Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘Erard’

… choć dwa wieki prawie temu. Fryderyk Chopin 15 maja 1830 roku napisał list do swojego przyjaciela Tytusa Woyciechowskiego. Którego część zacytuję teraz nieprzypadkowo:

… Adagio od nowego Koncertu jest E-dur. Nie ma to być mocne, jest ono więcej romansowe, spokojne, melancholiczne, powinno czynić wrażenie miłego spojrzenia w miejsce, gdzie stawa tysiąc lubych przypomnień na myśli. — Jest to jakieś dumanie w piękny czas wiosnowy, ale przy księżycu. Dlatego też akompaniuję go sordinami, to jest skrzypcami przytłumionymi gatunkiem grzebieni, które okraczając strony dają im jakiś nosowy, srebrny tonik. — Może to jest złe, ale czemu się wstydzić źle pisać pomimo swojej wiedzy — skutek dopiero błąd okaże. — W tym zapewne miarkujesz moją skłonność do czynienia źle pomimo woli. Tak, jak pomimo woli przez oczy wlazło mi coś do głowy i lubię się tym pieścić, może najbłędniej. Ty mię zapewne rozumiesz….

Jeśli ktoś nie rozumie, to – niech posłucha fryckowego pierwszego koncertu fortepianowego e-moll op. 11. Tam znajdzie te wszystkie uczucia i namiętności, jakie młodzieniec – dotknięty miłością – próbował ubrać w nuty wygrywane przez fortepian. Nazwał je przy tym laghetto, a nie adagio, ale nie bądźmy drobiazgowi.

Najlepiej przy tym posłuchać płyty, której recenzję znajdziecie TU. Zapraszam.

Reklamy

Read Full Post »

…ja już może na nieszczęście mam mój ideał, któremu wiernie, nie mówiąc z nim już pół roku, służę, który mi się śni, na którego pamiątkę stanęło adagio od mojego koncertu, który mi inspirował tego walczyka dziś rano, co ci posyłam. Uważaj jedno miejsce + oznaczone. O tym nikt nie wie prócz ciebie. Jakżeby mi było słodko zagrać ci go, najdroższy Tytusie…

F. Chopin do przyjaciela, Tytusa Woyciechowskiego w liście z 3 października 1829 roku.

Gdzie to miejsce oznaczone +? W partyturze jakiego utworu? Och, to proste… w środkowej części kompozycji, która zaczyna album recenzowany TU.

Read Full Post »

Moonlight Over The Sea

Paul Dombrecht, belgijski oboista i jednocześnie szef orkiestry Il Fondamento oraz Jos van Immeseel, pianista i klawesynista oraz szef Anima Aeterna spotkali się w studiu niczym reprezentanci dwóch epok. Oboista – ze swoim barokowym bagażem, pianista – z klasyczno – romantycznym nastawieniem. Razem zagrali utwory bliższe wykonawczo temu drugiemu, choć brzmienie nawiązującym do tego pierwszego. Wyszło im dzieło znakomite, ale to tylko po części ich zasługa. Schumann, Kalivoda (albo z niemiecka Kalliwoda, bo z tymi Czechami to do końca nie wiadomo, jak pisać) i Pixis (nie mylić z … Pixies) bowiem, jako kompozytorzy zasługują na co najmniej wspomnienie w Klasycznej Niedzieli, co niniejszym – dziale RECENZJE – czynię. Ciut inaczej, niż zwykle, ale jakoś tak mi dziś się z nastrojem porobiło.

A muzyka będzie wieczorem, jak tylko ogarnę się, jakimi zdjęciami ją zobrazować…

Read Full Post »