Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘barok’

… piątek września to data różnych premier muzycznych. Swój nowy album zaprezentowała grupa Riverside (i jest on, WOW, to mało powiedziane), ale muzyki rockowej w Klasycznej Niedzieli nie słuchamy. Tzn. słuchamy, ale nie polecamy. No dobra, polecamy, ale… się nią nie zajmujemy. 28 września br. to takoż data premiery albumu artysty, którego na tym blogu nie raz się wspominało. I to wspominało się z radością. Mowa o Fabio Biondim, któren był właśnie zaprosił nas na swą absolutnie czarowną płytę z koncertami, no a jakżeby inaczej… Antonia Vivaldiego. Vivaldi: Concerti per violino VI „La boemia” to wysmakowana kwintesencja elegancji, prostoty i wdzięku, porywająco i wybornie wykonana. Ale to akurat względem dzieł włoskiego mistrza skrzypiec żadna nowość. Jak już oswoję z większością nagrań, skrobnę coś więcej. A póki co… takie prześliczne larghetto z koncertu g-moll RV 330.

Ech, ależ ja uwielbiam ten śpiewny tryl skrzypiec, tak lekko wpijający się w duszę gdzieś po około minucie od rozpoczęcia utworu. Aż chciałoby się krzyknąć: „chwilo trwaj!” Cóż… miłej niedzieli 🙂

Reklamy

Read Full Post »

Ależ proszę bardzo. Voila!

A grają tak…

Read Full Post »

…gdy zaczniemy go sobie od takiej wyjątkowo zgrabnej arii Geminiano Giacomellego. Na wokalu, jak się to zwykło w czasach nowożytnych mówić – Ann Hallenberg. Na skrzypcach (i orkiestrze przy okazji rzecz jasna) … nasz ulubieniec. Stefano Montanari. Grajmy…

Read Full Post »

… współczesnych nam artystów, gdy powielają znane motywy w kolejnych swoich dziełach. Autoplagiat – krzyczymy ze zgorszeniem – jakby to była wyłącznie domena naszych czasów. A przecież… taki Jerzy Fryderyk Händel… weźmy dla przykładu jedną cudną melodię. Pochodzącą z III aktu opery Almira instrumentalną sarabandę przerobił on wszak na arię Lascia la spina z oratorium Il Trionfo del Tempo e del Disinganno (HWV 46a), a potem raz jeszcze machnął ów temacik jako Lascia ch’io pianga z opery Rinaldo (HWV 7). Tak że ten…

A, zapomniałbym. Ten demaskatorski wpis miał w sumie być pretekstem, byśmy sobie posłuchali, jak ślicznie się nam tu „spina” wokalnie Lucia Martin-Cartón i orkiestrowo Les Arts Florissants Williama Christiego. Dobrego dnia…

Prawda, że piękne?

Read Full Post »

poznan-baroque-2016… już oficjalnie zaprogramowany. Późno, bo późno (jakieś 2 tygodnie temu pojawiły się przecieki, że w ogóle będzie), aż wreszcie dziś pojawił się program festiwalu. Jak zwykle oparto go na muzyce i zespołach kameralnych, czasami pozwalając na bardziej rozbudowane formy, a czasami na… występy prawie-że solowe. Generalnie jednak organizatorzy trzymają się założeń programowych i dobrze, bo formuła Poznań Baroque podoba mi się to bardzo. No to teraz konkrety, czyli na co warto pójść? Jak ktoś może, to na wszystko. A jak nie może, to na wybrane koncerty, bo zaprawdę jest w czym wybierać.

Może zatem warto pójść na otwierający festiwal koncert (4.11.2016, godz. 18.00, Sala Wielka CK Zamek) o charakterystycznym dla Poznań Baroque tytule: „Orkiestrowy Telemann w wersji kompaktowej”? Telemannowskie suity, ale… w wersji nie na orkiestrę, a na kameralny zespół? Czyli zupełnie inaczej, niż przywykliśmy. Od razu przypominają mi się Cztery Pory Roku Vivaldiego z Poznań Baroque 2013. Całkowicie nowe doznanie muzyczne, zważywszy na to, z jakiego rodzaju twórczością mieliśmy do czynienia. Zagra Ensemble Masques, który wystąpi na tegorocznym festiwalu jeszcze raz – następnego dnia, tj. 5 listopada (znowu Sala Wielka CK Zamek, godz. 20.30), z cyklem jeszcze bardziej frapującym: „Przed Bachem grano też na skrzypcach”… a w programie utwory oczywiście Bacha, Rosenmüllera, Schmelzera, von Bibera i … uwaga, uwaga – bardzo przeze mnie lubianego, ale nigdy na koncercie nie słyszanego – Romanusa Weichleina (TEN album dalej należy do moich ulubionych w kolekcji) . O tak, na tenże koncert z pewnością się wybiorę.

A przecież to nie wszystko.

Drugi dzień festiwalu to nie tylko proponowany przeze mnie koncert Ensemble Masques, ale przede wszystkim występ znanej z Arte Dei Suonatori Joanny Boślak – Górniok i jej zespołu KORE. In genere się wydaje, że na wszystko, co zagra Kore winno się pójść i basta. No bo jak nie pójść na wybrane concerti grossi z op. 6 Jerzego Fryderyka Handla? Właśnie 5 listopada, tyle, że o 18.00 (CK Zamek). Albo na „Il grande pasticcio neapolitano” czyli fragmenty oper neapolitańskich skomponowanych przez N. Porporę, A. Scarlattiego i G.B. Pergolesiego? #niedasie i tyle.

Zrobiłem rachunek sumienia i … mimo, iż bilety tanie, to tanio nie będzie. Nie bardzo jest z czego rezygnować. Zresztą sami zobaczcie. Program w linku.

 

Read Full Post »

Taki obrazek…

taka muzyka jak w linku.

 

* dziękuję, Gosiu 🙂

Read Full Post »

„O tym roku była anticipative prophetia taka: „Dum annus ter 6 numerabit, Marcus Alleluia cantabit, Joannes in Corpore stabit (ktoś zaś potem dołożył: Joannes Casimirus regnabit), Polonia vae! vae! ingeminabit”. A tak właśnie było, że w same święta Wielkanocne przypadło św. Marka, św. Jana zaś inter octavas Corporis Christi i weryfikowało się to, że niejeden zawołał vae, jako z wojskowych, [tak] i z ubogich ziemianów.”

Tako rzecze Jan Chryzostom. Historycznie ów Rok Pański 1666 trochę nam w Polsce zazgrzytał. A to rokoszem Lubomirskiego, a to najazdem Izmaiłowa, a to na koniec puczem Doroszenki, co w efekcie miało się dla Ukrainy skończyć tragicznie (właściwie, to patrząc na ostatnie kilkanaście miesięcy – nic tam się nie skończyło, ale winy Dorosza nikt tam pewnie nie uzna). Generalnie jednak ów rok nie różnił się specjalnie od swoich poprzedników, choć jest jeszcze jedno smutne zdarzenie z nim związane, które trzeba wymienić.

Otóż, zgodnie z ostatnimi ustaleniami poczynionymi przez współczesnych nam historyków stwierdzić można z dość dużą pewnością, że w tymże roku zmarł organista króla Władysława IV, kapelmistrz króla Jana Kazimierza, właściciel terenów, na których dziś leży Belweder, czyli Bartłomiej Pękiel.

W tym roku mija zatem 350 lat od Jego śmierci, toteż wypadałoby ową rocznicę jakoś uczcić. Zrobił to – i to znakomicie dyrektor Narodowego Forum Muzyki we Wrocławiu, dyrygent, pomysłodawca i organizator wielu festiwali i imprez muzyki klasycznej – Andrzej Kosendiak. O jego dziele zatytułowanym po prostu Bartholomeus Pękiel możecie poczytać w dziale recenzje. Zapraszam.

Póki co w sieci nie ma fragmentów tej płyty, ale jak przejadę na rowerze trasę ze Świnoujścia do Ustrzyk Górnych, to postaram się temu jakoś zaradzić.

Read Full Post »

Older Posts »