Feeds:
Posty
Komentarze

Wyjątkowo pięknym Adagio…

… assai Maurice Ravela pożegnajmy dziesiąty dzień maja. Za fortepianem czarująca, jak zwykle, Martha Argerich. Berlińskich filharmoników prowadzi dyskretnie nadworny dyrygent pianistki – Claudio Abbado. Dobrej nocy, utońcie w tych nutach na zawsze…

Dobrej nocy…

Na dobranoc…

… Berlinesa Adama Jarzębskiego. Nadwornego kapelmistrza Zygmunta III Wazy, nauczyciela Lubomirskich i Daniłowiczów. Utwór wyjątkowy, bo… kilka wieków później frazy z tej canzony wykorzystał (nie wiem, czy świadomie, czy też nie) Marek Sewen. W utworze rozpoczynającym przygody… Koziołka Matołka.

Dobrej nocy…

Ciut nowej, acz starej muzyki…

Tak, jak nie słucham praktycznie muzyki klasycznej powstałej po 1850 roku, tak… z niewiadomych przyczyn nagle rozsmakowałem się w muzyce rosyjskiej z przełomu dziewiętnastego i dwudziestego stulecia. Trochę Czajkowskiego (Jego to nawet więcej, niż trochę, ale to wina baletowych konotacji córki), trochę Skriabina, oczywiście Święto Wiosny Strawińskiego i… jakżeby inaczej – Rachmaninow z całym tym swoim naładowanym romantyzmem fortepianem. Zresztą… posłuchajmy…

Ten temat, napisany przez rosyjskiego kompozytora w 1934 roku (jakie to szczęście, że wyjechał on z Rosji, zanim Lenin i jego siepacze zaczęli swój eksperyment na całym narodzie), w oparciu o motywy zawarte w muzyce Nicolo Paganiniego brzmi niezwykle… filmowo, prawda? Do produkcji hollywoodzkich pasuje jak ulał i co ciekawe, Rachmaninowowi zaproponowano kiedyś napisanie muzyki do filmu. Co ciekawe, do filmu o… polskim pilocie. Dangerous Moonlight (bo tak brzmi tytuł filmu) powstał w 1941 roku, opowiada historię lotnika i pianisty Stefana Radeckiego, który w czasie wojny komponuje utwór znany obecnie jako Warsaw Concerto. Jego autorem miał być właśnie Rachmaninow, ale odmówił. Toteż ostatecznie muzykę skomponował Brytyjczyk, Richard Addinsell. I choć przeczytać można tu i ówdzie, że Koncert Warszawski Addinsella oparto na motywach muzyki Chopina, to ja nie jestem tego taki pewny. Zresztą – posłuchajmy…

I jak?

Odrobina włoskiego baroku…

… i polskich krajobrazów w tle. Miłej nocy.

 

A na dobranoc…

… jeszcze jeden hiciarski Jerzy Fryderyk. Oda na urodziny Królowej Anny. Zbieżność z pewnymi innymi urodzinami zupełnie… przypadkowa. Miłej nocy.

Odrobinę hitów na dziś…

Któż bardziej się do tego nadaje, jak nie Jerzy Fryderyk? No to posłuchajmy co ma nam do zaoferowania. Śniadaniowo zaczniemy od partii chóru (bo chóry to on pisał takiej, że nie ma zmiłuj), ale nie z Mesjasza, bo to wszyscy znają, a z Machabeusza. Brzmi to tak: