Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘concerti grossi’

Oczywiście w ramach wspomnień, jak było w tym roku. Warto zajrzeć do działu recenzje, bo tam słów kilka o tych koncertach. Choć niestety nie tak, jak poniżej brzmiał ten koncert…

Reklamy

Read Full Post »

Festiwal już za nami. Tempo iście sprinterskie, ponad dwadzieścia koncertów w 12 dni. Dwa, a czasami trzy dziennie. Niełatwa konieczność dokonywania wyborów. Towarzyszyła mi jeszcze zanim zabrzmiała pierwsza nuta i pozostała ze mną, gdy już to poznańskie święto muzyki klasycznej przeszło do historii. Mam nadzieję, że festiwal się przyjmie, że niełatwa sztuka proponowanie ludziom muzyki klasycznej pozostanie w Wielkopolsce na długie lata. Że ciągnąć tu będą artyści światowego formatu. Okoliczności przyrody są sprzyjające, pora roku idealna. Pomysł świetny. A wykonanie? Cóż, jak było możecie się przekonać czytając choćby te parę słów o baroku włoskim inkorporowanym w XXI wieku na grunt polski.

A grali tak…

Read Full Post »

Heh, no więc… nie mogłem sobie odmówić. Koncepcja wygląda tak:

Na placu Trafalgar Square stoi kościół pod wezwaniem Św. Marcina Wśród Pól. Od nazwy tej świątyni należy łatwo i szybko przejść do świetnej brytyjskiej orkiestry barokowej Academy Of St. Martin-In-The-Fields, prowadzonej od 1959 roku przez jej założyciela – sir Neville Marrinera (no, teraz to jest on już tylko honorowym jej prezesem, ale nie bądźmy drobiazgowi). Swego czasu Akademicy nagrali słynne już w czasach baroku koncerty skrzypcowe Arcangelo Corellego, a na okładkę płyty wybrano obraz Wodospady w Tivoli namalowane w 1661 roku przez Gasparda Dugheta. Tenże zaś francuski malarz, żyjący i tworzący głównie we Włoszech w XVII wieku znany jest również jako Gaspard … Poussin. A to nazwisko już coś znaczy. Bo gdy przyjrzymy się bliżej, to przybranym ojcem i nauczycielem Gasparda był …Nicolas Poussin. Tak tak, onże, autor słynnego Et In Arcadia Ego, obrazu, który całkiem spore zainteresowanie wywołał kilka wieków po swoim powstaniu, za sprawą teorii Michaela Baigenta, Richarda Leigh i Henry’ego Lincolna zaprezentowanych w książce Św. Graal, Św. Krew, z której później tak perfekcyjnie czerpał pewien współczesny pisarzyna.

Więc może i Corelli ma coś wspólnego ze spiskową teorią dziejów? Członek Akademii Arkadyjskiej (mamy stowarzyszenie, na pewno miało jakieś tajne cele), obracający się w kręgach kościelnych musiał być świadkiem wielu nieujawnionych zdarzeń, których Watykan jak zwykle nam, powszednim zjadaczom chleba nie ujawnia. Do tego jeszcze ten Gaspard Dughet (pardon, Poussin) i jego przyszywany krewniak, co namalował aż wie wersje Et In Arcadia Ego (może któraś z nich kryje tajną wskazówkę pod warstwą farby?). I jeszcze londyński kościół, królowa Krystyna powracająca na katolicyzm w tle. Plus Rzeczpospolita Obojga Narodów, majacząca gdzieś na horyzoncie. Uff…  Podsuńmy temat Brownowi, na pewno zrobi z tego kolejną hiciarską knigę, a Tom Hanks będzie mógł dalej marnować swój talent.

Dobrze, koniec złośliwości. Te teorie spiskowe mają w sumie na celu jedno – to zachęta do wysłuchania albumu, którego recenzję znajdziecie TU.

Miłego dnia.

Read Full Post »

…miasta Lucca w Toskanii natchnęła mnie do sięgnięcia po muzykę kompozytora, który się tam wieki temu urodził. Francesco Barsanti, bo o niego chodzi (choć fakt, mogłem też pisać o Puccinim… choć nie, raczej nie mogłem bo niekoniecznie lubię operę) wybrał jednak emigrację i poza narodzinami (oraz krótkim epizodem w tak zwanym międzyczasie) całe swoje dorosłe kompozytorsko – muzyczne życie spędził na wyspach brytyjskich. Muzyki Barsanti napisał niewiele (w każdym razie maleńko jej się do dziś zachowało), jakim był muzykiem też specjalnie wieść nie niesie. Na szczęście coś tam jednak zostało, a skoro tak, to długo na nagranie tego materiału czekać nie musieliśmy. No i mamy concerti grossi wzorowane na sonacie Giovanniego Battisty Sammartiniego. Szerzej o niej – w dziale recenzje.

Aha, muzyka będzie, tylko muszę wymyślić jej jakąś oprawę odpowiednią 🙂

 

 

 

Read Full Post »

Pietro LocatelliPatrzyłem sobie ostatnio w tagi dostępne na blogu, przeglądałem listę fraz, jakie z wyszukiwarek skierowały internautów do mojej strony i doszedłem do wniosku, że czas na chwilę – mimo oczywistej niechęci do tego, by tak zrobić – zostawić barok w spokoju. Nie dlatego, że mało popularny (bo raczej jest odwrotnie), ale dlatego, że obserwuję dużo większe zapotrzebowanie na informacje o muzyce „wcześniejszej”. Kłania się renesans, puka do drzwi muzyka z czasów średniowiecza. Prym wiodą w tej karuzeli dwa nazwiska: Gregorio Allegri i Henry Purcell. Dziwi mnie jednocześnie, że głównie te, a nic o Tallisie, Byrdzie itd. No, ale może za chwilę się to zmieni.

Skoro postanowienie wyżej opublikowane zapadło, to czas na ostatni więc – na jakiś czas – wpis o baroku. Dziś będzie to zapowiedź recenzji concerti grossi Pietro Locatellego. Zapowiedź być musi, bo podstrony nie pozwalają na tagi (albo pozwalają, ale ja tego nie potrafię uruchomić). A po Corellim, Händlu, Bachu i Geminianim, Locatelli będzie idealnym uzupełnieniem (choć korci mnie jeszcze na drugą część koncertów brandenburskich Bacha, ale wytrzymam).

By wprowadzić nastrój, najpierw fragment Concerti Grossi F Minor – cz. I w słynnym serwisie, i cz. II tamże.

Do recenzji na skróty – kliknij tu!

Read Full Post »

… kolejna porcja klasycznych „wielkich koncertów”. Tym razem w dziale recenzje – Concerti Grossi Francesco Geminianiego, nagrane przez Adrew Manze z towarzyszeniem orkiestry The Academy Of Ancient Music. Zajawka na głównej stronie pojawia się wyłącznie dlatego, że nadal pewne sprawy (np. tagi w podstronach) jawią się mi przeszkodą nie do ominięcia. Francesco Geminiani

Dzisiejszy niedzielny poranek sfokusował się właściwie wyłącznie na twórczości Ralpha Vaughan-Williamsa, ale bohater niniejszego wpisu (i recenzji) nie schodzi z piedestału „ulubionych” koncertów od wielu tygodni. Co tam Händel, co tam Bach, bez pana G. muzyka baroku byłaby doprawdy wyjątkowo uboga. Szczegóły – tu

Read Full Post »