Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘Anna Netrebko’

A nawet nie wiem, kiedy i gdzie po raz pierwszy słyszałem rosyjską divę. Ciekawe, że akurat byłem w Salzburgu owego lata, gdy odniosła największy sukces i zaczęła „panoszyć” się na współczesnej scenie operowej… ale akurat wówczas nie miałem okazji posłuchać jej śpiewu. Przy tej masie bogaczy, która wówczas ciągnęła na Domplatz w kierunku budowanej tam sceny nie miałem żadnych szans, by dostać się na koncert pięknej Anny.

Ale … od czegóż jest internet. W znanym serwisie posłuchałem sobie (no i obejrzałem rzecz jasna – ale nie brnijmy dalej w seksistowskie klimaty) jej promocyjne nagranie. Rusałkę Antona Dvořáka. Ech…

Tak się moja przygoda z Anną zaczęła. I choć dziś arii operowych słucham już bardzo rzadko, to do jej płyt wracam z wielką atencją. Jak choćby do tej, która właśnie znalazła się w dziale recenzje…

A muzyka? Posłuchajmy – jak to się zaczęło…

Reklamy

Read Full Post »

 Recenzji nie będzie. Przynajmniej nie w stosownej zakładce. Założyłem sobie bowiem  kiedyś, że znajdą się tam tylko rzeczy warte polecenia. Żadnych wpadek, pomyłek,  prezentów dla wroga i temu podobnych rzeczy. Jednak przestrzec muszę. Skoro już  sam wpadłem w sidła, które na siebie zastawiłem, to może i lepiej, jak was spróbuję  uchronić przed popełnieniem podobnych błędów.

Żeby nie było – to nie jest tak, że ja nie lubię opery. Nawet ich kilka posiadam i od  czasu do czasu nawet słucham. Lubię też sobie od czasu do czasu niezobowiązująco  zapodać wybrane arie operowe wykonywane przez znanych i lubianych  śpiewaków, a i trza rzec, że kilku z nich całkiem polubiłem. Jak choćby Annę Netrebko, rosyjską divę  operową, której – może nie kibicuję – ale z całą pewnością słucham z zaciekawieniem  od kilku lat.

Zatem w odruchu słabości do pięknej Anny naszła mnie chęć … na jej najnowsze  dzieło. A Tribute To Pergolesi. Co prawda zdziwiło mnie, że … rzuciła się na takie  szerokie wody, ale … co tam, głos ma piękny, prezencję też, więc powinno się jej udać.  Nabyłem i … po pierwszym słuchaniu osłupiałem. Jak śpiewał Shakin’ Dudi opakowanie pierwsza klasa, zaszokowało całkiem mnie… pięknie wydany album, wytwórnia też zacna, bo Deutsche Grammophon, artyści niby niczego sobie i taki… zwiędły kwiatek w efekcie. Płyty bowiem słucha się źle. Niestety wyraźnie w muzyce Pergolesiego ujawnia się przepaść, jaka dzieli dziewiętnastowiecznie i dwudziestowieczne opery od barokowych klejnotów. A śpiewaczki operowe od solistów wybrzmiewających w muzyce Bacha, Händla czy Buxtehudego. Po włożeniu płyty do odtwarzacza miałem wrażenie, że mam do czynienia nie ze smutnym, żałosnym utworem tragicznie zmarłego włoskiego kompozytora, ale z kolejnym dziełem Giuseppe Verdiego, podczas prezentacji którego Netrebko stroi miny jak kurtyzana i miota się po scenie epatując gestami i mimiką zupełnie nie przystającą do powagi utworu (wspieram się tu przebitkami zawartymi na bonusowym DVD). A na dodatek – wpadając w te swoją – ciekawą na swój sposób manierę lascalową, zupełnie zatraca ducha właściwej kompozycji Pergolesiego. Oj, nieładnie, bo utrata precyzji, tak wyraźnie słyszalna w poszczególnych częściach Stabat Mater  po prostu razi. Nakładając na to współcześnie brzmiącą orkiestrę (niezwykłe, jakby ostatnie kilkadziesiąt lat w klasyce się nigdy nie zdarzyło) – oto mamy obraz muzyki, która niestety tylko udaje barokową.

Dawno nie trafiła mi się tak słaba płyta. Co tu dużo mówić – wystrzegać się jej trzeba i tyle. Szkoda, że Anna Netrebko sprawiła ją sobie na czterdzieste urodziny…, ba, szkoda, że poważyła się na nią w ogóle…

A jak – cóż, w końcu musiałem kupić słabą płytę…

GIOVANNI BATTISTA PERGOLESI (1710–1736)
Nel chiuso centro
Cantata for soprano, strings and continuo
1. Recitativo: Nel chiuso centro ove ogni luce assonna
2. Aria: Euridice, e dove sei?
3. Recitativo: Sì, che pietà non v’è, se a me non lice
4. Aria: O d’Euridice n’andrò fastoso
ANNA NETREBKO soprano

Sinfonia to the sacred drama
Li prodigi della divina grazia nella conversione
e morte di San Guglielmo duca d’Aquitania
for strings and continuo
5. [Allegro assai e spiritoso]
6. Andante
7. Allegro

Questo è il piano
Cantata for contralto, strings and continuo
8. Aria: Questo è il piano, e questo è il rio
9. Recitativo: Oh, dolce tempo!
10. Torna, torna a Cocito
11. Aria: Se nel dir son menzognero
MARIANNA PIZZOLATO contralto

Stabat Mater
for soprano, contralto, strings and basso continuo
12. Duet: Stabat Mater dolorosa
13. Aria (soprano): Cuius animam gementem
14. Duet: O quam tristis et afflicta
15. Aria (contralto): Quae moerebat et dolebat
16. Duet: Quis est homo qui non fleret
17. Aria (soprano): Vidit suum dulcem natum
18. Aria (contralto): Eia, Mater, fons amoris
19. Duet: Fac ut ardeat cor meum
20. Duet: Sancta Mater, istud agas
21. Aria (contralto): Fac ut portem Christi mortem
22. Duet: Inflammatus et accensus
23. Duet: Quando corpus morietur – Amen

DVD: Wywiady, fragmenty nagrań ze studia.

Read Full Post »

Mróz za oknem, Lód Dukaja na stole. Kawa zaparzona, kawałek piernika – ni mniej ni więcej tylko celebrowanie niedzielnego przedpołudnia. Do ognia dorzuciłem, syn śmiga na sankach z kolegami, a moja kolej ciągnięcia kuligu jeszcze nadejdzie. Póki co – muzyka do kawy.

Na początek, zaprzeczam wszystkim okolicznościom faktycznym, poza tymi, które zostaną przeze mnie wyraźnie przyznane. Wszelkie domysły, jakobym nie lubił opery są nieprawdziwe. Dla poparcia tej tezy kawowe przyjemności muzyczne zaczniemy z Marią Callas.

Jej aria Madame Butterfly z opery Pucciniego – Un bel di, vedremo! (może być z ładnie wydanej – dość dobrze nagranej płyty wydanej swego czasu przez Bibliotekę Gazety Wyborczej – w linku dokładnie to nagranie) może i jest zbyt smutna, może i chwyta za serce i lekko burzy łagodny i beztroski porządek dnia, ale co tam! Nie da się przejść obok tego nagrania wykonując jakieś codzienne czynności. Trzeba się wsłuchać w skargę Madame Butterfly, czekającą na Pinkertona na wzgórzu.

Skoro pojawił się już motyw wojskowy (a i w Dziadku do Orzechów proponowanym do śniadania żołnierze są jednym z bohaterów baletu) – porucznik Pinkerton z US Navy, to aby nie odbiegać tematycznie a zarazem muzycznie zgrabnie przejdźmy do chóralnej partii „Marsza Żołnierzy” z Fausta Charlesa Gounoda. Możemy sobie wyobrazić radość żołnierzy maszerujących do domu – to wszystko słychać w śpiewie regimentu Walentego, wracającego z wojny (w linku widać niesamowity rozmach scenerii z przedstawienia z 2008 roku).

Idąc dalej – na chwilę wróćmy w nasze polskie klimaty – Intrada z Aktu I Strasznego Dworu: Maciej, Stefan i chór wracających z wojny żołnierzy śpiewających nieśmiertelne „Dobrze, dobrze panie bracie, przewyborny ten nasz plan: nie ma niewiast w naszej chacie, vivat semper wolny stan!” – co akurat zgadza się dziś, bo niewiasty pojechały kupować butki i torebunie  🙂

I wreszcie na koniec kawowego spotkania z ariami operowymi – Anna Netrebko – najpierw w jej wykonaniu słynna „Rusałka” Antonína Dvořáka, od której chyba każdy, kto kiedykolwiek słuchał rosyjskiej divy musiał zacząć. A po nim wracamy do Pucciniego – „O mio babbino caro” z opery Gianni Schicchi. Jeśli komuś kawa wystygła lub rozlał ją z wrażenia, rozumiem. Zdarza się.

Udanego popołudnia.

Read Full Post »