Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘Claudio Monteverdi’

… choć w sumie zajęło mi chyba z pięć lat. Oczywiście bez parcia, nie – nie, nic na siłę. Nie zmuszałem się, nie katowałem siebie ani tym bardziej rodziny. Skoro swego czasu okazało się, że zupełnie nie potrafię docenić tamtej muzyki, to płyty powędrowały gdzieś na półkę. Właściwie, to wylądowały na dysku, a oryginały wróciły do właściciela, który dość znacząco pokiwał z politowaniem głową, gdym się  mu przyznał, że „no nie rusza mnie praktycznie nic…”.

Co prawda z tym „praktycznie nic” też nie do końca była prawda, bo przynajmniej jeden utwór wręcz uwielbiam (a posiadam go w tylu różnych, acz zawsze fascynujących wykonaniach, że chyba tylko słynne chopinowskie larghetto może się z nim równać). Jednak… reszta dzieł kompozytora jakoś do mnie nie przemawiała. Zupełnie. Od czasu do czasu wracałem sobie do tych nagrań, ale… no jak zachwyca jak nie zachwyca? Aż do teraz…

Nie mam pojęcia, kto przestawił wajchę w mojej głowie. Co mi zaszkodziło, albo przeciwnie – co wyleczyło mnie z niemocy poznawczej. Nagle okazało się, że to jest to. Że zaskoczyło. Że… a zresztą, co tu będę dużo gadał. Niech gra nam Monteverdi. Bo piękne to jest nieziemsko. Na początek sonet Petrarki opatrzony muzyką wielkiego kompozytora. Wyborne.

Reklamy

Read Full Post »

Kilkanaście koncertów za nami, sporo przed nami. Między innymi dzisiejszy kameralny Buxtehude. Jak będzie, zobaczymy i posłuchamy. Póki co – proponuję wspomnienie o tym, jak brzmiały villanelle, arie i muzyka instrumentalna z XVII wiecznych Włoch. W wykonaniu Jana van Elsackera i United Continuo Ensemble. Relacja w wiadomym dziale. A grali tak…

Read Full Post »

… bo chyba nie myśleliście, że zapomniałem? Albo że nie pojadę na kolejne koncerty? Pojadę, a jakże. Już dziś na kolejne dwa. Niezmiernie żałując, że w ostatnią sobotę zamiast posłuchać Hille Perl i Lee Santany grających barok musiałem słuchać jak ona tańczy dla mnie (bez obaw, nie podlinkuję tej pozycji, nie ma takiej opcji, a że słuchałem… cóż, niestety czasami obyczajnego spędzania czasu w miłym towarzystwie nie da się pogodzić z dobrą muzyką, bo nie każdy przepada za barokiem). W każdym razie w ostatni weekend byłem dość daleko od Poznania, toteż z nieskrywaną radością wracam dziś na audytorium festiwalu.

Koncerty dzisiejsze, zarówno popołudniowy (bo 18.00 to późne, ale jednak popołudnie) jak wieczorny o 20.30 odbędą się w Pałacu Działyńskich na Starym Rynku w Poznaniu. Pałac przypomina kamienicę nawiasem mówiąc, ale miejsce to wyjątkowe i naprawdę warto się wybrać. Zwłaszcza, że program zapowiada się ujmująco. Ale po kolei.

Pierwszy koncert tego dnia, rozpoczynający się o godzinie 18.00 to włoska i niemiecka muzyka XVII wieku (będzie to zarazem trzynasty koncert festiwalu – pomyśleć, że ja byłem dopiero na trzech!!). Wykonawcy: włosko – irlandzki duet ArParla, oraz Argentynka Mónica Pustilnik. Zagrają utwory:

1)      Giovanniego Antonia Pandolfiego Mealli (II poł. XVII w.): Sonate à Violino solo per Chiesa e Camera, op. 3 (1660): Sonata I La Stella Sonata II La Cesta

2)      Heinricha Ignaza Franza Bibera (1644 – 1704) Passagaglię de Mon Biber

3)      Giovanniego Antonia Pandolfiego Mealli Sonata III La Melana, Sonata IV La Castella

4)      Johanna Jakoba Frobergera (1616 – 1667) Partite VI auff Die Maӱerin na harfę solo z „Libro secondo di Toccate” (1649)

5)      Giovanniego Antonia Pandolfiego Mealli Sonata V La Clemente Sonata VI La Sabbatina

Jednym zdaniem – głównie Pandolfi Mealli. Na skrzypce, arpa doppia i arcylutnię.

A wieczorem, o 20.30 rozpocznie się koncert nr 14. A na nim Johanna Sebastiana i Carla Philippa Emanuela Bachów – muzyka na flet z towarzyszeniem klawesynu. Wykonawcy: Bolette Roed (różne flety) oraz Joanna Boślak-Górniok (klawesyn). Szczegóły? Już donoszę. I tak:

1)      Carl Philip Emmanuel Bach (1714 – 1788) Sonata e-moll Wq 124 AdagioAllegroMenuet I & II

2)      Johann Sebastian Bach (1685 – 1750) Sonata c-moll BWV 1017 LargoAllegroAdagioAllegro

3)      Carl Philip Emmanuel Bach Sonata a-moll na flet bez towarzyszenia basu Wq 132 Poco adagioAllegroAllegro

4)      Johann Sebastian Bach Sonata h-moll BWV 1014 AdagioAllegroAndanteAllegro.

Tyle dziś przed nami. A za nami? Ano… choćby koncert z czwartku, z którego relację przeczytacie TU. Trzeba sobie jednak zadać ten trud w ułamku sekundy i kliknąć link. Miłego dnia.

Read Full Post »

Laura i PetrarcaWidziałem ja na ziemi nadziemską dziewoję,
Strojną w cnoty anioła — odtąd grot miłości
Dręczy mnie — bo, przy cnot tych i wdzięków jasności,
Wszystko zda mi się cieniem, ćmiącym pamięć moję;

Oto muzyka, jakiej zawsze warto posłuchać. Pieśni oparte na cierpieniu, miłości i uczuciach, które targają błąkającymi się na tym padole duszami. To już barok, choć czasami jeszcze ubrany w renesansowe fascynacje. Śmiało spoglądający w przyszłość. Która niesie nowe wyzwania. Nową muzykę.

Bo tak na dobrą sprawę jednak trzeba byłoby napisać, że dzisiejszy koncert to będzie muzyka przełomu. Przełomu epok, niespokojnego czasu renesansu i baroku. Zawieruchy, wojen religijnych i powrotu człowieka do antycznej i legendarnej wręcz tożsamości. Oczywiście nie zupełnie – religia jeszcze stoi na straży wszystkiego, ale … już jakoś otwarciej przyznać można, że pragnienia ludzkie nie są nam obce.

Tytuł dzisiejszego koncertu to cytat z dzieła Monteverdiego. Ale – gdybyśmy się mu przyjrzeli uważniej, dostrzeżemy skąd wzięło się owo zdanie: Si dolce è il tormento brzmi jak fragment sonetu CXXXII (czyli 132-giego) Petrarki. Jednego z tych, które napisał do najsłynniejszej Laury na świecie.

Jeśli to nie jest miłość – cóż ja czuję?
A jeśli miłość – co to jest takiego?
Jeśli rzecz dobra – skąd gorycz, co truje?
Gdy zła – skąd słodycz cierpienia każdego?

Jeśli z mej woli płonę – czemu płaczę ?
Jeśli wbrew woli – cóż pomoże lament ?
O śmierci żywa, radosna rozpaczy,
Jaką nade mną masz moc! Oto zamęt .

Żeglarz, ciśnięty złym wodom dla żeru,
W burzy znalazłem się podarłszy żagle,
Na pełnym morzu, samotny, bez steru.

W lekkiej od szaleństw, w ciężkiej od win łodzi
Płynę nie wiedząc już sam, czego pragnę,
W zimie żar pali, w lecie mróz mnie chłodzi.

I taki to będzie koncert. Pełen namiętności, żaru, cierpienia i miłości. Ech…

Pełen program brzmi tak:

Prolog
Claudio Monteverdi (1567 – 1643)  – Tempro la cetra

Claudio Monteverdi – Voglio di vita uscir

Jacopo Peri (1561 – 1633)  – Tu dormi, e’l dolce sonno

Claudio Monteverdi  – Si dolce è il tormento

Giovanni de Macque (1550 – 1614) – La Stravaganza

Giulio Caccini (1551 – 1618) – A quei sospir ardenti

Riccardo Rognoni (ok. 1550 – 1620) – Dyminucje z „Ancor che col’partire”

Tarquinio Merula (1595 – 1665)  – Folle è ben

Giovanni Girolamo Kapsberger (ok. 1580 – 1651)  – La Tiorbata

Claudio Monteverdi – Dorm’ancora

Benedetto Ferrari (1603 – 1681)  – Voglio di vita uscir
—–przerwa—–
Etienne Moulinié (ok. 1600 – po 1669) – Seguir più non voglio

Sébastien Le Camus (ok. 1610 – 1677) – Il n’est rien dans la vie

François Dufaut (przed 1604 – po 1672)  – Sarabande

Sébastien Le Camus – Bois écarté, lieu solitaire

François Dufaut  – Sarabande

Etienne Moulinié – Ondes qui soulevez

Anonim – Preludium z „Ebenthaler Tabulaturmanuskript” (Goëss B, 1668)

Sébastien Le Camus – Laissez durer la nuit

Etienne Moulinié – Non ha sott’il ciel

Całość  odbędzie się w dniu 7 listopada 2013 roku, w Teatrze Polskim. Początek o godzinie 20:30.  W repertuarze muzyka włoska i francuska muzyka XVI i XVII wieku, wykonawcy: Angélique Mauillon, Marc Mauillon , Friederike Heumann

Miejsce: Teatr Polski

Sam jestem ciekaw, jak zaśpiewają. Może tak, jak… Marco Beasley z Accordone?

Read Full Post »

Dotarła do mnie jakiś czas temu – prze urlopem paczuszka z koncertami DVD z muzyką klasyczną. Króluje na niech Bach, oczywiście Jan Sebastian, choć jest tam też miejsce na innych kompozytorów. Pomyślałem więc, że powoli będę te koncerty sobie opisywał, zwłaszcza, że niewiele ich dotąd zrecenzowałem.

Stąd najpierw Magnificat się w Klasycznej Niedzieli  pojawił, a wczoraj zabrałem się za odsłuchiwanie i oglądanie Pasji Janowej kantora św. Tomasza. Jak mi poszło – możecie przeczytać w dziale Obrazki z wystawy.

Na dziś miałem nadzieję zmierzyć się z kolejnym dziełem, ale … zupełnie nagle, bez zapowiedzi zaatakował mnie Claudio Monteverdi. Fakt, że ze zwykłych CD, ale za to każde z nich to albumy wydane przez OPUS 111. Genialne brzmienie i jeszcze lepsze wykonania. Poniżej fotka, … cóż sam nie wiem, co najpierw włożyć do odtwarzacza.

Read Full Post »

… dosłownie i w przenośni. Zima przyszła, przynajmniej w naszej Wielkopolsce ładnie posypało. Jest biało, wreszcie znikła ta szarzyzna listopadowa i jakoś tak – mimo mrozu – raźniej człowiekowi ruszać rankiem do pracy. Pozamiatawszy wcześniej śniegowe czapy ze schodów, podjazdów, chodników i samochodów.

Dlaczego pozamiatane w przenośni? Ano, bo nieopatrznie pojechałem do Music-Island w ubiegłym tygodniu. Nieopatrznie, bo mając całą stertę nowych płyt do słuchania i cieszenia się muzyką, zachciało mi się jeszcze i jeszcze. No to teraz mam za swoje. Rzeczy niewiarygodnie pięknych dostałem tak na oko na pół roku pisania, a drugie tyle jeszcze tam na mnie czeka. A gdzie tu miejsce na albumy, które dostałem wcześniej? Oj, się porobiło.

No dobrze, dość narzekania, czas napisać o co chodzi…

Dziś będzie krótko o wydawnictwie, które każdemu melomanowi sprawić powinno wiele radości. Jako że gwiazdkowa gorączka właśnie przed nami, box, którego tyczy się niniejszy wpis z całą pewnością wzbudzi uśmiech na niejednej twarzy.

Bach Collegium Japan. O nich mowa. Zespół kierowany przez Suzukiego nagrywa już … okrągłe dwadzieścia lat (po namyśle, nie będę wspominał, czego słuchałem dwadzieścia lat temu – nie, że nie przystoi, aż tak źle nie było, ale nie pasuje do tego bloga raczej). Wracając – japoński dyrygent i jego ansambl nagrali przez ten okres tak ogromną ilość muzyki kantora św. Tomasza oraz jego poprzedników i następców, że poznanie wszystkiego wnikliwemu słuchaczowi zająć może drugie tyle lat. No, może krócej, ale pod warunkiem, że na żadne inne płyty tudzież koncerty wykonawców czasu się tracić nie będzie. Kantat – całe mnóstwo. Msze, koncerty, dzieła organowe (w końcu Suzuki to organista), a to tylko sam Johann Sebastian Bach. A gdzie reszta?

Na okrągłą rocznicę BIS przygotował box zawierający 15 różnych płyt nagranych przez BCJ. Czegoż tu nie ma? Jest Buxtehude i jego Membra Jesu Nostri, są Nieszpory Monteverdiego. Schütza Siedem Ostatnich Słów Chrystusa na Krzyżu i kolejne wykonanie – inne niż opisane wcześniej – Mesjasza Jerzego Fryderyka Händla. Oprócz tego – zadziwiający zbiór z rodzaju the best of, czyli A Choral Year With Bach: fragmenty kantat Jana Sebastiana, zestawione wg dat roku liturgicznego i … nieziemskiej melodyki (aktualny mój hit na pierwsze dni Adwentu). Wymieniam, wymieniam i nawet nie jestem w połowie.

Jak już jesteśmy przy rodzinie Bacha, to w boxie jest również płytka z kantami świeckimi (m.in. z Coffee Cantatą) kantora św. Tomasza, są koncerty skrzypcowe seniora i koncerty wiolonczelowe syna – Carla Philippa Emmanuela Bacha. Oczywiście taki zbiór nie mógłby się obyć bez bachowskiego Magnificat, a tenże utwór znajdziemy na płycie w zaszczytnym towarzystwie podobnych dzieł Zelenki i … zachwycającego Johanna Kuhnau. Generalnie więc barok rządzi, a skoro tak, to nasz znajomy Dan Laurin wraz z BCJ znakomicie prezentuje się w koncertach na flet Antionio Vivaldiego. Całość pięknie uzupełnia całkowicie dla mnie dotąd nieznany Johann Rudolf Ahle i jego Selected Vocal Music. Ufff…

Pozwolę sobie w niedalekiej przyszłości powyjmować z pudełka poszczególne części, bo można je sobie sprawić również pojedynczo. I napiszę parę słów. Póki co jest – polecam – ten box to znakomite wydawnictwo, warte uwagi każdego, kto lubi muzykę klasyczną. A zwłaszcza muzykę czasów baroku.

Read Full Post »