Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘Boże Narodzenie’

… dla Niego. Oczywiście wiem, że nie masz nic, ponad polskie kolędy. Ale… gdyby ktoś jednak chciał sięgnąć do bogactwa światowej muzyki z dawnych wieków, to służę pomocą. Alleluja Jerzego Fryderyka Haendla już wybrzmiało, co jest oczywistą oczywistością w Wigilię, ale z Mesjaszem to tak od razu się nie pożegnamy. W końcu „dla nas się Chrystus narodził”:

A gdy już wybrzmią chóry śpiewaków, to posłuchajmy, jak to „cudowna różdżka wzrosła” z Izajaszowego proroctwa…

Pośpiewało się? Albo choćby zanuciło pod nosem? To kontynuujmy tę „Cudowność”:

A skoro było Magnificat, to nie może zabraknąć Gloria. 

A teraz na moment dajmy odpocząć śpiewakom (niech coś zjedzą dla odmiany), a dla nas niech zabrzmią te nuty ze słynnych „wielkich koncertów”. Na początek oczywiście Arcangelo…

A skoro był Corelli, to musi być i Bach.

Wróćmy do śpiewania. Teraz kawałeczek o tym, jak to „chleb anielski staje się chlebem ludzi”… w wykonaniu tego, który śpiewa dziś pewnie wśród aniołów…

A skoro tak, to posłuchajmy też o tysiącu śpiewających aniołów…

I na koniec (choć to oczywiście nie musi być koniec)… te kilka pięknych nut z tańca kwiatów. Koniec końców dzieci (i nie tylko) czekają na prezenty…

Dobrego wieczoru i przyjemnej nocy. Cieszmy się.

Read Full Post »

Błogosławieństwa Bożej Dzieciny i świętego spokoju.

Read Full Post »

… i świętego spokoju. Radujcie się. Śpiewajcie kolędy i słuchajcie, jako to drzewiej Bogu śpiewano.

A recenzja albumu wiadomo gdzie.

Read Full Post »

Stile Antico przedstawiać nie trzeba. Płyty tego ansambla zawsze w Klasycznej Niedzieli cenię ogromnie. Ogromnie też żałuję, że nie dane mi było (jeszcze) obejrzeć i wysłuchać koncertu Brytyjczyków. No i właśnie temu drugiemu można jakoś zaradzić. Oto Stile Antico wystąpili w niemieckim radiu WDR 3 z koncertem pieśni adwentowych i bożonarodzeniowych. Poniżej link do całego koncertu. Proponuję zasiąść wygodnie, kieliszek dobrego wina też nie zaszkodzi (skoro mamy taką możliwość…). Zaczyna się od tradycyjnej pieśni Es ist ein Ros’ entsprungen zaaranżowanej przez Michaela Praetoriusa (tak tak, tego od Mszy na Poranek w Boże Narodzenie). Cudowne? No jasne, że cudowne. A potem jeszcze:

Clemens Non Papa
Pastores quidnam vidistis

Johannes Eccard
Über’s Gebirg’ Maria geht

Jakob Handl (Jacobus Gallus)
Canite tuba

Clemens Non Papa
Missa „Pastores quidnam vidistis” – Kyrie

Hieronymus Praetorius
Magnificat quinti toni

Clemens Non Papa
Missa „Pastores quidnam vidistis” – Gloria

Johannes Eccard
Vom Himmel hoch

Clemens Non Papa Missa
Missa „Pastores quidnam vidistis” – Credo

Jakob Handl (Jacobus Gallus)
Mirabile misterium

Michael Praetorius
Ein Kind geboren in Bethlehem

Clemens Non Papa
Missa „Pastores quidnam vidistis” – Sanctus – Benedictus

Hans Leo Hassler
Hodie Christus natus est

Clemens Non Papa
Missa „Pastores quidnam vidistis” – Agnus Dei

Orlando di Lasso
Resonet in laudibus

Koncert odbył się w Bonn, 15 grudnia br.

Read Full Post »

Dziś Wigilia Bożego Narodzenia. Te święta zrobiły się takie zagonione, że czasami brak sił. Jakby to co najważniejsze zupełnie zanikło i tkwiło sobie gdzieś tam w kąciku… Jak Dziecina w Stajence, na obrzeżu świata. Więc może zawsze tak było? Że blichtr doczesności przysłaniał wszystko inne? Nie wiem…

Na Boże Narodzenie napisano tyleż pięknych utworów, że nie sposób ich tu wszystkich wyliczyć. Niedawno opisywany Vivaldi, Hasse, Praetorius ze swoją nieziemsko piękną Mszą na Poranek Bożego Narodzenia. Corelli, Bach… i ach 🙂 tak można by wyliczać w nieskończoność. Ale mam takie wrażenie, że nasze przeżywanie najpełniej oddaje utwór rzadko w kontekście tych Świąt wywoływany. Bo… a zresztą sami posłuchajcie. Jak melodie ścierają się ze sobą i mkną od samego początku, chaosem naznaczone. A wszystko po to, by gdzieś tam, z daleka wybił się w wolnej części akord nieodparcie kojarzący się z melodią… Lulajże Jezuniu…

Graj Maurizio, a Wam Błogosławieństwa Bożego i Radosnych Świąt.

Krzysztof.

Read Full Post »

… bo skoro zima za oknem nie zamierza odpuszczać, skoro ogień w kominku buzuje i pęcznieją kominy, skoro gęstym puchem piernaty wabią i pierzyny* to warto jeszcze na chwilę wrócić do atmosfery Bożego Narodzenia. Które muzycznie w tym roku jakoś tak zwyczajnie przeszedłem.

Nadrabiając więc zaległości – proponuję zajrzeć do działu Recenzje. Tam więcej szczegółów.

A nam niech pogra i pośpiewa RIAS Kammerchor. Wade’owskie Adeste Fideles, które tego roku wybrzmiało również i w naszej kolegiacie. Prawie, jak z płyty:

*cytat z Jacka Kaczmarskiego…

Read Full Post »

Rzecz będzie o wydarzeniach, które zaistnieją już wkrótce. Albo dopiero w przyszłym roku. A, mówiąc szczerze niestety mało prawdopodobne jest, aby udało mi się w nich uczestniczyć.

Najpierw zatem – już za chwileczkę, już za momencik – w Krakowie, 19 grudnia 2010 roku w Galerii Sztuki Polskiej XIX wieku w Sukiennicach – Oddziale Muzeum Narodowego w Krakowie, o godz. 18 zaprezentowane zostanie II część Weihnachtsoratorium Jana Sebastiana Bacha w wykonaniu Capella Cracoviensis pod dyrekcją Matteo Messoriego. Druga część, bo pierwsza została zaprezentowana kilkanaście dni temu (5 grudnia br.), a zespołem dyrygował Adrew Parrott. Szczegóły zresztą TU. Specyficzny ów  – fakt – podział oratorium na dwie części (dla przypomnienia – oratorium składa się z sześciu kantat, po dwie na każdy dzień Świąt poczynając od Wigilii) zaadaptowany został na potrzeby koncertów – pewnie się sprawdzi (a z całą pewnością będzie lepiej odebrany, niż gdyby wykonywano dzieło lipskiego kantora w całości).  Kto może – niech biegnie, bo bilety majątku nie kosztują.

Do kolejnego wydarzenia jest trochę więcej czasu. Można zatem zaplanować to i owo, bo jest po czemu. 29 marca 2011 roku w Filharmonii Narodowej w Warszawie wystąpią Huelgas Ensemble z Paulem van Nevelem jako prowadzącym. Wykonają repertuar związany z wielkopostną tradycją chrześcijańską – motety i lamentacje Jacoba Clementa, Jacobusa de Kerle i Roberta White’a. Bilety ciut droższe niż na Bacha z Krakowa, ale warto. Szczegóły TU.

Bliżej zaś odległościowo, dalej zaś terminowo to jeszcze jedno wydarzenie(a) związane z muzyką klasyczną, na które warto zarezerwować sobie czas i środki. W ramach koncertów tzw. Łódzkiej Wielkanocy Muzycznej wystąpią w Łodzi najpierw czeski ansambl Musica Florea (nie znam, nie wiem, nigdy nie słyszałem, ale nadrobię) z Pasją Janową. Data eventu – 18.04.2011 roku,  miejsce: Filharmonia Łódzka, godz. 19.00. A dzień później jedno z moich życzeń na przyszły rok – Sonaty Różańcowe Heinricha Ignaza Franza von Bibera w wykonaniu Sirkki-Liisy Kakkinen z zespołem. 19 kwietnia przyszłego roku, w tejże samej Filharmonii. O godzinie 19.00. Uff… Tyle koncertów i jak tu być na każdym? Kiedyś też trzeba pracować…

Ano, przyszły rok, a zwłaszcza kwiecień w Łodzi zapowiada się cudnie. Bo przecież nie można zapominać o Watersie (bilety sobie grzecznie czekają w szufladzie – co jednocześnie wyklucza bytność na koncercie Musica Florea). Choć … to zupełnie innego rodzaju event…

 

 

Read Full Post »

Na Boże Narodzenie sprawiłem sobie specjalnie album Diego Fasolisa i orkiestry I Barocchosti (po koncertach brandenburskich biorę ich w ciemno!) z Weihnachtsoratorium. Poczytałem wcześniej, chcąc trochę zrozumieć kontekst i znaczenie dzieła i jakież było moje zdziwienie, gdy okazało się, że Jan Sebastian Bach napisał swoje oratorium po pierwsze składając je z wcześniej napisanych fragmentów swoich dzieł (m.in. „Herkulesa na rozdrożu”  i „Dramma per musica na cześć królowej”), a po drugie – całość powstawała, gdy Bachowi marzyła się posada nadwornego kompozytora elektora Saksonii i Polski. Niewiele brakowało, a Johann Sebastian Bach byłby kompozytorem, którego moglibyśmy stawiać wśród postaci zasłużonych dla polskiej kultury (wiem, wiem,  to naciągana teza, ale proszę nie zgrzytać zębami, bo tak mogło się wydarzyć!).

Stało się inaczej. Ale z tych faktów można wyciągnąć również i taki wniosek, że gdyby Bach dziś komponował, miałby niesamowite pole do popisu. Łączenie poszczególnych fragmentów muzycznych dziś odbywa się albo komputerowo, albo przy wykorzystaniu innego sposobu lub rodzaju sprzętu. Wówczas Bach pisał po prostu partyturę, przerabiał, przepisywał i zamieniał wersje, a muzykę… słyszał w głowie patrząc na zapisane nuty. Geniusz? Oczywiste!

Nie chcąc dalej popadać w zachwyt nad umiejętnościami lipskiego kantora zapraszam do recenzji. A muzycznie – niech czytanie umili nam rzeczone oratorium w wykonaniu Concentus Musicus Wien & the Arnold Schoenberg Chor  pod Nicholasem Harnoncourtem. Przednia rzecz.

Zaczyna się to tak…

Read Full Post »

Początek grudnia w Klasycznej Niedzieli miał być specyficzny. Bo to i okres specyficzny. Miałem zająć się kantatami Jana Sebastiana Bacha uznawanymi za adwentowe. A Philippe Herreweghe ze swoim Collegium Vocale Gent miał ustąpić miejsca Masaaki Suzukiemu i jego Bach Collegium Japan. Miał, miał, jak czasami rzeknie mój kot, ale jakoś tak się porobiło, że ani nie ustąpił, ani się nie zająłem. Wszystko przez to, że w odtwarzaczu kręci się od dłuższego czasu płyta, której nie mogę stamtąd usunąć. Idą święta, czego nie sposób nie zauważyć podczas zakupów w marketach. Zimno za oknem i wiatr targa drzewami świszcząc niemiłosiernie w kominie. Wyjeżdżam do pracy – jeszcze jest ciemno i wracam, a już jest ciemno. Wycieraczki w aucie właściwie nie przestają pracować, ot, po prostu ma się w najlepsze ta paskudna część polskiej jesieni z przełomu listopada i grudnia. A wspomniany wyżej Herreweghe panoszy się w odtwarzaczu samochodowym, nie oszczędza salonu i nawet zwykłego napędu w komputerze. Aż strach otworzyć lodówkę. Nawet, gdy szron pomalował szyby aut na mleczny kolor, rozsypał swoje kryształki na drogach i skrzyżowaniach, a dla mających więcej czasu zastygł na pustych pajęczynach, nie mogę się od dzieła Jana Sebastiana uwolnić. Wszystko przez znakomite wykonania kantaty BWV 63 oraz Magnificat, właśnie. Na próbę otwierający kantatę BWV 63 chór w moim ulubionym ”Christen, ätzet diesen Tag” (choć w wersji New London Consort pod dyrekcją Phillipa Picketta). Reszta w recenzji.

Read Full Post »

„Muzyka jest dla Bacha służbą bożą. Jego twórczość i osobowość oparte są na pobożności. I jeśli w ogóle można go zrozumieć, to jedynie z tego punktu widzenia. Sztuka była dlań religią. Dlatego właśnie nie miała nic wspólnego ze światem i sukcesami w świecie. Była celem samym w sobie…”

Tak o muzyce Jana Sebastiana Bacha napisał Albert Schweitzer. A lipski kantor był człowiekiem z dużą wiedzą teologiczną. Bach przez całe życie czytał i studiował Biblię (a także pisma teologiczne, zwłaszcza Lutra). Często na kartach swoich utworów umieszczał litery: S D G („Soli Deo Gloria” – „Bogu Jedynemu Chwała”) czy J J („Jesu juva” – „Jezu wspomóż”). Nadto, funkcjonując

w rzeczywistości XVII – sto i XVIII – sto wiecznych Niemiec (umownie przyjmijmy, że to Niemcy, choć takowe – jakie znamy dziś – wówczas nie istniały) można powiedzieć, że pchał swój kompozytorski wózek przez wiele miast ówczesnej Europy. W każdym z miejsc, w którym bywał, wykorzystywał teksty napisane przez różnych artystów (poetów). W Weimarze był to Franck, w  Lipsku mimo korzystania początkowo z tekstów różnych autorów, Bach ostatecznie skłonił się ku słowu Picandra.
A być może sam go nawet zachęcił do pisania poezji do swojej muzyki. W każdym razie od momentu spotkania tych dwóch ludzi można zauważyć, zarówno zmianę w podejściu do poezji przez Picandra i zarazem wykorzystywania jego tekstów przez Jana Sebastiana Bacha.

Cóż, trzeba wiedzieć bowiem, że Christian Friedrich Henrici, znany pod pseudonimem Picander do 1724 był raczej na bakier z Kościołem. Słynął z pastiszy, pisał farsy czy inne teksty  równie niechętnie, czy negatywnie przedstawiające naukę Kościoła. Później coś się zmieniło, być może właśnie po spotkaniu z Bachem. Pierwszy tomik wierszy religijnych Picandra, pokazujący zupełnie inne oblicze lipskiego poety ukazał się na początku adwentu 1724 roku, a cztery lata później, już wyraźnie za sprawą inspiracji kantora św. Tomasza w przedmowie do kolejnego tomiku wierszy (będących w sumie drukowaną wersją bachowskich kantat) Henrici napisał tak:

„Bogu na chwałę, spełniając żądania dobrych przyjaciół i dla upowszechnienia modlitwy

zdecydowałem się napisać niniejsze kantaty. Zamysł ten podjąłem tym chętniej, ponieważ

mogę sobie pochlebić, że być może brak poetyckiego uroku zostanie zastąpiony przez wdzięk

muzyki niezrównanego pana kapelmistrza Bacha i te pieśni zabrzmią w głównych kościołach

pobożnego Lipska”.

Adwent Roku Pańskiego 2009 już się rozpoczął. Krzyże znikają ze szkół we Włoszech, tylko czekać, jak w naszym kraju zabraknie dla nich miejsca. Nie tylko w szkołach. Bóg w ramach wolności idzie w zapomnienie. Katole (znaczy my) prześladujemy resztę świata. Muzułmanów, innowierców, gnostyków i … można wstawić sobie w te kropki, kogo się żywnie podoba. Nie wiem, może skoro to taki problem, to proponuję, aby Boże Narodzenie obchodzili tylko katole. Reszta niech siedzi w centrach handlowych i wpier… pizzę, shoarmę albo inne mielone kurczaki. Tylko niech nie wyją nam kolęd na każdej okazji z różnych lokalnych radiowęzłów.

Rację miał inny poeta prawie 20 lat temu (swoją drogą, jak ten czas ucieka…):

And The Germans kill The Jews,

And The Jews kills the Arabs,

And The Arabs kills the hostages:

That is the news… Isn’t any wonder,

that the monkey confused?”

Święta prawda Panie Waters. Nic się nie zmieniło…

Read Full Post »