Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘Chopin’

img_3131Ten wpis mógłby się ukazać właśnie pod tą datą, ale rzeknę wprost… czekać hadko! Jeszcze długie miesiące do słoty listopadowych wieczorów, a ta muzyka wręcz doprasza się uwagi. Bez względu na pogodę, toć zaczynałem jej słuchać w upale popołudniowych kaw na tarasie, a teraz… nie wiem, jak u Was, ale u mnie, w Wielkopolsce, lipiec zdaje się zapragnął pokazać, że deszcze niespokojne potargały świat. Ech…

Zatem album, o którym właśnie czytacie, dotarł do mnie zupełnie niespodziewanie, po prostu rankiem znalazłem go sobie na stole. Krasnoludków nie ma,  więc ani chybi, to żona 😉 Znalazłem i słucham od jakiegoś czasu nieprzerwanie…

img_3132Kartonowa okładka zawiera bardzo skąpe informacje nt. płyty. Jest wydawca: Narodowy Instytut Fryderyka Chopina, jest sponsor (widoczny na okładce, więc nie będę wymieniał) i dwóch artystów. Pierwszy to Raul Koczalski, nieżyjący już pianista i kompozytor, uczeń Artura Rubinsteina, Juliana Gadomskiego oraz, a raczej przede wszystkim – Karola Mikuli. Właśnie Koczalskiemu zawdzięczamy otwierającą album słynną interpretację Ballady g-moll op. 23, pochodzącą z archiwalnego recitalu z okazji 138. rocznicy urodzin Fryderyka Chopina. Ów pamiętny koncert odbył się w dniu 21 lutego 1948 w Sali Pompejańskiej Belwederu, a Koczalski zagrał dla publiczności Chopina w sposób, który dziś zwykło nazywać się „historycznym”: na fortepianie Pleyela z 1847 roku! To zresztą jedyne nagranie na instrumencie z epoki, pozostałe ballady (w tym również ballada g-moll) zagrane zostały na fortepianie (nie ukrywam, bardzo lubię jego dźwięk) Steinway przez Wojciecha Świtałę.

Świtała, jako się rzekło uwspółcześnia Chopina. Przynajmniej częściowo, wykonując go na wspomnianym Steinwayu. Gra lekko, przyjemnie, by tak rzec – z wdziękiem. Każda ballada, czy jest to wallenrodyczna g-moll (choć w książeczce do płyty Kamila Stępień – Kutera przypomina, iż Chopin był przeciwny jakiemukolwiek „u-słownianiu” swoich dzieł), czy też świteziowo – świteziankowe (F-dur i As-dur), a na budrysowskiej (f-moll) kończąc, brzmi tajemniczo, łącząc  melancholię z nostalgią, a subtelność z dramatem. Chopinowskie ballady to swoiste opowieści, wiodące słuchacza w harmonię zjawiskowego zestawiania kontrastów: to melodia, ckliwa i romantyczna do bólu, to znów staccato i burza fortepianowych histerii. Ani chwili wytchnienia.

img_3133Piękny to album. Wydany z okazji nabycia przez NIFC w dniu 29 listopada 2016 roku, na londyńskiej aukcji pierwszej strony oryginalnego manuskryptu ballady g-moll. Jest to jedyny obecnie autograf takiej ballady w zbiorach polskich. Zbieżność dat z Powstaniem Listopadowym nie mogła być przypadkowa!!

 

Read Full Post »

Dziś…

… na wieczór, albo na jutrzejszy poranek taka muzyka…

Dlaczego? A zajrzyjcie do działu recenzje…

Read Full Post »

… na dziś będzie akuratne. Zwłaszcza w takim nietypowym wykonaniu… Dobrego dnia.

Read Full Post »

#dwiedaty #dwieimprezy

Wiadomo dlaczego. Bo… nie wiadomo, kiedy dokładnie urodził się Fryderyk Chopin. Czy 22 lutego, czy też 1 marca. W sumie, to nie ma znaczenia – świętujmy 🙂 przez cały rok.

 

chopin

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Ten uroczy plakat pobrany z fanpage’a NIFC. Dziękuję. No to zagrajmy. Może tak?

Read Full Post »

My, Stanisław August, z Bożej Łaski Król Polski, Wielki Książe Litewski et c., et c., et c.

Nie szukając w ciągu królowania naszego innych korzyści lub zamiarów, jak stać się użytecznym ojczyźnie Naszej, byliśmy także tego zdania, iż opuścić należy tron w okolicznościach, w których rozumieliśmy, że oddalenie Nasze przyłoży się do powiększenia szczęścia współziomków Naszych lub też przynajmniej umniejsza ich nieszczęścia; przekonani teraz, że pieczołowitość Nasza na nic się ojczyźnie Naszej nie przyda, kiedy nieszczęśliwa zdarzona w niej insurekcja pogrążyła ją w teraźniejszy stan zniszczenia, i rozważywszy, że środki względem przyszłego losu Polski koniecznie potrzebne z powodu naglących okoliczności, a od Najjaśniejszej Imperatorowej Wszech Rosji i innych sąsiednich mocarstw przedsięwzięte, jedynymi są do przywrócenia pokoju i spokojności współobywatelom Naszym, których dobro zawsze było najmilszym przedmiotem starań Naszych — postanowiliśmy przeto z przywiązania do spokojności publicznej oświadczyć, tak jako też niniejszym aktem najuroczyściej ogłaszamy, że wolnie i z własnej woli wyrzekamy się bez ekscepcji wszelkich praw Naszych do Korony Polskiej, do Wielkiego Księstwa Litewskiego i innych należących do nich krajów, jako też znajdujących się w nich posesji i przynależytości ; akt ten uroczysty abdykacji korony i rządu Polski w ręce Najjaśniejszej Imperatorowej Wszech Rosji składamy dobrowolnie i z tą rzetelnością, która postępowaniem Naszym w całym życiu kierowała. Zstępując z tronu, dopełniamy ostatniego obowiązku królewskiej godności, zaklinając Najjaśniejszą Imperatorową, ażeby macierzyńską swą dobroczynność na tych rozciągnęła, których królem byliśmy, i to wielkości Jej duszy działanie wielkim swym sprzymierzeńcom udzieliła. Akt niniejszy dla większego waloru podpisaliśmy i pieczęć nań Nasza wycisnąć rozkazaliśmy.

Działo się to w Grodnie dnia 25 listopada, a roku 32 panowania Naszego Stanisław August, król.

Smutno tak…

 

Read Full Post »

Dziś kolejny dzień przesłuchań finałowych XVII Konkursu Pianistycznego im. Fryderyka Chopina. Artyści: Eric Lu (który we wcześniejszych etapach grał ładnie, ba, nawet można powiedzieć, że pięknie i na finały zasłużył, ale specjalnie jakoś to mnie nie porwał) z USA, Szymon Nehring (jedyny Polak wśród finalistów) oraz Georgijs Osokins, pianista z Łotwy (który ekspertów w studiu TVP Kultura i radiowej Dwójce wprowadzał swoimi występami w jakiś amok).  Słowem: bardzo różni artyści, prezentujący odmienne style gry. Podobnie jak wczoraj byłem przekonany, że ta najbardziej wyrazista postać – czyli Łotysz – będzie przysłowiowym killerem całego show. Że wyjdzie i zagra tak wyśmienicie, jak  choćby pamiętnego Poloneza As-dur op. 53. Że przyćmi poprzedników i tyle ich będziemy widzieli (pamiętali).

Nic bardziej błędnego. Wspaniale, po prostu wyśmienicie rozpoczął Eric Lu. Cofam wszystko, co złego o nim wcześniej sobie pomyślałem. Tak lekko, wdzięcznie, z wyczuciem i natchnieniem, jak wykonał koncert e-moll nie zagrał jeszcze na tym konkursie żaden pianista. I choć Kate Liu z wczoraj zdecydowanie nie przebił, to na podium zasługuje. Zaraz za Kate. Minimalnie przed Aimi. A Nehring? Cóż. Zachwycił ekspertów. Mnie nie. Jakoś tak walczył z fortepianem, miałem wrażenie, że orkiestra dawała mu fory tam, gdzie mógłby mieć braki. Poprawnie, lepiej niż Chorwat, lepiej niż Koreańczyk z wczoraj (ale dodatkowe punkty ma za pochodzenie). Widocznie spięty, zbyt zgarbiony. Jest finalistą. I to dla niego wystarczająca nagroda.

I na koniec Łotysz. Znowu ta sama sceniczna poza: marynarka, koszula i pewność siebie. Wyszedł i zagrał. I trochę przekombinował. Konkursu nie wygra się zmieniając tu i ówdzie wykonywane dzieło. A koncert e-moll w jego wykonaniu brzmiał inaczej. Jakby mroczniej, chwilami ciężej. To taki romantyzm, w którym Król Olch już zabrał co jego i nie można liczyć, że ktoś nas zratuje przed widmami strzyg i upiorów. Tu inaczej, tam inaczej i … choć słuchało się tego znakomicie, to bardzo, ogromnie się zdziwię, gdyby Osokins wygrał konkurs. Myślę, że nawet jeśli Jury dopuszcza myśli o swobodzie wykonawczej, poszukiwaniu nowego brzmienia, to łotewski pianista poszedł o jeden krok za daleko. Za takie granie nawet należałoby mu się standing ovation, ale… nie na Konkursie.

Jak powinno się grać ten koncert? Ano tak:

Read Full Post »

… ilekroć słucham tego wykonania, jakoś tak zastygam oczarowany…

Ach, cieszymy się, że Amerykanka przeszła do kolejnego etapu…

Read Full Post »

Older Posts »