Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘Carl Philipp Emanuel Bach’

Podkład pod cierpienia młodego Goethego, rozbujane symfonie Beethovena, chopinowskie preludia tudzież pejzaże Caspara Friedricha. Bez tego stylu nie byłoby całej gamy symfonii Haydna oraz… całkiem pokaźnej kolekcji utworów autorstwa drugiego syna Jana Sebastiana Bacha – Carla Philippa Emanuela. Burza i napór to wszak swoisty łącznik pomiędzy frywolnością baroku a zbuntowanym romantyzmem. Między matematyczną regularnością Koncertów Brandenburskich, a schubertowskim szaleństwem Winterreise. Świat się zmienia” ­– mówi Galadriela na początku filmu Władca Pierścieni i ta zmiana zauważalna w muzyce klasycznej osiemnastego stulecia idealnie wręcz opisuje przeobrażenie się ówczesnego świata. Nadciąga rewolucja francuska, upadek I Rzeczypospolitej, amerykańskie walki o niepodległość i wojny napoleońskie. Aż chciałoby się rzec: chcecie wiedzieć, co się będzie działo ze światem – spójrzcie co nam mówi jego sfera kultury…

Tak się składa ogólnie rzecz biorąc, że w Klasycznej Niedzieli pisało się już co-nieco o tym okresie i stylu muzycznym. Toteż dziś, choć Carl Philipp Emanuel Bach jest bohaterem niniejszego wpisu, pozwolimy sobie jednak na trochę odmienne potraktowanie tematu. Takie bardziej wysmakowane, kameralne i ciche w założeniu. Bo oparte na dyskretnym brzmieniu violi di gamba, instrumentu mistrzowsko wręcz opanowanego przez wielokrotnie w Poznaniu oklaskiwaną Friederike Heumann.

Więcej – dziale recenzje.

A grają tak…

Reklamy

Read Full Post »

… bo chyba nie myśleliście, że zapomniałem? Albo że nie pojadę na kolejne koncerty? Pojadę, a jakże. Już dziś na kolejne dwa. Niezmiernie żałując, że w ostatnią sobotę zamiast posłuchać Hille Perl i Lee Santany grających barok musiałem słuchać jak ona tańczy dla mnie (bez obaw, nie podlinkuję tej pozycji, nie ma takiej opcji, a że słuchałem… cóż, niestety czasami obyczajnego spędzania czasu w miłym towarzystwie nie da się pogodzić z dobrą muzyką, bo nie każdy przepada za barokiem). W każdym razie w ostatni weekend byłem dość daleko od Poznania, toteż z nieskrywaną radością wracam dziś na audytorium festiwalu.

Koncerty dzisiejsze, zarówno popołudniowy (bo 18.00 to późne, ale jednak popołudnie) jak wieczorny o 20.30 odbędą się w Pałacu Działyńskich na Starym Rynku w Poznaniu. Pałac przypomina kamienicę nawiasem mówiąc, ale miejsce to wyjątkowe i naprawdę warto się wybrać. Zwłaszcza, że program zapowiada się ujmująco. Ale po kolei.

Pierwszy koncert tego dnia, rozpoczynający się o godzinie 18.00 to włoska i niemiecka muzyka XVII wieku (będzie to zarazem trzynasty koncert festiwalu – pomyśleć, że ja byłem dopiero na trzech!!). Wykonawcy: włosko – irlandzki duet ArParla, oraz Argentynka Mónica Pustilnik. Zagrają utwory:

1)      Giovanniego Antonia Pandolfiego Mealli (II poł. XVII w.): Sonate à Violino solo per Chiesa e Camera, op. 3 (1660): Sonata I La Stella Sonata II La Cesta

2)      Heinricha Ignaza Franza Bibera (1644 – 1704) Passagaglię de Mon Biber

3)      Giovanniego Antonia Pandolfiego Mealli Sonata III La Melana, Sonata IV La Castella

4)      Johanna Jakoba Frobergera (1616 – 1667) Partite VI auff Die Maӱerin na harfę solo z „Libro secondo di Toccate” (1649)

5)      Giovanniego Antonia Pandolfiego Mealli Sonata V La Clemente Sonata VI La Sabbatina

Jednym zdaniem – głównie Pandolfi Mealli. Na skrzypce, arpa doppia i arcylutnię.

A wieczorem, o 20.30 rozpocznie się koncert nr 14. A na nim Johanna Sebastiana i Carla Philippa Emanuela Bachów – muzyka na flet z towarzyszeniem klawesynu. Wykonawcy: Bolette Roed (różne flety) oraz Joanna Boślak-Górniok (klawesyn). Szczegóły? Już donoszę. I tak:

1)      Carl Philip Emmanuel Bach (1714 – 1788) Sonata e-moll Wq 124 AdagioAllegroMenuet I & II

2)      Johann Sebastian Bach (1685 – 1750) Sonata c-moll BWV 1017 LargoAllegroAdagioAllegro

3)      Carl Philip Emmanuel Bach Sonata a-moll na flet bez towarzyszenia basu Wq 132 Poco adagioAllegroAllegro

4)      Johann Sebastian Bach Sonata h-moll BWV 1014 AdagioAllegroAndanteAllegro.

Tyle dziś przed nami. A za nami? Ano… choćby koncert z czwartku, z którego relację przeczytacie TU. Trzeba sobie jednak zadać ten trud w ułamku sekundy i kliknąć link. Miłego dnia.

Read Full Post »

Miałem w planach inną muzykę, ale tak się ostatnio porobiło, iż nagle wrócił do mych łask box Bach Collegium Japan z najlepszymi płytami tegoż ansambla nagranymi dla BIS-u. Wrócił, bo … primo przyjacielowi zachciało się rzucić na głęboką wodę klasyki za sprawą … wiolonczeli. Zrobiłem zatem szybki rachunek sumienia, co ja tej wiolonczeli mam w swoich zbiorach (wyszło nie za wiele, fakt) ale to co mam, akurat świetne jest (choć jakoś zapomniałem o tym albumie – hańba mi!) no i koncerty wiolonczelowe Carla Philippa Emmanuela Bacha same wpakowały się do odtwarzacza. Sekundo, jakby tego było mało – w sieci pokazała się informacja, że w Poznaniu wystąpią Arte Dei Suonatori z koncertami w cyklu Sturm und Drang (o czym pisałem już tu). Bach / burza i napór / wiolonczela – co tu dużo gadać: skoro są przyczyny, to skutek musiał być jeden. Przeczytacie o nim w dziale recenzje.

A jak już będziecie czytać – niech wam się muzycznie Burza i napór jak najlepiej kojarzy…

Read Full Post »

… dosłownie i w przenośni. Zima przyszła, przynajmniej w naszej Wielkopolsce ładnie posypało. Jest biało, wreszcie znikła ta szarzyzna listopadowa i jakoś tak – mimo mrozu – raźniej człowiekowi ruszać rankiem do pracy. Pozamiatawszy wcześniej śniegowe czapy ze schodów, podjazdów, chodników i samochodów.

Dlaczego pozamiatane w przenośni? Ano, bo nieopatrznie pojechałem do Music-Island w ubiegłym tygodniu. Nieopatrznie, bo mając całą stertę nowych płyt do słuchania i cieszenia się muzyką, zachciało mi się jeszcze i jeszcze. No to teraz mam za swoje. Rzeczy niewiarygodnie pięknych dostałem tak na oko na pół roku pisania, a drugie tyle jeszcze tam na mnie czeka. A gdzie tu miejsce na albumy, które dostałem wcześniej? Oj, się porobiło.

No dobrze, dość narzekania, czas napisać o co chodzi…

Dziś będzie krótko o wydawnictwie, które każdemu melomanowi sprawić powinno wiele radości. Jako że gwiazdkowa gorączka właśnie przed nami, box, którego tyczy się niniejszy wpis z całą pewnością wzbudzi uśmiech na niejednej twarzy.

Bach Collegium Japan. O nich mowa. Zespół kierowany przez Suzukiego nagrywa już … okrągłe dwadzieścia lat (po namyśle, nie będę wspominał, czego słuchałem dwadzieścia lat temu – nie, że nie przystoi, aż tak źle nie było, ale nie pasuje do tego bloga raczej). Wracając – japoński dyrygent i jego ansambl nagrali przez ten okres tak ogromną ilość muzyki kantora św. Tomasza oraz jego poprzedników i następców, że poznanie wszystkiego wnikliwemu słuchaczowi zająć może drugie tyle lat. No, może krócej, ale pod warunkiem, że na żadne inne płyty tudzież koncerty wykonawców czasu się tracić nie będzie. Kantat – całe mnóstwo. Msze, koncerty, dzieła organowe (w końcu Suzuki to organista), a to tylko sam Johann Sebastian Bach. A gdzie reszta?

Na okrągłą rocznicę BIS przygotował box zawierający 15 różnych płyt nagranych przez BCJ. Czegoż tu nie ma? Jest Buxtehude i jego Membra Jesu Nostri, są Nieszpory Monteverdiego. Schütza Siedem Ostatnich Słów Chrystusa na Krzyżu i kolejne wykonanie – inne niż opisane wcześniej – Mesjasza Jerzego Fryderyka Händla. Oprócz tego – zadziwiający zbiór z rodzaju the best of, czyli A Choral Year With Bach: fragmenty kantat Jana Sebastiana, zestawione wg dat roku liturgicznego i … nieziemskiej melodyki (aktualny mój hit na pierwsze dni Adwentu). Wymieniam, wymieniam i nawet nie jestem w połowie.

Jak już jesteśmy przy rodzinie Bacha, to w boxie jest również płytka z kantami świeckimi (m.in. z Coffee Cantatą) kantora św. Tomasza, są koncerty skrzypcowe seniora i koncerty wiolonczelowe syna – Carla Philippa Emmanuela Bacha. Oczywiście taki zbiór nie mógłby się obyć bez bachowskiego Magnificat, a tenże utwór znajdziemy na płycie w zaszczytnym towarzystwie podobnych dzieł Zelenki i … zachwycającego Johanna Kuhnau. Generalnie więc barok rządzi, a skoro tak, to nasz znajomy Dan Laurin wraz z BCJ znakomicie prezentuje się w koncertach na flet Antionio Vivaldiego. Całość pięknie uzupełnia całkowicie dla mnie dotąd nieznany Johann Rudolf Ahle i jego Selected Vocal Music. Ufff…

Pozwolę sobie w niedalekiej przyszłości powyjmować z pudełka poszczególne części, bo można je sobie sprawić również pojedynczo. I napiszę parę słów. Póki co jest – polecam – ten box to znakomite wydawnictwo, warte uwagi każdego, kto lubi muzykę klasyczną. A zwłaszcza muzykę czasów baroku.

Read Full Post »

Media w ostatnim tygodniu października biły na alarm. Tragedia narodowa tym razem miała twarz niedouczonego, głuchego Polaka, który z muzyką kojarzy wyłącznie jingle reklamowe plus pewnie ze 2 programy pseudo-muzyczne w tejże telewizji. A skoro jest tak źle, to media, jako te troskliwe dziś grają larum. Nasze dzieci nie słuchają muzyki, nauka muzyki w szkołach to porażka, pozaszkolnych zajęć nie ma prawie wcale: słowem MASAKRA. Nazwiska kompozytorów kojarzyć się będą naszym dzieciom z psami, wódką, czekoladkami i Bóg jeden wie, czym jeszcze. Bo z całą pewnością nie z historycznymi postaciami, które muzyką wzniosły sobie pomniki trwalsze od spiżu.

Kto winny? Ano, najpewniej jakiś minister. Albo Premier. Generalnie Platforma Obywatelska, to oczywiste. Albo Prezydent (swoją drogą czego wymagać od dzieci, jak panu K. niezbyt po drodze z pieśnią Józefa Wybickiego). Więc może winna jest inna partia? Ktoś na pewno…

Cały ten zgiełk przerwał sam minister kultury. Zapowiadając wydanie pieniędzy na Fonotekę Szkolną, kreśląc plany powrotu do wielkości (jakiej??!!). Plan jest, kasa jest, za pół roku będziemy narodem Bachów / Mozartów / Davisów / McCartneyów / Hewsonów / Yorków * (niepotrzebne skreślić).

Rany. My nigdy narodem muzycznym nie byliśmy. Tłuc się po pyskach, w szczytnych (lub nie) celach, to i owszem, potrafiliśmy, ale akurat z muzyki tworzonej przez Polaków niewiele naszym pokoleniom pozostało. Przy okazji Ars Divina poruszałem ten temat i nie będę doń wracał. Jest jak jest, i żadne 8 milionów (złotych, ełro, czy też dolarów)na Fonotekę Narodową  tego nie zmieni.

Jest jak jest, bo my jesteśmy tacy. Leniwi. Zapatrzeni w TV. Żonglujący hasłami o „braku czasu”. Szkoła, niezależnie ile pieniędzy od ministra / premiera / prezydenta czy samego Cudownego Obamy by nie dostała – naszych dzieci muzykalnymi nie uczyni. Nie łudźmy się, jedna, dwie, nawet pięć godzin tygodniowo w szkole mogą spowodować, że dzieci może i będą wiedziały, kim (a nie czym) był Beethoven, ale już nigdy potem nie posłuchają nic innego, poza zawłaszczonym przez EU fragmentem Ody do Radości z IX Symfonii (zresztą, zamiast wydawać te 8 mln zł na „szczytny cel” proponuję lekcję o Beethovenie z youtube, którą podlinkowałem).

Poza tym, żeby te zajęcia padły na podatny grunt, albo choć miały jakąś szansę, trzeba zacząć od nas. Od dorosłych. Ale żeby tak było, muzyka w radiu, w TV musiałaby się zmienić.  A na to zdaje się nie ma szans, bo nie zapowiada się, by znowu umarł polski papież…Zamek w Kórniku

Na koniec – zajawka relacji z IX Wieczoru Zamkowego – Muzyka z Kórnika. A w niej Carl Philipp Emmanuel Bach i pierwsza część jego koncertu na 2 klawesyny. Brzmi to tak.

Read Full Post »

Wanda LandowskaWłaściwie to szerzej o powrocie do Bacha w dziale recenzje . Jednak przypadek sprawił, że w tym samym momencie, w którym przełamałem wreszcie swoją niemoc (a konkretniej lenistwo) i zabrałem się za koncerty brandenburskie barokowego geniusza pojawiła się informacja o IX Wieczorze Zamkowym – czyli koncercie na zamku w Kórniku w ramach Międzynarodowego Forum Muzycznego. Koncert odbędzie się już za chwilę, bo w najbliższą sobotę 24 października 2009 roku, początek o godzinie 17.00. Całość poświęcone pamięci Wandy Landowskiej (stąd zresztą tytuł „Wanda Landowska In Memoriam”) zmarłej 50 lat temu w USA polskiej pianistki i kompozytorki, jednej z najsłynniejszych klawesynistek świata. Lekcje fortepianu pobierała od czwartego roku życia, ukończyła konserwatorium w Warszawie w 1891. Potem, po studiach w Berlinie wyjechała do Paryża. Tam też skupiła się grze na klawesynie, wówczas całkowicie zapomnianym instrumencie. Propagując muzykę renesansu i baroku grała na współczesnym jej instrumencie zbudowanym w 1912 przez firmę Pleyel, na podstawie modeli zachowanych w muzeach. W 1913 została zaangażowana do berlińskiej szkoły Hochschule für Musik, prowadziła tam klasę gry na klawesynie (prawdopodobnie pierwszą na świecie). W lipcu 1927 we Francji, w  założyła L’Ecole de Musique Ancienne (szkołę muzyki dawnej) w Saint-Leu-la-Forêt. Wraz z poznaną we Francji partnerką Denise Restout, uciekła w 1941 do USA (Landowska była Żydówką, więc wiadomo, co by jej groziło z rąk potomków Bacha i Beethovena), gdzie koncertowała, dawała lekcje i kontynuowała pracę nad nagraniami. Na fortepianie nagrywała dzieła Mozarta i Haydna, a na klawesynie Bacha. Zmarła 16 sierpnia 1959 roku w Lakeville w w stanie Connecticut. W sobotnim recitalu, poświęconym właśnie Jej udział wezmą: światowej sławy klawesynista prof. Gordon Murray z Wiednia oraz studentki Akademii Muzycznej uczestniczące w warsztatach prowadzonych przez Profesora Murraya: Maria Izdebska i Paulina Żmuda. W programie usłyszymy utwory J. S. Bacha, C. Ph. E. Bacha, G. Frescobaldiego, L. Couperina i J. J. Frobergera.

Czy zabrzmi V koncert brandenburski Jana Sebastiana? Nie wiem, ale skoro niniejszy wpis jest wprowadzeniem również do recenzji, to proponuję, abyśmy posłuchali wariacji goldbergowskich granych właśnie przez Wandę Landowską. Nagranie z czerwca 1945 roku brzmi tak.

A na koncert sobotni serdecznie zapraszam.

Read Full Post »