Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for the ‘Relacje z koncertów.’ Category

… z edycji 2016. Zaległa, bo toć już prawie miesiąc nam minął relacja z koncertu nr 4 tegorocznego festiwalu. Relacja krótka, treściwa, opatrzona filmikiem i umieszczona we właściwym dziale. Z oszczędnej mej zachęty wynika dokładnie to, co sobie myślicie. To był koncert, który wiosny nie czynił. Choć nie należy go też traktować jako swoistego grabienia liści. Ot, po prostu dobra, acz odrobinę zwyczajna muzyka. Taka akuratna, aczkolwiek… Poznań Baroque nas już do znacznie lepszych występów przyzwyczaił.

Read Full Post »

Ano, niestety. Tytuł wpisu nieprzypadkowo brzmi, jak brzmi. Bywało się bowiem w swoim krótkim żywocie na różnych koncertach. Ale na takim (oczywiście tyczy się to muzyki klasycznej) byłem po raz pierwszy. Na tak SŁABYM koncercie. I nie, to nie jest kręcenie nosem, to po prostu stwierdzenie faktu. Oby nigdy więcej. O jaki koncert chodzi – zajrzyjcie (albo lepiej nie patrzcie) do wiadomego działu . Ja już tu nie mam nic do dodania. No, może poza tym, że posłuchajmy sobie lepiej, jak się Jana Sebastiana Bacha powinno grać i śpiewać:

Read Full Post »

Oczywiście w ramach wspomnień, jak było w tym roku. Warto zajrzeć do działu recenzje, bo tam słów kilka o tych koncertach. Choć niestety nie tak, jak poniżej brzmiał ten koncert…

Read Full Post »

IMG_9781Decyzja o wyjeździe na Dolny Śląsk zapadła błyskawicznie i jak to się zwykło mówić: w ostatniej chwili. Nie, żebyśmy mieli jakieś tam specjalne plany na weekend – wszak zdrowotne reperkusje moich szaleństw rowerowych cały czas jeszcze trzymały mnie wtenczas w uścisku. Ale pomysł, by pojechać na Pasję Janową do Świdnicy pojawił się już jakiś czas temu i gdzieś tam sobie drzemał z tyłu mojej głowy. Gdy więc okazało się, że jest tak nastrój, jak i ochota na wyjazd – nie zastanawialiśmy się ani chwili. Zarezerwowałem szybciutko nocleg, by  – mając świeżo w pamięci koncertowe wzruszenia – nie tułać się gdzieś po drogach południowozachodniej Polski. I pojechaliśmy ku tej fantastycznej sobocie.

Against literality. Przeciw dosłowności.

Oto aktualne hasło Międzynarodowego Festiwalu Bachowskiego w Świdnicy. Festiwalu mającego w tym roku swoją szesnastą odsłonę. Mogliśmy tam być tylko na jednym koncercie, bo ciężko, w natłoku codziennych spraw, znaleźć czas na cały, ponad tygodniowy program świdnickiej imprezy (wszak rodzina też domaga się swojego urlopu i to niekoniecznie przy muzyce Jana Sebastiana). Zatem: jeden koncert, ale jeśli już, to ten najważniejszy, bo od razu Johannes – Passion słynnego kantora od św. Tomasza z Lipska. I na dodatek w świdnickim Kościele Pokoju, w którym też jeszcze nigdy nie byliśmy (a bo to człowiek zawsze się śpieszy i potem nagle okazuje się, że nie ma czasu, by zjechać z głównej drogi do centrum). Podsumowując: zapowiadało się święto muzyki.

W programie przedkoncertowym doczytaliśmy, iż organizatorzy sugerują stroje koktajlowe (przyjaciel sugerował przebranie się za słomkę do drinków, ale ciężko mi się wbić w obcisły strój po wypadku) oraz zabranie koszyków piknikowych. Małym druczkiem na końcu dopisano szczegóły owej sugestii – na szczęście, nie przeczytawszy tego wcześniej wzięliśmy co trzeba, no może z wyjątkiem wina. Koniec końców po koncercie trza było wrócić do zachwycającego Gruszowa, a jazda po alkoholu nie wchodzi w grę. Azali koszyk mieliśmy…, w koszyku wiktuały specjalnie przez Najżońszą z Żon przyrządzone, ale… i tak się nie odważyliśmy piknikować w Kościele. Przeciw dosłowności. Ha!, no jasne. Nikt się nie odważył. Co nie znaczy, że cokolwiek się zmarnowało.

O koncercie przeczytacie w relacji (wystarczy kliknąć w link).

Nic się nie zmarnowało ze wspomnianych delikatesów za sprawą miejsca, gdzie przyszło nam spędzić cudowny wieczór. IMG_5192Pałac Gruszów, prowadzony przez Kingę Zabokrzycką oczarował nas osobą właścicielki, wnętrzami, przyjemnym i niezwykle uroczym wieczorem spędzonym wśród miłych ludzi na tarasie. Nasze placki i owoce znalazły uznanie wśród gości, a serwowane doń pyszne wino idealnie uzupełniło wrażenie wyjątkowości wieczoru. Fantastyczne miejsce. Aż nie chciało się rankiem wyjeżdżać. Zwłaszcza, że do śniadania… grali Chopina. Ech…

Read Full Post »

… muzycznie – niech zagrają i zaśpiewają tak:

A dlaczego? A dlatego…

Read Full Post »

… był tylko teoretycznie różny o włoskich mistrzów baroku. Bo za sprawą Stylus Phantasticus okazał się być po prostu rewelacyjny. Szczegóły tutaj, a na deser małe wspomnienie jak było. Co prawda to nie Stylusi, ale ważne, że jedna z tych fantastycznych sonat…

Read Full Post »

Kilkanaście koncertów za nami, sporo przed nami. Między innymi dzisiejszy kameralny Buxtehude. Jak będzie, zobaczymy i posłuchamy. Póki co – proponuję wspomnienie o tym, jak brzmiały villanelle, arie i muzyka instrumentalna z XVII wiecznych Włoch. W wykonaniu Jana van Elsackera i United Continuo Ensemble. Relacja w wiadomym dziale. A grali tak…

Read Full Post »

Older Posts »