Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘Byrd’

Anglojęzyczny świat siłą stoi w muzyce. Nie tylko współczesnej. Rock, pop, blues, jazz … doskonale to wszystko wiemy. A klasyka? Ano w niej również mieszkańcy Wysp mają sporo do powiedzenia. Pomijając w tym momencie orkiestry, które wykonują na Wyspach muzykę klasyczną, a skupiając się jedynie na wokalnych ansamblach, można spokojnie potwierdzić owo założenie z początku wpisu. The Sixteen, The Tallis Scholars to tylko dwa zespoły, znakomicie wykonujące wokalną muzykę klasyczną. Pierwsi, pod dyrekcją Harry’ego Christophersa od lat zachwycają nie tylko kompozycjami Thomasa Tallisa, Williama Byrda, Orlando Gibbonsa czy Thomasa Tomkinsa, ale również mniej znanych kompozytorów, jak Lambe, Wylkynson , Cornysh i Davy.

Tallisów, których koncert z Rzymu, z Santa Maria de Maggiore opisywany był już w Klasycznej Niedzieli chyba przedstawiać nie trzeba. Perfekcyjnie wykonujący dzieła Palestriny, Obrechta, Josquina des Pres, Gesualda, że o Gregorio Allegrim nie wspomnę Brytyjczycy pod dyrekcją Petera Phillipsa na zawsze będą już stanowić punkt odniesienia dla każdego nowego zespołu, jaki podejmować się będzie wykonywania muzyki renesansu.

Okazuje się jednak, że od niedawna na scenie współczesnych wykonawców muzyki renesansu pojawiła się kolejna „gwiazda”. Stile Antico. Śpiewacy z Wielkiej Brytanii, których debiut za sprawą albumu wydanego przez Harmonię Mundi stał się wydarzeniem XXI wieku. Jaka to płyta? Cóż, zapraszam do działu recenzje.

A tle niech wybrzmi zapowiedź anielskich głosów – oto fragment koncertu Stile Antico z 2008 roku. Wykonali wówczas „Ego flos campi” Clemensa non Papa. Prawda, że świetnie? Zapraszam do działu recenzje.

Reklamy

Read Full Post »

Stile antico, dosłownie „styl antyczny”, termin donoszący się do muzyki z XVI (a czasami i wcześniej) wieku. Samo wyrażenie tyczy się głównie kształtu kompozycji, opartej na palestrinowskiej wizji muzyki i często przeciwstawianej nowoczesnej (a raczej „nowszej” od Palestriny) harmonii w muzyce, stosowanej przez Claudio Monteverdiego. Stąd „stile antico” konfrontowane z „stile moderno”. Tak jak Palestrina wykorzystując kościelną śpiewność chorałów gregoriańskich wpisał w strukturę utworów swoje znakomite akordy (słynne akordy Palestriny!) – ale w jego kompozycjach i tak zawsze najważniejszy był tekst, tak Monteverdi – odwrotnie, zrobił wszystko, by do napisanej przez siebie znakomitej melodii dopasować słowa śpiewane, czy to przez solistów, czy też chór. Tak powstał barok w muzyce, a renesans miał popaść w zapomnienie na całe lata. Przynajmniej w znaczeniu dosłownym.

Późniejszy rozwój muzyki sprowadził się jednak do tego, że style zaczęły się mieszać i uzupełniać. Taki na ten przykład Bach (Jan Sebastian)  w swojej Mszy h-moll zawarł części pisane zarówno w stile antico, jak i w stile moderno. Korzystali z tego splątania stylów i Mozart, i Beethoven. Jakakolwiek więc próba uzurpowania sobie przez wykonawców współczesnej muzyki popularnej prawa do odkrywczego „mieszania gatunków celem stworzenia nowej jakości” brzmieć będzie cokolwiek śmiesznie. O siedemnastowiecznym samplingu napiszę jeszcze osobno.

Stile Antico to również zespół wykonujący muzykę dawną. Renesansowe pieśni Thomasa Tallisa i Williama Byrda znalazły na łamach Klasycznej Niedzieli swoje miejsce i czas. Zainteresowanych odsyłam do recenzji (w linku), chętnych posłuchania, co można zrobić z ludzkim głosem – zapraszam do wiadomego serwisu. Stile Antico wydali album w 2009 roku, na którym w absolutnie porywający sposób wykonują zarówno anonimowe pieśni religijne, jak i kompozycje zapomnianych mistrzów szkoły niderlandzkiej (Jacob Clemens non Papa), hiszpańskiej (Francisco Guerrero), flamandzkiej (Nicolas Gombert) czy francuskiej (Jean L’Héritier). Oczywiście na płycie nie mogło zabraknąć miejsca dla Palestriny i bliskiego mu stylistycznie Hiszpana – Tomasa Louisa de Victoria. Więcej pewnie w dziale recenzje już wkrótce. Zapomniałbym – gdyby ktoś bardzo szukał odniesień do muzyki popularnej, to … Stile Antico w 2008 roku towarzyszyli na części trasy koncertowej artysty znanego u nas jako Sting. Podczas promowania albumu Songs from The Labirynth

Jak dla mnie – jedna z płyt 2009 roku. Oczywiście, gdybym podsumowywał rok…

Read Full Post »

Seriale. Złodzieje czasu. Nie trzeba mieć telewizji, żeby je oglądać, a jak już człowiek usiądzie przed szklanym ekranem – są momenty, że zapomina o Bożym świecie. Ekscytuje się, oczekuje następnego odcinka, a przecież to tylko rozrywka, ot, chwila odprężenia, nie ma się czym podniecać. A jednak – tracimy czas na gapienie się na losy bohaterów wymyślonych gdzieś tam w odległych hotelowych pokojach scenarzystów.  I niezależnie jak bardzo wyszukanej ideologii użylibyśmy, aby uzasadnić ‘wyjątkowość’ takiego pożeracza wolnego czasu, to przecież prawda jest oczywista: seriale to zabawa, a nie wysoka kultura, cichaczem podprowadzająca nam cenne sekundy, które można by poświęcić na bardziej ambitne obcowanie ze sztuką. Na przykład z taką, jakiej z założenia miał być poświęcony niniejszy wpis.

(1540-1623)

William Byrd (1540-1623)

Przyczynek do tego wpisu dołożyła serialowa Dynastia Tudorów. Nie zamierzam jednak reklamować tego filmu, niezależnie od tego, czy podoba mi się, czy też nie. Ale jednej rzeczy odmówić mu nie mogę. Dzięki niemu szerszemu społeczeństwu pokazana została angielska muzyka z przełomu XVI i XVII wieku. Thomas Tallis, William Byrd, by wspomnieć tylko te dwa nazwiska, to osoby związane z dworem Henryka VIII i jego następcami. Im też będzie poświęcony kolejny tekst w dziale recenzje, do którego czytania zapraszam tu. Angielscy kompozytorzy, angielski chór, anielskie głosy, niebiańskie harmonie. Dzisiejsza niedziela rozpoczyna się pod znakiem renesanasu…

Read Full Post »