętują, i basta. Robią sobie fotki, popijają grzańce, a w licznych kościołach Malej Strany czy Starégo Města zabrzmi muzyka klasyczna. I to jaka!!?? Vivaldi, Bach, Händel, Mozart, Pachelbel, Smetana, Dvořák, Beethoven. Wymieniać dalej?

Oczywiście, mając tak nadmiar koncertów (nie, nie da się wędrować z jednego na drugi, mimo bliskości poszczególnych sal) musimy też uszykować się na odpowiednie wydatki. W tej mierze – nie sposób nie zauważyć – bijemy Czechów na głowę. Muzyka klasyczna w Polsce jest bardzo tania (ani trochę mi to nie przeszkadza), u naszych południowych sąsiadów już tak różowo nie jest. Bilet na koncert to wydatek rzędu 500 kč. Trochę zatem ta przyjemność kosztuje…

Zawsze jednak, gdybyśmy mimo wszystko dalej mieli ochotę na odrobinę czeskiej muzyki klasycznej, to polecam wejść w niewielką uliczkę Tyńską, obok Kościoła Najświętszej Marii Panny przed Tynem. Znaleźć tam można świetny sklepik z płytami, mający spory wybór muzyki kompozytorów czeskich. Wartych posłuchania. Jak choćby fagotowe koncerty Antona Reichenaua. W pięknym wykonaniu Collegium 1704 pod batutą Vaclava Luksa. Do śniadania? A pewnie. Grajmy.

Read Full Post »

… na Leszno Barok Plus Festiwalu. A ściślej, się dopiero „porobi”. Jakoś parę dni temu piękna doszła nas wieść, że w Lesznie arie Jerzego Fryderyka Händla zaśpiewa Ingrida Gapova. Której w Klasycznej Niedzieli przedstawiać nie trzeba. A dziś kolejny ważny artysta. No dobra, może raczej „wyrazisty„. W każdym razie do Leszna zawita Georgijs Osokins, postać niezwykle barwna (długo kibicowałem mu na Konkursie Chopinowskim, choć… no dobra, nie czas i nie miejsce). Łotysz ma zagrać Bacha, Scarlattiego i Rameau. Jednym słowem: ŁAŁ! 😉

Jest tylko jeden niewielki problem. Może tak być, że akurat pojadę rowerem ze Świnoujścia do Ustrzyk Górnych. Ech… A teraz posłuchajmy, jak Osokins grał onegdaj Chopina…

Read Full Post »

40 lat…

… temu świat stracił Cecilię Sophię Annę Marię Kalogeropoulou. Bardziej znaną jako Maria Callas. Zmarła nagle, na zawał serca. Pochowano ją na Père-Lachaise… skąd jej prochy skradziono (!!). Po odzyskaniu… zgodnie z jej wcześniejszym życzeniem – zostały rozsypane nad Morzem Egejskim. Posłuchajmy, jak śpiewa jedną z moich ulubionych arii…

Read Full Post »

… w rękach Fabio Biondiego? Ależ tak! Słynny skrzypek zagrał, na potrzeby programu „Treasures of Violin Making” na skrzypcach, znajdujących się obecnie w Accademia di Santa Cecilia w Rzymie. Skrzypce datowane są na rok 1690, należały wcześniej (i stąd ich nazwa) do Kosmy III Medyceusza, Wielkiego Księcia Toskanii. Jak brzmią? Proszę bardzo – tak. Oto Heinrich Ignaz Franz von Biber i jego Chaconne g-moll, ze zbiorów znajdujących się w Kościele pod wezwaniem św. Jana Ewangelisty w Parmie.

 

Read Full Post »

Older Posts »